Kilkanaście lat temu polskie Ministerstwo Sprawiedliwości zorganizowało szereg działań mających zmodernizować sądownictwo. Kiedy piszę takie zdanie po latach, nadal się dziwię, że do takiego projektu doszło. Bo był on wyjątkowy.
Wyjątkowość inicjatywy polegała dla mnie przede wszystkim na tym, że do udziału w tworzeniu zbiorów dobrych praktyk i rekomendacji zaproszono ekspertów z zagranicy. Jakoś nikt wtedy nie pomyślał, że „nie będą nam w obcych językach…”. Przeciwnie, kraj o niewielkim wówczas stażu w Unii Europejskiej chciał oprzeć niektóre rozwiązania na doświadczeniach mitycznego Zachodu.