Debata publiczna w czasach szczególnych przybiera konfrontacyjną formę. Pandemia i kryzys humanitarny na wschodniej granicy przesuwają granice krytyki państwa i jego funkcjonariuszy. Brutalizacja dyskusji, specyfika języka i komunikacji w social mediach stawiają coraz to nowe wyzwania skostniałym rozwiązaniom prawa, w tym karnego. Słychać krytykę poczynań i zaniechań organów państwa. Ze zdumieniem słyszymy, że państwo zaczyna używać prawa karnego do ochrony własnej czci, co budzić musi zdziwienie i niepokój. Doniesienia o postawieniu zarzutów za emocjonalne i brutalne werbalnie oskarżenia wobec Straży Granicznej czy wojska rodzą pytania: czy państwo może używać prawa represyjnego do ochrony własnego dobrego imienia i czy w ogóle takie struktury mają cześć i godność jak obywatele i miałoby je chronić prawo karne.