– Prezesi w Polsce cały czas mierzą się z większymi wyzwaniami biznesowymi niż ich zagraniczni odpowiednicy – podkreśla Jacek Kędzior, partner zarządzający firmy EY Polska, komentując wyniki najnowszego badania EY-Parthenon CEO Outlook Pulse, które „Rzeczpospolita” opisuje jako pierwsza. Wyzwania polskich szefów widać w ich prognozach na ten rok: podczas gdy u nas jedynie 37 proc. badanych top menedżerów spodziewa się wzrostu przychodów swych firm, a jeszcze mniej, bo 30 proc., przewiduje poprawę ich rentowności, to na świecie niemal dwie trzecie szefów (64 proc.) liczą na wzrost.
Nowy trend
Jak zwraca uwagę Jacek Kędzior, prezesi w Polsce nie godzą się z takim stanem rzeczy – szansę na szybszy rozwój widzą w zmianach, w tym w transformacji biznesowej swoich przedsiębiorstw. Aż 80 proc. szefów w Polsce i 58 proc. na świecie (łącznie zbadano plany 1200 top menedżerów w 21 krajach) zapowiada w tym roku przyspieszoną transformację biznesu.
O nasilonym procesie transformacji mówi Paweł Panczyj, członek zarządu i dyrektor ds. strategii i rozwoju w Związku Liderów Sektora Usług Biznesowych (ABSL). Ten szybko rosnący w ostatnich latach sektor zatrudnia ponad 430 tys. pracowników, ale od kilku tygodni częściej słychać tam o zwolnieniach grupowych niż o nowych inwestycjach.
Czytaj więcej
Stopa bezrobocia rejestrowanego wyniosła w lutym 5,4 proc., tak samo jak w styczniu i nieco mniej niż rok wcześniej. Do urzędów pracy płynie coraz...
– Cały czas mamy napływ nowych projektów – zaznacza jednak Paweł Panczyj, dodając, że zwolnienia są efektem trwającej obecnie transformacji branży. Wyjaśnia, że większość centrów usług (w tym centra usług wspólnych, gdzie międzynarodowe korporacje skupiają obsługę korporacyjnych procesów) prowadzi od jakiegoś czasu przegląd modeli biznesowych wraz z analizą efektywności, w tym opłacalności poszczególnych działów.
Ogólny trend jest taki, że firmy, pamiętając problemy z czasów pandemii, starają się utrzymać kluczowe procesy jak najbliżej centrali. I na tym zyskuje sektor w Polsce, np. w marcu krakowskie biuro Heineken Global Shared Services zapowiedziało zatrudnienie kolejnych 400 osób.
Z kolei proste procesy, mniej istotne dla biznesu, są przenoszone na tańsze rynki, w tym do Indii, gdzie po fali zwolnień w sektorze technologicznym dostępna jest duża pula niedrogich pracowników. Wprawdzie dobrzy specjaliści IT w Indiach nie są wcale tańsi niż Europejczycy, w tym Polacy, lecz do mniej istotnych, powtarzalnych zadań (które często są też automatyzowane) firmy nie potrzebują doświadczonych ekspertów.
Czytaj więcej
Presja inflacyjna i zapotrzebowanie na specjalistów spowodowały, że banki na płace musiały przeznaczyć w 2023 roku aż 22 proc. więcej niż rok wcześ...
Poprawić wynik
Globalne trendy, w tym silną presję na poprawę efektywności (najlepiej z pomocą AI), która skłania do transformacji biznesów, widać we wszystkich sektorach. Jednak o ile szefowie na świecie najczęściej wskazują tu wpływ nowych technologii (32 proc.), w tym sztucznej inteligencji, która przeobraża ich branże, o tyle w Polsce wpływ technologii jest wymieniany dopiero na trzecim miejscu (29 proc. wskazań).
Głównym powodem transformacji jest u nas dążenie do poprawy wyników finansowych, co często wiąże się z presją na obniżenie kosztów. W tym kosztów pracy, które w ostatnich dwóch latach gwałtownie wzrosły i są najczęściej wskazywaną barierą w działalności firm. Przyczyniła się do tego skokowa podwyżka płacy minimalnej, która od 2022 r. wzrosła o ponad 40 proc. i podbiła także wynagrodzenie nieco lepiej zarabiających pracowników.
Łukasz Gajek z LHH mówi, że chociaż firmy swoje decyzje o zwolnieniach tłumaczą bardzo różnymi czynnikami, w tym lepszym dopasowaniem się do wymagań klientów, to za większością tych ruchów stoi próba ograniczenia kosztów. Ten trend dotyczy nie tylko centrów usług, bo zwolnień grupowych przybywa też w innych sektorach, w tym w przemyśle, gdzie dodatkowym obciążeniem są koszty energii i zmiany wywołane przez wojnę w Ukrainie.
Czytaj więcej
Pod presją pracowników firmy znalazły złoty środek między pracą zdalną i stacjonarną w biurze. Model hybrydowy stosuje 88 proc. średnich i dużych p...
Jak ocenia Maciej Mianowski, rzecznik polskiego oddziału firmy LHH, która świadczy usługi wsparcia zwalnianych pracowników, dawno już nie było takiej sytuacji jak obecnie – firma uruchomiła swoje placówki w aż siedmiu zakładach produkcyjnych w całym kraju, co wiąże się z dużą skalą zwolnień. Łukasz Gajek przyznaje, że coraz częściej słyszy o planach przeniesienia produkcji do innego kraju – głównie z powodu gwałtownego wzrostu kosztów w Polsce. Według niego takie plany rozważają teraz trzy fabryki z różnych branż.
Nowe inwestycje
Nie tylko zwolnienia grupowe w centrach usług, ale także w przemyśle, w tym w przechodzącej teraz intensywną transformację branży motoryzacyjnej, wpływają na pogorszenie statystyk urzędów pracy. Według Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Krakowie liczba osób objętych zwolnieniami grupowymi zgłoszonymi w Małopolsce w I kwartale tego roku (1113) dorównuje niemal skali zwolnień zgłoszonych w całym 2023 r. Z kolei w Warszawie liczba osób objętych zwolnieniami grupowymi (1284) jest teraz o jedną czwartą większa niż rok wcześniej.
Czytaj więcej
W 2024 r. przybyło jedynie 11,3 tys. jednoosobowych firm. Powstaje ich nadal sporo, ale tylko niewiele mniej jest likwidowanych. Coraz więcej dział...
– Część tych zwolnień wynika z powyborczych zmian w spółkach, ale część jest też efektem ograniczania zamówień w firmach – ocenia Monika Fedorczuk, dyrektorka Urzędu Pracy dla m.st. Warszawy.
Szansą dla zwalnianych pracowników są nowe inwestycje. Jak zaznacza Jacek Kędzior, zwiększone zainteresowanie polskich prezesów transformacją biznesu idzie w parze z rozbudzeniem planów inwestycyjnych. Dla 40 proc. szefów inwestycje w nowe produkty lub usługi będą priorytetem w ciągu najbliższych 12 miesięcy.