Ostatnie lata to dużo agresji w życiu publicznym. Nie tylko słownej, ale przybierającej bardziej fizyczny wyraz. A sądy coraz częściej miotają się między adekwatną reakcją a ucieczką w znikomą szkodliwość sądzonego czynu.

A czynu tego oskarżona dokonała w ramach protestu przeciw orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji w październiku 2020 r.

– Rzut tymi jajkami w kościół był częścią protestu ponad połowy polskiego społeczeństwa, która nie zgadza się z hegemonią kościoła, z reżimem, który jest nam narzucany – mówiła przed sądem Zofia Nierodzińska.

Czytaj więcej

Więzienie za szydzenie z kościoła. Ziobryści chcą zmienić Kodeks karny

Nie wiem, na jakiej podstawie wypowiadała się w imieniu połowy społeczeństwa. Z drugiej strony można jej było wierzyć, gdy mówiła:

– Z całym szacunkiem do osób, które przyszły tu, by mnie oskarżyć, to nie o ich uczucia ta cała sprawa się toczy. Chodzi o wolności obywatelskie, prawa, demokrację, bezpieczeństwo życia w kraju, w którym już nie da się oddychać.

Ale jak ktoś obraża np. Polaków czy Polskę lub Kościół, to dotkniętych zwykle jest wiele konkretnych osób. Wiele z nich pewnie westchnie z rezygnacją, że żyją w czasach, w których zdarzają się takie ekscesy, dokonywane nieraz przez skądinąd światłe osoby. A chyba najgorsze jest to, że tak często są one usprawiedliwiane także w sądach. To odbiera wiarę w sprawiedliwość w tym kraju. Ważne więc, co powiedział sędzia Aleksander Brzozowski w tej sprawie: że obrzucanie jajkami czy kościoła czy jakiejkolwiek instytucji świeckiej, kościelnej lub osoby fizycznej jest wyrazem pogardy, znieważenia i poniżenia. A żadne nieposłuszeństwo obywatelski czy korzystanie z własnych praw nie może prowadzić do wyrządzania krzywdy innym.

Takie to oczywiste, ale nie wystarczy tego powtarzać, bo trzeba przekładać na prawo. Niska dolegliwość wyroku: warunkowe umorzenie postępowania na rok próby, ma tu drugorzędne znaczenie. Ważnie, że sąd nie usprawiedliwił tego zachowania, nie poszedł w znikomą szkodliwość. Materialnie może taka jest, tu jednak nie chodzi o zabrudzenie kościelnych drzwi, ale zakłócanie społecznego pokoju, pokojowych form protestu, na których straży sądy stać muszą.