Jednym z głównych tematów rozmowy jest wybór Zbigniewa Kapińskiego na I Prezesa Sądu Najwyższego. Decyzja prezydenta Karola Nawrockiego o jego nominacji spotkała się z ostrą krytyką części środowiska prawicy. Jak wyjaśnia Ewa Szadkowska: „Nie podoba się, dlatego że sędzia Kapiński 26 lat temu brał udział w wydaniu orzeczenia, z którego wynikało, że Lech Wałęsa złożył prawdziwe oświadczenie lustracyjne”.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Nowy I prezes SN dla „Rz”: Nie zabolały mnie słowa Jarosława Kaczyńskiego

W rozmowie pojawia się także kwestia wieloletniego sporu o status neosędziów. Nowy I Prezes Sądu Najwyższego w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” zaproponował rozwiązanie, które mogłoby przeciąć trwający od lat konflikt. Jak ocenia Szadkowska: „w tym momencie to już nie jest spór prawny, natomiast tylko politycy mogą ten spór przeciąć”.

Czy wystarczyłaby jedna ustawa, by zakończyć chaos wokół nominacji sędziowskich? Zdaniem gościni podcastu nie ma dziś rozwiązania idealnego.

Wetomat działa, sądy czekają, a AI puka do drzwi

Druga część rozmowy dotyczy funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości w warunkach politycznego konfliktu między rządem a prezydentem. Ewa Szadkowska przyznaje, że prezydenckie weta stały się stałym elementem legislacyjnej rzeczywistości.

Czytaj więcej

Znamy nazwiska dwóch kandydatów na nowego sędziego TK

– Z jednej strony mamy wetomat, ale jest trochę taki totolotek. Po prostu do końca nie wiadomo, jaką decyzję podejmie prezydent — mówi.

Rozmówczynie poruszają również temat poszukiwanego byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry i pytanie o skuteczność państwa. Szadkowska zwraca uwagę na pewien paradoks: „jeżeli minister sprawiedliwości, który jak wiemy, miał przemożny wpływ na przemodelowanie wymiaru sprawiedliwości (...) boi się tego wymiaru sprawiedliwości, no to by znaczyło, że jednak ten wymiar sprawiedliwości jest nadal niezależny”.

Mediacje jak yeti

Ewa Szadkowska zwraca też uwagę, że problem przewlekłości postępowań nie wynika wyłącznie z braku sędziów czy sporów wokół reform wymiaru sprawiedliwości. Jej zdaniem polskie sądy są przeciążone również dlatego, że trafia do nich ogromna liczba spraw, które w innych krajach często rozstrzygane są poza salą sądową. – Polacy lubią się sądzić, bo uważają, że jak już się ma wyrok, to to już jest super sprawa – zauważa. Jednocześnie podkreśla, że alternatywą mogłyby być mediacje, które wciąż pozostają w Polsce mało popularne. Jak obrazowo mówi: „wszyscy mówią, że mediacja jest najlepszym sposobem na to, żeby wiele spraw nie wpłynęło do sądu, tylko wszyscy mówią, że mediacje są jak yeti — słyszy się o nich, a nikt ich nie widział — bo też wolimy się kłócić, niż dogadywać”.

Czytaj więcej

Nie milkną echa wyboru nowego I Prezesa SN. Bogucki o wpisie Cenckiewicza

W rozmowie nie zabrakło także refleksji nad przyszłością zawodów prawniczych w epoce sztucznej inteligencji. Zdaniem Szadkowskiej AI przejmie wiele prostszych zadań wykonywanych dziś przez młodych prawników, ale nie zastąpi doświadczenia. – Nic nie zastąpi prawnika, który ma doświadczenie, który połączy kropki, który się raczej nie pomyli — bo wszyscy wiemy, że AI jest świetna, dopóki się nie pomyli, a jak się pomyli, to potrafi to zrobić w sposób kompromitujący.