O zbadanie konstytucyjności wymogu dotyczącego obowiązku kontrasygnaty premiera przy niektórych decyzjach głowy państwa wystąpiła poprzednia I prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzata Manowska.

Chodzi o decyzje prezydenta w sprawie m.in.: wskazania przewodniczącego zgromadzenia wyborczego SN dokonującego wyboru kandydatów na I prezesa, gdy dotychczasowy prezes nie może pełnić tej roli, gdyż zgłoszono jego kandydaturę. Ta sama wątpliwość dotyczyła procedury wyboru prezesa danej izby,  powierzenia kierowania pracą izby SN wskazanemu sędziemu SN w przypadku zwolnienia stanowiska prezesa czy wyznaczenia sędziów SN do orzekania w Izbie Odpowiedzialności Zawodowej. We wniosku do TK prof. Manowska dopytywała też o mianowanie przez prezydenta asesorów sądowych w sądach powszechnych i w wojewódzkich sądach administracyjnych.

Czytaj więcej

Sędziowie TK mieli sparaliżować Zgromadzenie Ogólne. Święczkowski opuścił salę

Brak kontrasygnaty blokował wybór kandydata na prezesa izby SN

I prezes SN argumentowała, że kontrasygnata pełni przede wszystkim funkcję przeniesienia odpowiedzialności politycznej za akt prezydenta na prezesa Rady Ministrów, który odpowiada przed Sejmem. To oznacza, że ten instrument ma sens tam, gdzie akt prezydenta ma wymiar polityczny i powinien pozostawać pod kontrolą większości parlamentarnej. Nie może natomiast uzależniać skuteczności decyzji prezydenta takich jak wskazanie przewodniczącego zgromadzenia wyborczego SN od politycznej woli premiera. W ten sposób miałby on bowiem wpływ na funkcjonowanie SN i sądownictwa administracyjnego.

Czytaj więcej

Niepublikowane wyroki TK mogą wpływać na orzecznictwo sądów

Brak kontrasygnaty co do wyznaczenia przewodniczącego zgromadzenia wyborczego doprowadził do tego, że urzędująca prezes Izby Kontroli Nadzwyczajnej SN zrezygnowała z kandydowania, aby umożliwić wybór kandydatów na prezesa Izby. W Izbie Pracy i Ubezpieczeń Społecznych doszło z kolei do faktycznego zablokowania procedury wyborczej kandydatów na prezesa.

Prof. Artur Kotowski w imieniu I prezesa SN wskazywał przed TK, że konstytucja określając szereg tzw. prerogatyw (samodzielnych kompetencji) prezydenta nie wymagających kontrasygnaty, nie wymienia niezbędnych do ich wdrożenia raczej technicznych regulacji np. co do wyborów kandydatów na prezesa SN, z których prezydent powoła prezesa SN. Wymaganie więc premierowskiej kontrasygnaty dla prezydenckiego wskazania, który sędzia pokieruje wyborami jest wręcz nieracjonalne.

Decyzje prezydenta nie powinny być uzależnione od woli politycznej premiera

Trybunał w lwiej części podzielił tę argumentację i orzekł o niekonstytucyjności zaskarżonych przepisów.

Czytaj więcej

Prezes TK żąda przeprosin od Jana Grabca „za skandaliczne słowa pod jego adresem”

– Ważne jest to, aby te dodatkowe jakby uprawnienia prezydenta (czyli brak konieczności kontrasygnaty premiera) nie wykraczały poza wskazane w konstytucji prerogatywy prezydenta i były niezbędne dla ich wykonania, np. bez powołania przewodniczącego zgromadzenia wyborczego I prezes SN nie może być powołana – wskazał w uzasadnieniu sędzia Wojciech Sych.

Andrzej Zielonacki, jeden z pięciu sędziów w tej sprawie, zgłosił zdanie odrębne wskazując, że kontrasygnatę reguluje wprost konstytucja i dotychczasowa praktyka tę zasadę stosowała, zatem Trybunał nie może badać tej regulacji.

Sygnatura akt: K 2/26