Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie znaczenie dla sporu o nominacje asesorskie ma wyrok ETPC w podobnej sprawie?
- Dlaczego prezes Rady Ministrów nie udziela kontrasygnaty nominacji na asesorów?
- Jakie może mieć skutki precedensowa skarga na bezczynność premiera?
- Dlaczego rządowy projekt ustawy sanuje nominacje, których podpisania odmawia obecnie szef rządu?
W przełomowym wyroku w sprawie Sobczyńska i inni przeciwko Polsce, Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał, że konstytucyjna prerogatywa do powoływania sędziów nie ma charakteru absolutnego i nie może być utożsamiana z prawem do niczym nieograniczonej uznaniowości. Odmowa powinna być uzasadniona, a także powinna podlegać kontroli sądowej.
„Ministerstwo Sprawiedliwości z pełną powagą przyjmuje wyrok ETPC i w pełni podziela jego argumentację prawną oraz fundamentalne wnioski (…). Przypisywanie prezydentowi kompetencji do jednoosobowego, arbitralnego blokowania karier sędziowskich bez prawa do sądu jest nie do pogodzenia z konstytucyjną zasadą równego dostępu do służby publicznej (art. 60 Konstytucji RP) oraz elementarną zasadą demokratycznego państwa prawnego” – czytamy na stronie resortu.
Wyrok zapadł na kanwie sprawy grupy asesorów sądowych, którym w styczniu 2008 r. ówczesny prezydent, Lech Kaczyński odmówił powołania na stanowiska sędziowskie – pomimo uzyskania przez nich rekomendacji Krajowej Rady Sądownictwa.
Czytaj więcej
Prezydencka prerogatywa w sprawie powoływania sędziów nie oznacza pełnej dowolności. Kandydaci powinni mieć prawo do kontroli sądowej, przynajmniej...
W analogicznej sytuacji znajduje się grupa asesorów sądów administracyjnych, którzy uzyskali rekomendację KRS, wnioski o ich powołanie podpisał prezydent, lecz nie mogą oni objąć funkcji z powodu braku wymaganej w przypadku asesorów… kontrasygnaty premiera.
Taka sytuacja trwa od kilkunastu miesięcy. Na podpis premiera Donalda Tuska czekają powołania podpisane zarówno przez Karola Nawrockiego, jak i jego poprzednika, Andrzeja Dudę. Premier ani nie podpisuje postanowień, ani też nie wydaje żadnej decyzji o odmowie, więc asesorzy in spe od wielu miesięcy tkwią w zawieszeniu.
– Część z nich jeszcze w ubiegłym roku zapytała KPRM o brak kontrasygnaty prezesa Rady Ministrów. Odpowiedzi sprowadzały się do wskazania na brak ustawowego terminu, w którym premier byłby zobligowany udzielić kontrasygnaty oraz do kwestionowania prawidłowości działania ówczesnej KRS – mówi nam jedna z osób oczekujących na kontrasygnatę.
Warto zauważyć, że w przypadku asesorów sądów powszechnych, dla których powołania również niezbędna jest kontrasygnata premiera, z mniejszym lub większym poślizgiem, powołania są podpisywane.
Jest skarga na bezczynność premiera
– Bez złożenia podpisu premiera, mimo wygrania konkursu na wolne stanowisko asesorskie i rekomendacji udzielonej przez KRS, skarżący pozbawiony został możliwości skorzystania w pełni z przysługującego mu prawa publicznego, jakim jest dostęp do służby publicznej zgodnie z zapewnionym mu prawem wolności wyboru zawodu i miejsca pracy. Nie udzielając kontrasygnaty przez tak długi okres czasu, prezes Rady Ministrów naruszył ustalony podział i równowagę władzy wykonawczej i sądowniczej – wskazuje skarżący.
Dodaje również, że bezczynność premiera doprowadziła faktycznie do wstrzymania powołań asesorów, co skutkuje pomniejszeniem kadry sądów administracyjnych. Zdaniem skarżącego, takie działanie wykracza poza kompetencje premiera, gdyż kształtowanie liczby stanowisk sędziowskich i asesorskich jest wyłączonym, zagwarantowanym ustawowo uprawnieniem prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego.
Czytaj więcej
Sejm wybrał 15 sędziowskich członków Krajowej Rady Sądownictwa. Po raz pierwszy od 2018 r. kandydatury wyłoniło samo środowisko sędziowskie, a poli...
W odpowiedzi na skargę KPRM wskazuje, że decyzja co do udzielenia kontrasygnaty nie wiąże się z oceną indywidualnych kandydatów, lecz wynika z problemu ustrojowego dotyczącego KRS. „Działania prezesa RM nie są gestem politycznego sprzeciwu, lecz wykonaniem obowiązku ochrony wartości państwa prawa i dobra wspólnego. (…) Dodać należy, że Konstytucja RP nie przewiduje sytuacji, w których udzielenie kontrasygnaty byłoby obowiązkiem prezesa Rady Ministrów oraz nie wyznacza konkretnego terminu na podjęcie takiej decyzji” – czytamy.
Poza tym KPRM, odwołując się do orzecznictwa sądów administracyjnych, podnosi, że działania prezydenta związane z powołaniem asesora, jak i kontrasygnata premiera nie stanowią czynności z zakresu administracji publicznej. „W efekcie sąd administracyjny nie jest uprawniony do oceny aktu powołania, kontrasygnaty ani związanej z ich niedokonaniem bezczynności. Z tego też powodu, zdaniem KPRM, skarga powinna zostać odrzucona.
RPO przygląda się sprawie, ale wstrzemięźliwie
Sprawie przygląda się rzecznik praw obywatelskich. Podejmował on już interwencję w przeszłości, choć po uzyskaniu odpowiedzi, że bierność premiera wynika z wadliwego statusu KRS, poniechał dalszych działań.
– Sprawa ma charakter precedensowy, bo w świetle orzecznictwa nie jest jasne, czy kontrasygnata premiera może być uznana w ogóle za tzw. czynność z zakresu administracji publicznej. A co za tym idzie, czy sądy administracyjne mają kompetencję do rozstrzygnięcia tego sporu – mówi Anna Białek, dyrektor zespołu prawa konstytucyjnego, międzynarodowego i europejskiego w Biurze RPO. Jak dodaje, rzecznik prowadzi analizy prawne w tej sprawie, lecz nie podjął jeszcze decyzji o przyłączeniu się do postępowania przed WSA.
W ocenie RPO wydany 22 maja wyrok ETPC nie stanowi podstawy do ponownego wystąpienia rzecznika do szefa KPRM. – W sprawie ze skargi Sobczyńskiej grupa asesorów sądowych otrzymała nominację na sędziów od KRS, a prezydent odmówił jej zatwierdzenia. ETPC stwierdził naruszenie prawa dostępu do sądu, zwracając uwagę, że osoby te jako tzw. sędziowie na próbę mieli uzasadnione oczekiwanie powołania na stanowisko sędziego na czas nieokreślony, a prezydent tego awansu im odmówił, nie podając żadnych powodów. Natomiast w tej sprawie chodzi o osoby, które nie są w ogóle jeszcze orzecznikami, a dopiero ubiegają się o stanowisko asesorskie. Co więcej, nikt im wprost nie odmówił nominacji, tylko po prostu pozostaje ona w zawieszeniu. Nie zmienia to faktu, że sprawa jest przez RPO monitorowana – tłumaczy Anna Białek.
Projekt ustawy praworządnościowej sanuje wybór asesorów dokonany na podstawie rekomendacji KRS
Premier z jednej strony nie składa podpisu na powołaniach asesorów wskazując na ułomność KRS, a z drugiej przedstawione przez MS projekty ustaw praworządnościowych nie przewidują uchylenia decyzji KRS w sprawach powołań na stanowiska asesorów. W przeciwieństwie do pozostałych nominacji dokonywanych z udziałem KRS, te miałyby pozostać w mocy, ponieważ, zdaniem projektodawców, rola KRS w konkursach na stanowiska asesorskie zarówno w sądach powszechnych, jak i administracyjnych była mocno ograniczona.
Rzecznik rządu nie odpowiedział na pytania „Rzeczpospolitej”, dlaczego projekt ustawy praworządnościowej sanuje powołania asesorów dokonane w przeszłości, a jednocześnie Donald Tusk odmawia de facto objęcia stanowisk przez inną grupę będącą w takiej samej sytuacji prawnej. Nie wiadomo też dlaczego premier nie podpisuje powołań w odniesieniu do asesorów sądów administracyjnych, a robi to w przypadku asesorów sądów powszechnych.
Czytaj więcej
Głębokie podziały w środowisku sędziowskim zdominowały wtorkowe wysłuchanie publiczne rządowego projektu tzw. ustawy praworządnościowej. Dla jednyc...
Wcześniej, w odpowiedzi na wystąpienie RPO, szef KPRM wskazywał, że istnieje znacząca różnica w sytuacji asesorów sądów powszechnych i asesorów sądów administracyjnych, ponieważ ci pierwsi są w sytuacji przymusowej. Aplikanci Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury muszą być powołani w ciągu trzech lat, w przeciwnym razie tracą uprawnienia do zostania sędzią.
– Takie różnicowanie obu grup kandydatów na asesorów jest niespójne z własnym stanowiskiem rządu, odzwierciedlonym w projekcie ustawy tzw. praworządnościowej, a po drugie jest nieuprawnione. Absolwenci KSSiP poddawani są wyłącznie ocenie KRS, podczas gdy uczestnicy konkursów na stanowiska asesorów w sądach administracyjnych, byli poddani ocenie środowiska sędziowskiego, w tym ocenie sędziów tych sądów, w których ubiegają się o stanowisko asesorskie – wskazuje jedna z osób oczekujących na podpis premiera.