Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak kształtowała się dynamika płac w sektorze przedsiębiorstw w ostatnim okresie.
- Jakie czynniki wpłynęły na obserwowane zmiany w wynagrodzeniach.
- Jakie są relacje między nominalnym a realnym wzrostem wynagrodzeń.
- Jakie trendy charakteryzują zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw.
- W jakim kierunku ewoluuje obecnie polski rynek pracy.
Wzrost przeciętnego wynagrodzenia o 6,6 proc. r/r to wynik nieco wyższy od średniej prognoz ekonomistów dla „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” (6,3 proc. r/r). To także lekkie odbicie względem danych ze stycznia i lutego, gdy dynamika płac w sektorze przedsiębiorstw wynosiła 6,1 proc. r/r (co było najniższymi wynikami od pięciu lat).
Tempo nominalnego wzrostu wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw co do zasady jest w tendencji spadkowej czwarty rok z rzędu i ekonomiści oczekują raczej, że ten trend będzie kontynuowany w kolejnych miesiącach w kierunku przedziału 5-6 proc. Marzec mógł być o tyle „wyjątkowy”, że to często miesiąc z sezonowym wzrostem płac. To efekt m.in. wypłat premii, nagród czy podwyżek pensji w korporacjach: przy nowych planach budżetowych i po okresie ocen rocznych. Dodatkowo, jak zwracali uwagę ekonomiści banku Pekao, trend spadkowy w marcu mogły zaburzyć czynniki statystyczne. W marcu br. było więcej dni roboczych niż rok temu oraz przedświąteczna niedziela handlowa.
Czytaj więcej
Produkcja przemysłowa w Polsce w marcu urosła o 9,4 proc. r/r – podał we wtorek Główny Urząd Statystyczny (GUS). Produkcja budowlano-montażowa nies...
Realnie wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw wciąż rosną, choć wolniej
Po uwzględnieniu inflacji (3 proc. r/r w marcu), wzrost przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw o 6,6 proc. r/r w ujęciu nominalnym oznacza, że realnie średnia płaca urosła o około 3,5 proc. To niższy odczyt niż w ostatnich miesiącach, gdy realna dynamika płac w sektorze przedsiębiorstw zwykle oscylowała w okolicach 4-4,5 proc. Marcowy wynik jest najniższy od roku, a gdyby przymknąć oko na raptem trzy lekko niższe wyniki – z grudnia 2023 r. i lutego oraz marca 2025 r. (3-3,2 proc.) – to wręcz od jesieni 2023 r. Wówczas sytuacja była jednak wyraźnie inna niż dziś: wychodziliśmy wtedy z trwającego ponad rok okresu realnych strat pracowników. Choć średnio płace rosły wtedy w dwucyfrowym tempie, to inflacja była jeszcze wyższa.
Gwoli wyjaśnienia: dane z sektora przedsiębiorstw pochodzą z firm (niefinansowych) zatrudniających minimum 10 pracowników. Nie ma tu m.in. sektora publicznego, są też wyłącznie pracownicy zatrudnieni na umowy o pracę (plus pracodawcy). Można szacować, że to około 40 proc. wszystkich pracujących w kraju (liczba pracujących według szerokiego Badania Aktywności Ekonomicznej Ludności, które jednak uwzględnia pracowników według różnych form zatrudnienia i właściwie niezależnie od liczby przepracowanych godzin, to ponad 17 mln osób). Dane z sektora przedsiębiorstw obejmują więc tylko część rynku pracy, niemniej są dostępne najszybciej, są też zwykle niezłym miernikiem koniunktury na całym rynku pracy.
Czytaj więcej
PKB Polski urósł w 2025 r. realnie o 3,6 proc. – podał w czwartek Główny Urząd Statystyczny (GUS), potwierdzając wcześniejsze szacunki. Okazało się...
Czytaj więcej
Czy nabycie samochodu może być tak proste, jak zamówienie sprzętu online? O tym, jak wygląda transformacja tego sektora oraz jak należy odpowiedzie...
Zatrudnienie spada mocniej od prognoz
A skoro mowa o tym, ile osób pracuje w sektorze przedsiębiorstw, to – zgodnie z nowymi danymi GUS – w marcu zatrudnienie wyniosło 6 mln 389 tys. etatów. Liczba pracowników jest o około 400 tys. wyższa. Marcowy odczyt to wynik o 0,9 proc. (55 tys. etatów) niższy niż przed rokiem, lekko niższy od średniej prognoz ekonomistów (-0,8 proc. r/r).
Od stycznia z sektora przedsiębiorstw ubyło około 12 tys. etatów. Z racji corocznej rewizji grona analizowanych firm („wypadają” z niego przedsiębiorstwa, które nie mają już 10 pracowników, na ich miejsce pojawiają się te, w których zatrudnienie przekroczyło ten poziom), takie porównania względem stycznia są bardziej miarodajne.
„Rynek pracy nadal spowalnia i przechyla się w stronę rynku pracodawcy” – oceniają ekonomiści banku Pekao.
Przeciętne zatrudnienie spada już od 2,5 roku. Ekonomiści z jednej strony wiążą to z czynnikami demograficznymi, ale jednocześnie zwracają uwagę na słaby popyt na pracę (co objawia się m.in. niezastępowaniem odchodzących pracowników) oraz fakt, że część nowych pracowników może być zatrudniana na bardziej elastyczne formy zatrudnienia niż umowy o pracę (a tym samym nie są już uwzględniani w liczbie etatów). Stopa bezrobocia według Badania Aktywności Ekonomicznej Ludności jest stabilna, na poziomie 3,2 proc. w ostatnich miesiącach.
To właśnie wspomniany osłabiony popyt na pracę, widoczny choćby w najmniejszej od kilku lat liczbie nowych ofert pracy na największych portalach rekrutacyjnych (zgodnie z danymi Grant Thornton), jest według ekonomistów jednym z hamulców dla żądań płacowych Polaków. Kolejne to m.in. niska skala podwyżki płacy minimalnej w tym roku (3 proc. r/r) czy niska inflacja (szczególnie do lutego).
Zgodnie z danymi Polskiego Instytutu Ekonomicznego, wciąż więcej firm planuje zatrudniać niż zwalniać, acz koszty pracownicze są niemal najważniejszą barierą prowadzenia działalności (zaraz za pobudzoną wojną w Iranie niepewnością gospodarczą). Zwraca na nią uwagę ponad 60 proc. badanych firm. 44 proc. wskazuje z kolei też na niedostępność pracowników, co również jest jedną z ważniejszych barier, acz silnie zależną od branży. Zdecydowanie najmocniej na braki pracowników narzeka sektor budowlany.