Reklama

Policja rzadziej podsłuchuje

Wobec 5,4 tys. osób sądy zarządziły w ubiegłym roku kontrolę operacyjną. Efekty: tylko co siódma dostarczyła dowodów.
MSWiA przekonuje, że skala inwigilacji Polaków znacznie zmalała

MSWiA przekonuje, że skala inwigilacji Polaków znacznie zmalała

Foto: Shutterstock

Najróżniejsze techniki inwigilacji, głównie podsłuchy, ale też np. kontrola przesyłek, korespondencji, w tym e-maili – okazuje się, że policja rzadziej po nie sięga. Liczba kontroli operacyjnych spadła w ubiegłym roku o 1300 wobec stanu o rok wcześniej – wynika z informacji szefa MSWiA Mariusza Kamińskiego.

I dobrze, skoro zaledwie 13,6 proc. zastosowanych kontroli operacyjnych dostarczyło przydatne do procesu dowody.

Pół tysiąca razy w korupcji

W ubiegłym roku policja – za zgodą sądów – stosowała kontrolę operacyjną wobec 5407 osób – wniosków było o 131 więcej, ale nie uzyskały akceptacji (na podsłuchiwanie 118 osób nie zgodził się prokurator, a 13 kolejnych – sądy). Dane o liczbie osób, wobec których wnioskowano o kontrolę, szef MSWiA podał po raz pierwszy, jak oczekiwali posłowie sejmowych komisji.

Co jeszcze wynika z opracowania?

Łącznie w ubiegłym roku zarządzono 9612 kontroli operacyjnych – to o 1300 mniej niż rok wcześniej. Wniosków było o 169 więcej, ale odrzucił je prokurator (156 przypadków) lub sąd (13). Skala odmów jest o kilka razy większa niż rok wcześniej.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Sejm zajmie się nowelizacją Kodeksu karnego: Tajne służby groźnie urosną w siłę

Nie zmienił się istotnie katalog przestępstw, w których najczęściej stosowano podsłuchy. Prym wiodą czyny „przeciwko porządkowi publicznemu”, w tym udział w zorganizowanej grupie przestępczej czy wyrób broni i handel nią – ich dotyczyło 6340 podsłuchów, 66 proc. ze wszystkich (skala zbliżona do tej sprzed roku).

Niemal co piąty podsłuch miał pomóc złapać włamywaczy, oszustów czy sprawców wymuszeń rozbójniczych (przestępstw przeciwko mieniu), a co dziesiąty przestępców narkotykowych.

Nieco częściej – 504 razy (to wzrost o 186 przypadków) sięgano po kontrolę operacyjną w śledztwach korupcyjnych – łapownictwie, płatnej protekcji czy przekroczeniu uprawnień.

W 455 sprawach inwigilację zastosowano do wykrycia zabójstw, a 220 razy – nadużyć gospodarczych.

Podsłuchy przedłużono (o ponad trzy miesiące) w 1,4 tys. przypadków – to poziom procentowo zbliżony do roku poprzedniego.

Reklama
Reklama

Większość kontroli zarządzono w trybie zwykłym, pozostałe – blisko co piątą – w tzw. przypadkach niecierpiących zwłoki (tu mieszczą się tzw. pięciodniówki, kiedy służba może podsłuchiwać bez zgody sądu).

Słaba skuteczność kontroli operacyjnych

Jednak skuteczność kontroli operacyjnych nadal jest mizerna: „w 1308 przypadkach uzyskano dowody do procesu karnego” – podaje raport szefa MSWiA. A zatem jedynie z 13,6 proc. podsłuchów był pożytek, i to gorzej niż w 2021 r., kiedy odsetek ten sięgał 15 proc. Średnio co siódmy podsłuch jest efektywny – reszta bezużyteczna.

To oznacza, że podsłuchy stosowane w 8,3 tys. spraw (ok. 86 proc. wszystkich) nie dały dowodów obciążających inwigilowane osoby. Powód?

– Albo rozpoznanie jest słabe, albo podsłuchy są nadużywane. Powinny być stosowane tylko w najpoważniejszych sprawach, takich jak np. obrót narkotykami czy działanie w grupie przestępczej, a są zakładane również tam, gdzie już wyjściowy materiał nie daje do tego podstaw – uważa dr Cezary Tatarczuk, ekspert ds., bezpieczeństwa, były szef policji na Pomorzu. I wspomina: – Tam gdzie stosowaliśmy kontrolę operacyjną wobec grup złodziei samochodów, wykrywalność podskoczyła z kilku do ponad 40 proc. Jak przychodziły stenogramy z podsłuchów, mieliśmy wiedzę, gdzie są pochowane fanty, efekt był natychmiastowy – podkreśla.

Z kolei poseł Marek Biernacki (KP) z sejmowej Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych, były szef MSWiA, podkreśla:

– Te dane obalają mit, że podsłuch jest najlepszym środkiem do rozwiązywania spraw, tymczasem, jak widać, ich skuteczność jest słaba, mimo że w Polsce można korzystać z „owocu zatrutego drzewa”. Jest to sygnał dla policjantów, że ważniejsze od podsłuchów są dobrze zebrane i zabezpieczone na miejscu przestępstwa ślady czy zeznania świadków – podkreśla poseł Biernacki. Chwali jednak policję za to, że podaje dane o skali podsłuchów i „urobku” z nich. – Byłoby dobrze, gdyby CBA i KAS także je pokazało – zaznacza.

Reklama
Reklama

Obywatel się nie dowie

To, że ponad 86 proc. materiałów z kontroli operacyjnej dziś ląduje w koszu, najlepiej przemawia za tym, że „osoby podsłuchiwane, na które nic nie znaleziono, powinny móc później się o tym dowiedzieć” – uważa Marek Biernacki, który już po raporcie za 2021 r. złożył projekt mający to zagwarantować obywatelom. Nie nadano mu biegu. A podsłuchiwani, jeśli kontrola operacyjna nic na nich nie wykaże, nadal nie dowiadują się, że byli „na drutach”.

Szef MSWiA przekonuje, że skala kontroli operacyjnych jest znikoma – dotyczyły 1,08 proc. (rok wcześniej 1,29 proc.) wszystkich przestępstw ubiegłorocznych oraz 2,66 proc. (rok wcześniej – 4,13 proc.) przestępstw, w których wolno stosować kontrolę operacyjną – wskazuje raport. To jednak mała pociecha.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Materiał Promocyjny
Dane zamiast deklaracji. ESG oparte na faktach
Służby
Kilkanaście zastępów straży gasi pożar DPS-u w Szczawnie. Jest ofiara śmiertelna
Służby
Wojsko i policja zakazują wjazdu na swoje parkingi chińskimi autami – ustaliła „Rzeczpospolita”
Służby
„Tykające bomby” pod mundurem. Choroby psychiczne poza kontrolą służb
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama