Za sprawą #2016challenge media społecznościowe zalały zdjęcia i historie sprzed dekady. Z reguły dość ckliwe i budzące uśmiech. Dorzucę coś od siebie.
Po tym, jak w 2015 r. partia Jarosława Kaczyńskiego i jej sojusznicze ugrupowania po latach postu w opozycji wygrały wybory parlamentarne, w kolejnych dwunastu miesiącach zaczęła nabierać tempa akcja „reformowania” wymiaru sprawiedliwości.
Czytaj więcej
Nowoczesne rytuały napędzanymi przez algorytmy – z jednej strony budują wspólnotę i dają proste narzędzia ekspresji, z drugiej ujawniają, jak bardz...
#2016challenge. Jak formacja Jarosława Kaczyńskiego zaczęła reformować wymiar sprawiedliwości?
Jedna z przepchniętych nowelizacji legalizowała owoce zatrutego drzewa, czyli dowody np. z niezalegalizowanej kontroli operacyjnej.
Zerwano z fanaberią poprzedników starających się odpolitycznić prokuraturę. Urząd prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości ponownie został scalony, a porządku w szeregach zbyt śmiało zaczynających podnosić głowy śledczych zaczął pilnować świeżo upieczony prokurator krajowy Bogdan Święczkowski. Najbardziej krnąbrnych prokuratorów zdegradowano lub zesłano do dalekich jednostek.
Światło dzienne ujrzał pierwszy projekt ustawy zmierzającej do rozgonienia tzw. starej Krajowej Rady Sądownictwa. Ale już wcześniej dowód braku zaufania do Rady dał prezydent Andrzej Duda, uruchamiając swoją zamrażarkę i umieszczając w niej – ku osłupieniu wielu prawników – część przedstawionych przez KRS wniosków o sędziowskie nominacje.
Czytaj więcej
Czy arbitraż i John Rawls mogą pomóc uratować polski wymiar sprawiedliwości?
Uchwalone zmiany w prawie o ustroju sądów powszechnych dały ówczesnemu ministrowi sprawiedliwości Zbigniewowi Ziobrze narzędzia do wzięcia sądów pod but, co doprowadziło do późniejszych czystek kadrowych na niespotykaną skalę. Tego, by walec z napisem „dobra zmiana” sprawnie sunął, pilnował wspomniany już prezydent Duda, z długopisem zawsze gotowym do użycia. No i zasilony dublerami Trybunał Konstytucyjny, który rok 2016 zakończył już z nową prezes Julią Przyłębską – wybraną w wątpliwej procedurze, ale skrępowaną chyba jednak bardziej brakiem tytułu naukowego. Stąd jedną z jej pierwszych decyzji było usunięcie ze strony TK informacji pokazujących, że wokół niej „tylko” magistrów jest niewielu.
Ciekawe, jak zapamiętamy 2026 r.?
Czytaj więcej
Trzeba zadbać o to, by TK w następstwie dokonanych w najbliższym czasie wyborów nie był „ich”, „nasz” czy „wasz”. To ma być sąd konstytucyjny.
Zapraszam do lektury Tygodnika Prawników.