Rządowa nowelizacja, która poszerzy się zakres kompetencji pielęgniarek i położnych, czeka na ostateczną akceptację przez Sejm poprawek Senatu i podpis prezydenta.  Miałaby wejść w życie po upływie 6 miesięcy od dnia ogłoszenia w Dzienniku Ustaw.

Zgodnie z ustawą, pielęgniarka pełniąca funkcję kierownika zespołu ratownictwa medycznego będzie mogła stwierdzić zgon, jeśli do śmierci dojdzie podczas akcji medycznej. Jak twierdzi serwis rynekzdrowia.pl, nowe uprawnienie zyska około 1300 pielęgniarek pracujących w zespołach ratownictwa medycznego oraz szpitalnych oddziałach ratunkowych.

Czytaj więcej

Związek Powiatów proponuje: 100 zł dla lekarza POZ za stwierdzenie zgonu

Środowisko postuluje jednak, aby docelowo możliwość stwierdzenia zgonu otrzymały także pielęgniarki z tytułem magistra pielęgniarstwa i posiadające specjalizację opieki paliatywnej oraz te pracujące w zakładach opieki długoterminowej i hospicyjnej.

- COVID-19 pokazał, jaki jest problem z potwierdzaniem śmierci w przypadku opieki paliatywnej i hospicyjnej. Z powodu braku lekarzy stwierdzających zgon rodziny czekały bardzo długo, aby ktoś mógł zaświadczyć o odejściu pacjenta i wystawić akt zgonu - komentuje dla rynekzdrowia.pl Zofia Małas, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych.

W środowisku pielęgniarek trwają także dyskusje o uprawnieniach pielęgniarek i położnych do orzekania o czasowej niezdolności do pracy, czyli możliwości wystawiania zwolnienia lekarskiego.

- Początkowo postulowaliśmy o możliwości wystawiania zwolnień do 10 dni, obecnie rozmawiamy o limicie do 5 dni. Większość pielęgniarek i położnych ze specjalizacją bądź tytułem magistra jest w stanie ocenić stan zdrowia pacjenta i orzec krótką niezdolność do pracy. Pielęgniarka czy położna rodzinna, mając kontakt z pacjentem, mogłaby sama decydować o wystawieniu zwolnienia - mówi Zofia Małas.

Zapytana, czy takie nowe uprawnienie  ma szansę wejść w życie już w 2023 roku szefowa NIPiP odpowiedziała, że zmiany były już dyskutowane z Ministerstwem Zdrowia i  resort pozytywnie wyraził się na ten temat. 

- Mamy nadzieję, że nie ugrzęzną gdzieś w szufladzie ministra, bo byłoby to ze szkodą dla pacjentów i ich rodzin - mówi Zofia Małas. - To wszystko wpisuje się przecież w politykę Ministerstwa Zdrowia, mówiącą o tym, że pacjent, który nie wymaga hospitalizacji, nie powinien leżeć w szpitalu, że pacjent, który nie musi być zaopiekowany przez lekarza, może być pod opieką innego medyka - dodaje.