– Nie ma łatwego sposobu, aby to powiedzieć, ale obecnie mamy zbyt dużo pracowników – przyznał Adam Kiciński, prezes CD Projektu, w opublikowanym w środę komunikacie informującym o zmianach organizacyjnych w spółce. A konkretnie o zwolnieniach, które do początku przyszłego roku mają objąć 9 proc. pracowników, czyli ok. 100 osób.
Wprawdzie fala wielotysięcznych cięć zatrudnienia ogłaszanych przez czołowe globalne firmy (w tym Amazon, Google, Meta/Facebook, Vodafone czy Microsoft), która przetoczyła się przez rynki na przełomie 2022 i 2023 r., już minęła, ale portale monitorujące zwolnienia w branży technologicznej niemal co tydzień dodają nowe dane.
Czytaj więcej
Prezes CD Projektu, producenta takich gier jak „Wiedźmin" czy „Cyberpunk", Adam Kiciński poinformował, iż studio rozstaje się z niemal 9 proc. swoj...
Spada zatrudnienie
Wśród kadrowych redukcji zapowiedzianych w ostatnich dniach są m.in. kolejne cięcia w Spotify i plany zwolnienia 2 tys. osób z Virgin Media. Według portalu layoffs.fyi w tym roku już 887 firm technologicznych ogłosiło redukcje pracowników, które obejmą łącznie 221,8 tys. osób na całym świecie, głównie w USA i w Indiach. Jeszcze większe liczby podaje amerykański portal rekrutacyjny TruUp; według niego zapowiedziane dotychczas w tym roku 1296 zwolnień dotknie prawie 323,5 tys. pracowników, czyli prawie o 100 tys. więcej niż cięcia ogłoszone w całym zeszłym roku.
W Polsce takich statystyk nie ma, co jednak nie znaczy, że nie ma zwolnień. Są, i to liczne, tyle że m.in. z racji dużo mniejszej skali są przeprowadzane bez rozgłosu. Co więcej, wiele firm nie ma etatowych pracowników, a kontraktorów na B2B, których formalnie nie muszą zwalniać. Jednak redukcje widać np. w danych GUS, w pierwszym od dawna czerwcowym spadku zatrudnienia w sektorze informacja i komunikacja (do 318 tys. osób, czyli o tysiąc w porównaniu z majem).
Czytaj więcej
Po majowym ożywieniu czerwiec przyniósł spadek liczby ofert pracy w internecie. Widać to zwłaszcza w nowych technologiach.
Informacje o kadrowych cięciach w konkretnych spółkach IT rzadko jednak przedostają się na rynek. Wiosną br. pojawiły się wiadomości o redukcjach w Netguru, TenerHut czy w Ten Square Games – giełdowym producencie gier mobilnych, który w ramach zwolnień grupowych rozstał się ze 120 pracownikami, czyli jedną czwartą osób związanych ze spółką.
Boom szybko nie wróci
Proszący o anonimowość menedżer z branży programistycznej twierdzi, że takich przypadków jest znacznie więcej, bo większość firm technologicznych ogranicza dziś zatrudnienie, by dostosować się do kurczącej się liczby projektów.
Najczęściej „pod nóż” idą pracownicy słabiej wykwalifikowani, których rekrutowano za wysokie stawki podczas postpandemicznego boomu. Jednak część firm musi się też rozstać z doświadczonymi specjalistami, co potwierdzają przedstawiciele firm i portali rekrutacyjnych.
– Z powodu zwolnień w firmach technologicznych po raz pierwszy od dłuższego czasu mamy do czynienia z rzadko spotykaną sytuacją na rynku pracy IT: zgłaszają się doświadczeni specjaliści i specjalistki, którzy jeszcze rok, dwa lata temu rzadko szukali ofert pracy – twierdzi Tomasz Wija, dyrektor ds. rozwoju portalu No Fluff Jobs, gdzie w I kwartale liczba kandydatów składających aplikacje była o ponad 40 proc. większa niż rok wcześniej. Paradoksalnie przyczynił się do tego niedawny boom w IT, który podbił stawki specjalistów.
Czytaj więcej
Obcokrajowcy ratują niedobory kadrowe nie tylko w prostych pracach, ale także w zawodach specjalistycznych.
– W efekcie koszt tzw. ławeczki w IT, czyli utrzymywania pracowników oczekujących na zlecenie, jest dziś dużo większym wyzwaniem niż trzy lata temu – wyjaśnia Paweł Pustelnik, dyrektor zarządzający Future Processing i wiceprezes Organizacji Pracodawców Usług IT SoDA. Według niego wiele firm szuka oszczędności poprzez ograniczanie podwyżek płac, zmniejszanie budżetów na szkolenia czy benefity pracownicze, ale ta strategia nie zawsze jest wystarczająca.
– Widoczny po pandemii boom w IT nie wróci szybko, a odpowiedzialne firmy zapewne przygotowują się na to, że może nawet nie wróci nigdy – ocenia Konrad Weiske, wiceprezes SoDA i prezes giełdowej spółki Spyrosoft. Według niego nawet 95 proc. polskich firm IT rewiduje swoje zasoby kadrowe, by dopasować je do aktualnych bieżących potrzeb kompetencyjnych i nowych, dużo trudniejszych warunków rynkowych.
Klient pilnuje kosztów
Zdaniem Konrada Weiske niewiele śladów zostało po niedawnym boomie technologicznym, gdy klienci z całego świata prześcigali się w zamówieniach na zaawansowane rozwiązania cyfrowe, nie zwracając większej uwagi na ich koszt. Dzisiaj klientów jest mniej i – w obawie przed kryzysem – ograniczają też wydatki, w tym budżety na cyfryzację. Nie stać ich już na unikalne, opracowane specjalnie dla nich rozwiązania, ale pytają o tańsze aplikacje czy gotowe platformy, a nawet rezygnują z części funkcjonalności, byle tylko obniżyć koszty.
Czytaj więcej
Przez brak kobiet w IT sztuczna inteligencja może stać się stronnicza i przyjąć tylko męski punkt widzenia – to tylko jeden z argumentów za równośc...
– O ile wcześniej w projektach IT klienci chcieli mercedesa klasy premium, o tyle teraz zadowalają się bardziej przystępnym cenowo volkswagenem. Szukają rozwiązań tańszych w produkcji i w utrzymaniu – obrazowo tłumaczy Weiske. Według niego branża IT powinna ciąć koszty i znajdować nowe źródła przychodów. A to oznacza, że potrzebuje mniej ludzi i o nieco innych kompetencjach.