W środę z pensji Marzeny L. komornik ściągnął blisko 3 tys. zł. Zablokował też konto bankowe, które ma wspólnie z mężem.
To druga jego ingerencja tego typu w tym miesiącu. 6 listopada, wykonując wyrok lubelskiego e-sądu, wszedł na jej konto bankowe i zajął połowę pensji. Dług wraz z odsetkami, opłatami, kosztami, także egzekucyjnymi, wyliczył na 7 tys. zł.
Pisma z sądu były wysyłane na adres, pod którym nie mieszkam od 16 lat. Tłumaczenia nic nie dały
A wszystko dlatego, że Marzenie L. 18 lat temu ktoś ukradł dowód osobisty.
– Kiedy wyłudzono kredyt na moje nazwisko, byłam za granicą. Nie miałam problemu z udowodnienie, że to nie ja. Ekspertyza biegłego wykluczyła, że podpisywałam dokumenty. Sprawę kredytu udało się odkręcić. Zapłaciłam tylko nerwami – opowiada pani Marzena.
W trakcie prowadzonego wówczas śledztwa pojawiała się informacja, że sprawca posługiwał się telefonem komórkowym na jej nazwisko. Zarówno śledczy, jak i poszkodowana zlekceważyli ryzyko, że przestępca mógł wziąć na jej konto nie tylko kredyt, ale i inne świadczenia. Konsekwencje pojawiły się później.
– Przeżyłam szok. Pisma z sądu były wysyłane na adres, pod którym nie mieszkam od 16 lat, czyli na adres w skradzionym dowodzie osobistym – mówi pani Marzena.
Nie bez trudu dowiedziała się, że jest dłużnikiem PTK Centertel. Operator telekomunikacyjny sprzedał dług w 2005 r. firmie Kruk. Ta kolejnej firmie windykacyjnej, a ta – następnej.
Wynajęty przez naszą czytelniczkę prawnik złożył do sądu wniosek o przywrócenie terminu na złożenie sprzeciwu. Na decyzję sądu czeka już ponad trzy tygodnie. W przeciwieństwie do komornika, który nie czekał na nic. Pani Marzena nie może pojąć, jak to jest, że nie potrafiły jej przez lata znaleźć firmy windykacyjne, nie potrafił sąd, a udało się to komornikowi.
– Przez wydumany dług zszargano mi opinię w banku i w pracy, pozbawiono środków na utrzymanie – alarmuje pani Marzena.
Nasza czytelniczka, która chciała pozostać anonimowa, to dziś jedna z wielu tysięcy ofiar nieuczciwych firm windykacyjnych wykorzystujących masowo instytucję elektronicznego postępowania upominawczego. Rzecznik praw obywatelskich apeluje o zmianę przepisów. Zwolennicy e-sądu tłumaczą się, że takie przypadki stanowią margines wśród 4,5 mln rozpatrzonych spraw.
Komentuje Jerzy Pilczyński, zastępca kierownika działu prawa "Rzeczpospolitej"