Reklama

Katarzyna Batko-Tołuć: A może już czas na rewizję podejścia do wolności słowa

Męczy mnie lektura, którą pochłonęłam kilka miesięcy temu, a którą przypomniała mi ostatnia debata prezydencka. Chodzi o to, co dobrze chwyta w debacie publicznej i o to, czy wszystko powinno być w niej dozwolone.
Katarzyna Batko-Tołuć: A może już czas na rewizję podejścia do wolności słowa

Katarzyna Batko-Tołuć: A może już czas na rewizję podejścia do wolności słowa

Foto: Adobe Stock

To książka o wyobrażonym pojawieniu się Adolfa Hitlera we współczesnym świecie – z mediami społecznościowymi, zmęczeniem poprawnością polityczną i pogonią za rozrywką. Rzecz dzieje się już w XXI wieku. Hitler budzi się w Berlinie. Wciąż jest nazistą. Zderzenie tego, co myśli i mówi, ze współczesnym niemieckim społeczeństwem wywołuje uśmiech. Ale szybko okazuje się, że to on zdobywa przewagę. Nikt nie traktuje go poważnie, za to biznes rozrywkowy doskonale wykorzystuje go do zarabiania pieniędzy. Trafia do popularnego programu telewizyjnego. Początkowo dostaje zakaz „mówienia o Żydach”. Ale i to powoli się rozmywa. Jeśli popada w kłopoty, zawsze z nich wychodzi. Myliłby się jednak ten, kto sądzi, że to oznacza wycofanie się. Wręcz przeciwnie, jego nazistowskie wypowiedzi są i śmieszne, i w jakiś upiorny sposób logiczne. A przede wszystkim przyciągające. Podobają się. Coraz większa publiczność chce go oglądać. I poglądy, które nie miały prawa zaistnieć w debacie publicznej jeszcze kilka lat wcześniej, normalizują się.

Pozostało jeszcze 87% artykułu

Czytaj treści PRO.RP.PL za 39 zł miesięcznie!

Zyskaj dostęp do rzetelnych analiz, opinii ekspertów i kluczowych prognoz gospodarczych. Poznaj fakty, które kształtują biznes, prawo oraz społeczeństwo.

Buduj swoją przewagę. Subskrybuj profesjonalne treści publikowane wyłącznie w pro.rp.pl.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama