Przepisy o zamówieniach publicznych
nie precyzują sposobu podawania ceny. Mówią jedynie, że musi ona być wyrażona w jednostkach pieniężnych. Obowiązującym w Polsce pieniądzem jest złoty, który dzieli się na 100 groszy. A to oznacza, że cena powinna być podana z dokładnością do dwóch miejsc po przecinku. Wynika to zarówno z ustawy o denominacji złotego, jak i ustawy o Narodowym Banku Polskim.
Niestety, wciąż się zdarza, że wykonawcy omyłkowo wpisują ceny z większą dokładnością, np. do trzech miejsc po przecinku. Dzieje się tak najczęściej dlatego, że przygotowując ofertę, korzystają ze specjalnych programów komputerowych, które zliczają pozycje kosztorysowe z dokładnością większą niż grosze. Efekt jest taki, że oferta nawet dużo korzystniejsza cenowo musi być odrzucona. A wszystko z powodu ułamka grosza.
Tak się stało ostatnio w przetargu na budowę sali gimnastycznej przy gimnazjum w Barcinie. Krajowa Izba Odwoławcza uznała, że podane z dokładnością do trzech miejsc po przecinku ceny są niezgodne z ustawą o Narodowym Banku Polskim. W ten sposób odpadła oferta o ok. 200 tys. zł korzystniejsza od następnej w kolejności (ostatecznie przetarg został unieważniony, gdyż wszystkie oferty zawierały błędy).
Niebawem problem ten ma przestać istnieć.
– Nowelizacja przepisów, nad którą właśnie pracuje Sejm, zakłada możliwość poprawiania nieistotnych błędów. Właśnie takim błędem, w mojej ocenie, jest podanie ceny z dokładnością większą niż dwa miejsca po przecinku. Jej zaokrąglenie w żaden sposób nie wpływa na samą treść oferty – mówi Dariusz Piasta, wiceprezes Urzędu Zamówień Publicznych. W najbliższym czasie w Sejmie odbędzie się trzecie czytanie projektu nowelizacji.
Na razie jednak ten nieistotny błąd wciąż dyskwalifikuje firmy startujące w przetargach. Orzecznictwo jest jednolite, gdy chodzi o cenę ostateczną oferty. Jeśli jest ona podana z dokładnością większą niż dwa miejsca po przecinku, to zamawiający nie ma wyjścia – musi odrzucić ofertę, nawet gdy jest dużo korzystniejsza od konkurencji.
Dyskusje natomiast wciąż wywołują ceny jednostkowe. Co zrobić, gdy cena ostateczna jest podana z dokładnością do dwóch miejsc po przecinku, czyli zgodnie z polskimi przepisami, ale ceny jednostkowe są wskazane z dokładnością większą? Orzecznictwo KIO nie jest w tym zakresie jednolite. W wyroku z 30 maja KIO uznała, że ceny cząstkowe mogą być podane z większą dokładnością niż do grosza.
– Ceny jednostkowe określone w spornych pozycjach kosztorysu w tysięcznych złotego mają charakter kalkulacyjny i służą do wyliczenia ceny oferty. Cena oferty została podana w setnych częściach złotego co jest zgodne z przepisami – uznała przewodnicząca składu orzekającego Dagmara Gałczewska-Romek (sygn. akt KIO/UZP 475/08).
Do innych wniosków doszedł natomiast skład rozstrzygający spór o wspomniany przetarg na budowę sali gimnastycznej w Barcinie. W wyroku z 5 czerwca uznał, że także podanie w kosztorysie ceny jednostkowej z dokładnością do trzech miejsc po przecinku jest niezgodne z ustawą o NBP i dyskwalifikuje ofertę (sygn. akt KIO/UZP 504/08).
masz pytanie, wyślij e-mail do autora s.wikariak@rp.pl
Dzisiejsze przepisy pozwalają poprawiać jedynie błędy rachunkowe w obliczeniu ceny i oczywiste omyłki pisarskie.
Podanie ceny z dokładnością większą niż dwa miejsca po przecinku nie jest żadnym z tych błędów, dlatego też organizatorzy przetargów nie mają wyjścia i muszą odrzucać oferty. Po nowelizacji to się zmieni. Art. 87
pozwoli poprawiać również „inne omyłki polegające na niezgodności oferty ze specyfikacją istotnych warunków zamówienia niepowodujące istotnych zmian w treści oferty”. Z cytowanego przepisu wynika, że cenę będzie można zaokrąglić do dwóch miejsc po przecinku, jeżeli wymóg podania jej w złotych i groszach znajdzie się w specyfikacji.