Coraz popularniejsze, zwłaszcza w okresie wakacji, monety emitowane przez samorządy (a także banknoty, jak np. w Rybniku) nie są lokalnym pieniądzem ani regionalną walutą. Przypomina o tym corocznie Narodowy Bank Polski, bo to on – zgodnie z przepisami – ma wyłączne prawo emitowania polskich znaków pieniężnych – i to zarówno tych będących w zwykłym obiegu, jak i kolekcjonerskich. Dlatego bankowcy protestują przeciwko określaniu emisji dukatów, merków i innych tego rodzaju produktów jako „pieniądza lokalnego” lub „własnego pieniądza”. Może to bowiem wprowadzać w błąd, bo nie są to prawne środki płatnicze. Błędne nazewnictwo stosują – zdaniem NBP – głównie samorządowcy i media.
Pretensje bankowców są uzasadnione nie tylko prawnie, ale też historycznie. W XIII w., podczas rozbicia dzielnicowego, rozkwitały mennice i lokalni książęta, miasta i biskupi chętnie wybijali swoje monety.
– Wraz z osłabieniem władzy centralnej następowała decentralizacja produkcji monety – piszą w „Historii monetarnej Polski” Grzegorz i Anna Wójtowiczowie. Silna władza zaś od razu ograniczała zapędy do produkcji lokalnych środków płatniczych. Dlatego jeden z bardziej znanych producentów lokalnych monet – Mennica Łebska – podkreśla, że są to żetony, które prawnie kwalifikuje się jako bony towarowe.
[srodtytul]Godła tylko za zgodą[/srodtytul]
Nie znaczy to, że nie ma żadnych prawnych ograniczeń ich emisji.
– Zainteresowani wykorzystaniem np. herbu miasta powinni się postarać o taką zgodę – mówi Jakub Jarząbek z Wydziału Promocji katowickiego ratusza. Podkreśla, że większość samorządów określiła w swoich przepisach lokalnych zasady korzystania z gminnych lub miejskich herbów, które są chronioną prawnie własnością samorządów. Samorządowcy muszą bowiem sami załatwić mnóstwo formalności związanych z przyjęciem herbu lub flagi, w tym zdobyć opinię Komisji Heraldycznej przy Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji. Nie dziwi więc, że potem dbają o przestrzeganie reguł związanych z wykorzystaniem tych symboli.
– Wykorzystanie herbu powinno licować z powagą urzędu. Myślę, że wybicie ładnej okolicznościowej monety tej godności nie narusza, wręcz przeciwnie – dodaje Jarząbek.
Miasto protestowało natomiast, gdy jego herb pojawił się na zapalniczkach z roznegliżowanymi paniami i obelgami wobec – nielubianych na Górnym Śląsku – mieszkańców Zagłębia (czyli Sosnowca i okolic). Inne gminy też pilnują swoich symboli. Krynica-Zdrój zastrzega w swoich lokalnych przepisach, że do celów komercyjnych może wydać zgodę na użycie symboli miasta jej burmistrz. Trzeba jednak zapewnić poszanowanie tych symboli, a zgoda może być cofnięta w razie narażenia honoru gminy lub jej interesu.
[srodtytul]Raj dla numizmatyków[/srodtytul]
Po okresie emisji promocyjne monety i banknoty stają się przedmiotem obrotu po cenach, które ustala rynek. Handluje się nimi w sklepach numizmatycznych i na internetowych portalach aukcyjnych. Tu nie ma ograniczeń prawnych, regulaminy portali takich jak Allegro także nie zakazują podobnych transakcji. Co istotne, ceny lokalnych monet nierzadko przekraczają wielokrotność ich pierwotnej ceny w złotówkach.
[ramka][b]Podstawy prawne emisji[/b]
- Emisje mają za podstawę przepisy [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=5EC18EF84A66FE436FAC0FC84B74BF97?id=70928]kodeksu cywilnego[/link] i te dotyczące papierów wartościowych. Chodzi o to, aby nie naruszyć w żaden sposób norm prawnych gwarantujących NBP wyłączne prawo emisji pieniądza. Dlatego lokalne monety nie są prawnym środkiem płatniczym, a ich głównym celem jest promocja miast i gmin, na terenie których dokonano emisji.
Bonami tymi nie zawsze można płacić (po wcześniejszej wymianie na złote), ale czasami sprzedawcy jedynie ograniczają się do wydawania nimi reszty. W akcji zresztą nie muszą uczestniczyć wszystkie placówki w mieście, bo udział w przedsięwzięciu nie jest obowiązkowy.
Przyjmowanie przez konsumentów bonów towarowych jest dobrowolne i w okresie trwania akcji bony są wymienialne na złote po sztywnym kursie. Inaczej jest z pieniądzem – sklepy nie mogą odmówić obrotu za jego pomocą.[/ramka]
Masz pytanie, wyślij e-mail do autora:
[mail=m.kosiarski@rp.pl]m.kosiarski@rp.pl[/mail]