Kobieta karmiła swoje dziecko podczas obserwowania procesu w sądzie okręgowym w Melbourne. Sędzia wyprosił ją z sali, mówiąc, że nie wolno jej karmić piersią w sądzie, ponieważ rozprasza to uwagę. Decyzja ta odbiła się szerokim echem wśród organizacji kobiecych. A jak radzą sobie z takimi sytuacjami w polskich sądach?
Katarzyna Łodygowska, matka i prawnik, ekspert prawa pracy, mówi „Rz”, że jest w stanie sobie to wyobrazić.
– Byłam świadkiem w sprawie i na sali rozpraw pojawiłam się z małym dzieckiem. Sąd dopytywał, czy nie mogłam zostawić dziecka w domu. Kiedy usłyszał, że nie, przystąpił do przesłuchania. To są sytuacje życiowe, nie każdy ma babcię lub opiekunkę pod ręką – uważa. I twierdzi, że tak właśnie być powinno.
– Nie spotkałem się z taką sytuacją, więc do końca nie wiem, jak bym zareagował. W naszym kręgu kulturowym to raczej niemożliwa albo przynajmniej bardzo rzadka okoliczność – mówi Wojciech Łukowski, prezes SO we Wrocławiu. I dodaje, że sąd raczej znajdzie miejsce odosobnione, by mama mogła spokojnie nakarmić dziecko.
– Tak zresztą się dzieje na egzaminach prawniczych. Zdające mogą karmić, ale z dala od pozostałych osób.
Jego zdaniem dużo zależy też od tego, czy na sali przebywa, powiedzmy, 50 osób, czy jest to sprawa rodzinna lub spadkowa, której przysłuchuje się tylko karmiąca z mężem i nie może opuścić sali, bo źle się czuje.
– Wówczas mama mogłaby nakarmić dziecko na sali, korzystając z kameralnego miejsca – mówi. Zastrzega jednak, że sąd musi szanować wszystkich obecnych.
Pełnomocnicy idą nieco dalej.
– Kazus australijski mógłby się także zdarzyć w sądach polskich – wskazuje Piotr Pałka, radca prawny. W jego ocenie wynika z art. 152 k.p.c. Na jego podstawie na posiedzenia jawne wstęp do sali sądowej mają tylko osoby nieuzbrojone i pełnoletnie. Wymóg pełnoletności nie dotyczy jednak stron, interwenientów ubocznych, ich przedstawicieli ustawowych i pełnomocników oraz osób wezwanych. Na posiedzenia niejawne mają wstęp tylko osoby wezwane. Przy czynnościach sądu nie mogą być obecne osoby w stanie nielicującym z powagą sądu.
Analogiczne rozwiązanie odnaleźć można w art. 356 k.p.k. To od sądu zależeć więc będzie w głównej mierze, czy pozwoli matce karmiącej dziecko pozostać na sali rozpraw. W mojej ocenie nie ma natomiast żadnych podstaw, aby ją wypraszać, a wręcz mogłoby to zostać uznane za dyskryminację – dodaje mecenas.
Czytaj więcej
Wprawdzie nikt dokładnie nie powie na ile, ale wygląd, a tym bardziej zachowanie, podsądnego w sali sądowej może mieć znaczenie dla wyroku.