66 prezesów i 63 wiceprezesów sądów powszechnych w kraju straciło posady w ostatnim półroczu. W piątek mija ustawowy termin, gdy Zbigniew Ziobro może to zrobić z każdym prezesem i wiceprezesem w Polsce. I to nie podając powodu. To koniec czystki? – pytamy Łukasza Piebiaka, wiceministra sprawiedliwości.

– To nie była żadna czystka – odpowiada.

Sędziowie są w większości innego zdania.

Na początek Szczecin

Pierwszy objął prezesurę sądu według nowych przepisów sędzia Maciej Strączyński w Sądzie Okręgowym w Szczecinie. W latach 2010–2016 był prezesem Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia. Jak mu się rządzi?

– Bez trudu – odpowiada „Rz". Zapewnia, że akurat w Szczecinie nic szczególnego się nie dzieje. – Zostałem prezesem swojego sądu, który znam od wielu lat – tłumaczy. To nie oznacza jednak, że nic nie robi. Doprowadził np. do likwidacji niepotrzebnych wydziałów i połączył je w jeden.

Burza w stolicy

W połowie września 2017 r. sędzia Joanna Bitner została nowym prezesem SO w Warszawie. Minister powołał ją po wygaśnięciu kadencji poprzedniczki Małgorzaty Kluziak. Uzasadnienie? – Powstał wakat i nie można było dopuścić, aby największy sąd w Polsce, a być może i w Europie, został bez osoby kierującej – uzasadniało MS. Na wniosek prezes Bitner powołano na funkcje wiceprezesów SO sędziów: Iwonę Szymkiewicz-Trelkę, Dariusza Dąbrowskiego i Dariusza Drajewicza, oraz odwołano trzech spośród pięciu wiceprezesów SO.

Cios w stowarzyszenie

Autopromocja
CFO Strategy & Innovation Summit 2021

To już IV edycja kongresu dla liderów świata finansów

WEŹ UDZIAŁ

Jak MS komentuje wymianę blisko 130 szefów sądów? Wiceminister Piebiak udowadnia, że skoro w sądach jest 700–800 prezesów i wiceprezesów, to wymiana 120 nie może być czystką.

Trwająca w Ministerstwie Sprawiedliwości analiza rokie czynników wpływających na całościową ocenę jakości pracy sądów oraz przegląd ewidencji spraw i podstawowych wskaźników wykazały niską efektywność w sądach rejonowych w... (tu padały nazwy miejscowości i sądów) – tak MS uzasadniało kolejne dymisje.

Czy to przypadek, że większość nowo powołanych sędziów jest członkami Iustitii?

– Nie. To nie jest przypadek – potwierdza wiceminister Piebiak. I dodaje, że Iustitia zawsze skupiała ok. 3 tys. sędziów, którym poza orzekaniem chciało się coś więcej. Organizowali się, aktywizowali i tak jest, jego zdaniem, nadal.

Co na to Iustitia? Prezes Krystian Markiewicz uważa, że skala wymiany jest duża. Zastrzega, że nie dokonuje indywidualnej oceny nowych prezesów czy wiceprezesów, lecz regulacji, które do nich prowadzą. Nie kryje też, że boli go, iż część sędziów, wybiera funkcje. Niektórzy w takiej sytuacji rezygnują z członkostwa w stowarzyszeniu, co jest naturalnym rozwiązaniem. – Nie można robić jednego, a mówić drugiego – tłumaczy.

Nieoficjalnie usłyszeliśmy w Iustitii, że jest kilka osób, które chciałyby zrezygnować z prac w stowarzyszeniu, ale muszą być wewnątrz stowarzyszenia, by można było skutecznie w nie uderzyć – uważają.

Jest podstawa

Dymisja prezesów sądów jest możliwa za sprawą noweli ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych, która obowiązuje od 12 sierpnia 2017 r.

Do 12 lutego minister może odwołać prezesa bez podania przyczyny. Mógł nawet wymienić wszystkich. Wystarczyło np. stwierdzenie szczególnie niskiej efektywności w nadzorze administracyjnym lub organizacji pracy w sądzie lub sądach niższych (to nowy powód). Każdego roku prezesi składają też informację o swojej działalności i nieprawidłowościach. Ocenieni pozytywnie przez ministra, otrzymują wyższy dodatek: 150 proc. maksymalnej kwoty.

Do 12 sierpnia 2017 r. prezesów sądów okręgowych i apelacyjnych minister powoływał po zasięgnięciu opinii zgromadzenia sędziów danego sądu. Jeśli była negatywna, mógł się odwołać do Krajowej Rady Sądownictwa. Jeśli i ona odrzuciła kandydaturę, musiał z niej zrezygnować. Prezesów sądów rejonowych wybierali właściwi prezesi sądów apelacyjnych.