Pielęgniarki i położne chcą przekonać posłów do przyjęcia senackich poprawek do ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych. W tym celu zamierzają przez dwa dni manifestować przed Sejmem. Początek zgromadzenia pod hasłem „48 godzin dyżuru pod Sejmem – patrzymy posłom na ręce” jest zaplanowany na wtorek.

Poprawki dotyczą m.in. gwarancji finansowania podwyżek, a więc wprowadzenia przepisu gwarantującego podmiotom leczniczym pokrycie kosztów związanych ze wzrostem wynagrodzeń ich pracowników wskutek wejścia ustawy w życie.

Kolejnym punktem jest uzależnienie wysokości pensji od posiadanych kwalifikacji, a nie tych, które są wymagane na zajmowanym stanowisku. Obecnie nie ma bowiem przepisów, które zobowiązują pracodawcę do podnoszenia wynagrodzenia zasadniczego pracownikowi, gdy uzupełni wykształcenie i ma kwalifikacje wyższe od wymaganych na danym stanowisku.

Czytaj więcej

Pielęgniarki ogłosiły strajk - "Patrzymy posłom na ręce"

Manifestujące chcą również, by uznanie uzyskanych kwalifikacji zawodowych, a co za tym idzie przyznanie wyższego wynagrodzenia, odbywało się każdorazowo od następnego miesiąca po udokumentowaniu przez zainteresowanego faktu uzyskania nowej wiedzy i zdolności. Ma to skrócić czas oczekiwania na ewentualną podwyżkę płac.

Najważniejszym punktem jest jednak zwiększenie współczynników wynagrodzenia we wszystkich grupach o 0,25. Oznaczałyby to dodatkową podwyżkę kwoty minimalnego wynagrodzenia o 1415,63 zł.

W ocenie Senatu to swoista tarcza antyinflacyjna dla pracowników ochrony zdrowia.

Płace w ochronie zdrowia mają wzrosnąć od lipca. Jak podkreśla Ministerstwo Zdrowia, minimalne pensje zasadnicze części pracowników podmiotów leczniczych wzrosną średnio o 30 proc. W zależności od grupy podwyżki mają wynieść od 17 proc. do 41 proc. Tak zakładała ustawa przyjęta przez Sejm, jeszcze bez poprawek Senatu.