Największy w Unii projekt telekomunikacyjny musi przyspieszyć, bo inaczej nie zdążymy wydać 1 mld zł dotacji z UE na jego realizację.
Chodzi o budowę sieci Internetu szerokopasmowego w pięciu regionach Polski wschodniej (Lubelskie, Podkarpackie, Podlaskie, Świetokrzyskie i Warmińsko-Mazurskie). Na terenie wschodniego makroregionu ma powstać sieć, która zapewni dostęp do szybkiego Internetu. Skala inwestycji jest ogromna. Obejmie ona zasięgiem 100 tys. km² i około 8 mln mieszkańców oraz 300 tys. przedsiębiorców. Położonych zostanie 10 435 km światłowodów i powstaną 1062 węzły szkieletowo-dystrybucyjne. Tak dużego przedsięwzięcia telekomunikacyjnego w Unii Europejskiej jeszcze nie realizowano.
Niestety, projekt wart prawie 1,5 mld zł, z czego 1 mld zł wykłada Unia Europejska, jest bardzo opóźniony. Komisja Europejska zgodę na jego realizację wydała dopiero w listopadzie ubiegłego roku. Jak zgodnie przyznają wszyscy zaangażowani w inwestycję, jej harmonogram jest już na granicy wykonalności.
Ministerstwo Rozwoju Regionalnego i Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości mobilizują marszałków, aby przyspieszyli prace. Na ostatnim spotkaniu poświęconym megainwestycji Iwona Wendel, wiceminister rozwoju regionalnego, przedstawiła rekomendacje mające na celu ich przyspieszenie w każdym z regionów (chodzi m.in. o skrócenie ścieżki decyzyjnej po stronie województw), a Bożena Lublińska-Kasprzak, prezes PARP, podkreśliła konieczność jak najszybszego rozpoczęcia rzeczowej realizacji projektów, aby prace zakończyły się w planowanych terminach.
Marszałkowie odpowiadają, że robią, co mogą, a opóźnienie nie wynika z ich opieszałości. – Półtoraroczne opóźnienie w realizacji tej inwestycji nie wynika z winy województw. Po prostu bardzo późno otrzymaliśmy niezbędne dokumenty z Ministerstwa Rozwoju Regionalnego – mówi Jacek Protas, marszałek warmińsko-mazurski. – Próba przerzucania odpowiedzialności na samorządy województw jest niepoważna – wtóruje Adam Jarubas, marszałek świętokrzyski. – Nie ślimaczymy się, wcześniej nie mieliśmy dokumentacji – dodaje Mirosław Karapyta, marszałek Podkarpacia.
– Nie szukamy winnych. Chodzi przede wszystkim o zapewnienie mieszkańcom i przedsiębiorcom Polski wschodniej dostępu do szerokopasmowego Internetu, a także pełne wykorzystanie środków unijnych przeznaczonych na ten cel – podkreśla Wendel. Aby się tak stało, inwestycja musi przyspieszyć. – Musimy działać ekspresowo i to robimy. W grudniu ogłosiliśmy przetarg na obsługę prawną. Zaraz ogłosimy na inżyniera kontraktu i wykonawcę – mówi Karapyta. – Broni nie składamy. Lada moment ogłosimy dwa przetargi: na projekt i infrastrukturę pasywną oraz operatora i infrastrukturę aktywną. Obawiam się jednak, że fizycznie budowa zacznie się w 2013 r. – wskazuje Jarubas i dodaje, że cała inwestycja skończy się zapewne w ostatnim możliwym terminie, a więc do końca 2015 r.
Napięty harmonogram to niejedyne zmartwienie regionów. – Pamiętajmy, że to pionierska inwestycja o wielkiej skali. Mimo to jej ukończenie jest realne z zachowaniem terminów, chyba że Ministerstwo Finansów wprowadzi dalsze ograniczenie dotyczące deficytów samorządów. Wtedy ten i inne ważne projekty infrastrukturalne mogą zostać niezrealizowane – wskazuje inne zagrożenie Protas.
Masz pytanie, wyślij e-mail do autora a.osiecki@rp.pl