To sedno środowego wyroku Trybunału Konstytucyjnego.
Ta kwestia ma doniosłe znaczenie praktyczne. Sprawy, zwłaszcza cywilne (pracy, rodzinne), w większości rozpatrują bowiem sądy składające się z jednego sędziego i wiele z nich nie jest nagrywanych.
W tych nienagrywanych strony mogą żądać sprostowania protokołu. Od zarządzenia sędziego przewodniczącego mogą się odwołać do sądu (art. 160 § 1 k.p.c.). Tyle że to odwołanie rozpatruje ten sam sędzia.
Z taką sytuacją spotkał się adwokat Marcin Piechocki. Jako pełnomocnik z urzędu w sprawie o odszkodowanie złożył wymagany procedurą wniosek o przyznanie kosztów nieopłaconej pomocy prawnej z urzędu. Sąd okręgowy mu ich odmówił, wskazując, że nie wypowiedział słów: „nie zostały zapłacone", i nie było tych słów w protokole.
Adwokat wniósł o uzupełnienie protokołu rozprawy. Ten sam sędzia oddalił jednak wniosek. W jego ocenie protokół był rzetelny, kompletny.
W skardze konstytucyjnej adwokat napisał, że taka kontrola decyzji sędziego narusza prawo do sądu, w szczególności rozpatrzenia sprawy przez dwie instancje.
Trybunał, owszem, przyznał, że nie ma wątpliwości, iż realizacja prawa strony (uczestnika) postępowania do żądania sprostowania lub uzupełnienia protokołu posiedzenia jawnego wiąże się ściśle z zabezpieczeniem jej interesów procesowych – ze względu na rangę tego dokumentu i jego proceduralne znaczenie w postępowaniu pierwszoinstancyjnym, jak i odwoławczym. Jednak konstytucyjna kwalifikacja konkretnych środków zaskarżenia musi uwzględniać całokształt unormowań determinujących przebieg danego postępowania.
W konsekwencji Trybunał nie zgodził się z zarzutem skarżącego, że mamy do czynienia z „niedostatkiem proceduralnym" uregulowań, które nie pozwalają w pełni wykorzystać prawa do sprawiedliwego rozstrzygnięcia sprawy.
– To rozwiązanie legislacyjne nie narusza praw uczestnika postępowania, gdyż w ramach systemu apelacji pełnej sąd drugiej instancji sprawuje kontrolę nad przebiegiem postępowania pierwszoinstancyjnego, w tym prawidłowością sporządzenia protokołu rozprawy – wskazał w uzasadnieniu wyroku sędzia Trybunału Konstytucyjnego Andrzej Zielonacki.
– I tak zostałem pozbawiony wynagrodzenia za rzetelnie wykonaną pracę – mówi „Rzeczpospolitej" Piechocki. – Prawnik pełnomocnik podczas rozprawy nie ma możliwości skontrolowania protokołu, ponieważ to sędzia dyktuje treść protokolantowi, a życie pokazuje, że sędziowie nie lubią sprostowań protokołów. To dodatkowy argument za tym, żeby odwołanie rozpatrywał inny skład.
Sygn. akt: