Sędzia Wojciech Żurek kwestionuje, czy kierujący obecnie Sądem Najwyższym Kamil Zaradkiewicz jest naprawdę jego sędzią. Rzecznik praw obywatelskich zwraca jednak uwagę, że nie zrobił tego jednak w sposób, którego zakazuje tzw. ustawa kagańcowa, czyli nie zakwestionował statusu Kamila Zaradkiewicza w prowadzonej przez niego sprawie. Zamiast tego złożył pozew o skuteczność powołania Kamila Zaradkiewicza do pełnienia urzędu sędziego SN, kwestionując jego stosunek służbowy p.o. I Prezesa SN. W dalszej kolejności zakwestionował umocowanie prawne Krajowej Rady Sądownictwa. Według Przemysława Radzika przynosi to ujmę godności sędziego i podważają zaufanie do jego niezawisłości, niezależności i bezstronności, a zatem działań stanowiących uchybienie godności urzędu.

Czytaj także:

Sędzia Waldemar Żurek będzie miał postępowanie dyscyplinarne za pozwanie Kamila Zaradkiewicza

Rzecznik dyscyplinarny wszczął w sprawie sędziego Żurka kolejne postępowanie na podstawie tzw. ustawy kagańcowej.

- Ta ustawa nie ma tu zastosowania. Waldemar Żurek jako osoba fizyczna może wytaczać powództwo przeciwko innym osobom, i w takim aspekcie nie jest to związane zajmowanym przez niego urzędem sędziego – tłumaczy RPO.

Przypomina, że rzecznik Radzik korzysta (źle) z przepisu, który pomija zarówno standardy konstytucyjne (zasady państwa prawa, art. 2; zasady legalności i praworządności, art. 7; prawa do rzetelnego procesu, art. 45 ust. 1; zasady niezależności sądów oraz bezstronności i niezawisłości sędziów, art. 45 ust. 1, art. 178 ust. 1 Konstytucji), jak i europejskie (w tym wynikające z prawa Unii Europejskiej i orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości UE.