Od niedawna jest pan członkiem Krajowej Rady Sądownictwa na nową kadencję. To nie będzie łatwy czas, bo pracy jest bardzo dużo…

Spodziewamy się, że pracy będzie sporo. Waldemar Żurek, minister sprawiedliwości, zapowiedział, że będzie ogłaszał wolne stanowiska sędziowskie, a jest ich na dziś ok. 900. Tyle jest wakatów w sądach. Trzeba więc przeprowadzić konkursy, by te etaty obsadzić. To pozwoli skrócić czas trwania postępowań sądowych, z korzyścią dla obywateli.

Może się jednak okazać, że ta praca pójdzie na marne, bo prezydent nominacji nie wręczy i wakaty, jak były, tak i będą.

Każdy organ państwa musi wykonywać swoje kompetencje w sposób odpowiedzialny. Nie wierzę w to, że prezydent na cztery lata zrezygnuje z uprawnienia do współdziałania z Krajową Radą Sądownictwa w procedurach powoływania prawników na wolne stanowiska sędziowskie.

Czytaj więcej

Sprawa sędziego Starosty - RPO pisze do rzecznika dyscyplinarnego sędziów

Czy zabolały pana słowa sędziego Łukasza Piebiaka, który podczas pierwszego posiedzenia Rady i opiniowania pana kandydatury na zastępcę rzecznika prasowego KRS nazwał pana hejterem?

Absolutnie nie. Miażdżąca większość środowiska sędziowskiego i obywateli doskonale wie, kim jest Łukasz Piebiak, a kim jestem ja. Próba tworzenia przez niego jakiegoś świata równoległego nie robi na mnie żadnego wrażenia.

Jakie będą dalsze losy Łukasza Piebiaka w KRS?

Zobaczymy. W czwartek zebrał się specjalny pięcioosobowy zespół, który ma się zająć tą sprawą i ustalić, jaki jest status Łukasza Piebiaka w KRS. Na najbliższym posiedzeniu, czyli już we wtorek, zespół przedstawi swoje stanowisko, a potem będzie dyskusja.

Czytaj więcej

Łukasz Piebiak: Minister Żurek zawiesił mnie bezprawnie

A jakie jest pana zdanie?

Zdanie mam, ale teraz nie będę go ujawniał.

Jest pan znany z krytycznej oceny poprzedniego składu Rady. Wielokrotnie relacjonował pan jej posiedzenia w mediach społecznościowych. Teraz też tak będzie?

Nie. To zupełnie inna sytuacja. Teraz jestem w środku, w Krajowej Radzie Sądownictwa, i to na jej forum będę zabierał głos. Jeśli będzie potrzeba wyrażenia krytyki przeze mnie, to zrobię to tam, na miejscu. Jestem też w dosyć wyjątkowej sytuacji, ponieważ jednocześnie pełnię funkcję zastępcy rzecznika prasowego. Wobec tego moje możliwości wyrażania opinii zostały w pewien sposób ograniczone. Trudno byłoby oddzielać moje opinie prywatne od opinii rzecznika czy jego zastępcy, który powinien się wypowiadać w imieniu całej Rady.

We wpisach sporo miejsca poświęcał pan zarobkom członków poprzedniej Rady, informował pan o wysokości diet. Czy teraz też pan będzie taki skrupulatny?

Krytykowałem nadużycia i to się nie zmieni. Poprzedni KRS został nielegalnie powołany, szkodził sądownictwu. Sytuacja obecnej Rady jest zupełnie inna. Po pierwsze – zostaliśmy powołani w zupełnie inny sposób. O trzynastu sędziach-członkach zdecydowali sami sędziowie. Potwierdził ten wybór Sejm. Po drugie musimy teraz posprzątać po tych ośmiu latach szkodliwej działalności neo-KRS. Nie zmienia to faktu, że żadnych nadużyć być nie powinno. Ustawa jest, jaka jest. Diety się należą za pracę na posiedzeniach plenarnych, na posiedzeniach zespołów i komisji oraz za innego rodzaju pracę na rzecz Rady. Uważam jednak, że za symboliczne aktywności w konkretnym dniu nie należą się dodatkowe pieniądze.

Czy członkom Rady należy zmniejszyć pensum orzecznicze?

Oczywiście, że tak. Z wstępnego planu prac Rady wynika, że będziemy pracować przez dwa tygodnie w każdym miesiącu, z wyjątkiem sierpnia i grudnia. Trudno więc oczekiwać, aby jej członkowie mogli w tym samym czasie realizować obowiązki sędziowskie w pełnym wymiarze.

Minister proponuje zamiast 80 proc. pensum 25 proc. To spora obniżka, szczególnie w zestawieniu z tym, że Radzie poprzedniej kadencji pensum podnoszono.

To jest propozycja ministra sprawiedliwości. Ograniczenie pensum jest jak najbardziej uzasadnione, a czy pozostanie to 25 proc., czy więcej, czas pokaże. Podnosząc pensum neo-KRS, minister miał na uwadze fakt, że nie prowadziła ona konkursów na sędziowskie wakaty. Miała mniej pracy, więc mogła w większym stopniu skupić się na sądzeniu. Teraz ma być inaczej. Ja mam w referacie 450 spraw i nie ma szansy, bym mógł je sprawnie zakończyć. Orzekam w sądzie, w którym od lat brakuje sędziów. Zresztą obniżenie pensum nie oznacza, że ktoś te sprawy ode mnie przejmie, one nadal zostaną w moim referacie. Po prostu będę miał mniejszy przydział nowych spraw.