Bruksela rozbija szklany sufit. Więcej kobiet u władzy

Unijna dyrektywa, która ma zapewnić kobietom 40-proc. udział w radach nadzorczych dużych spółek giełdowych, ułatwi karierę ambitnym menedżerkom, ale będzie wyzwaniem dla wielu firm.

Publikacja: 23.11.2022 21:00

Bruksela rozbija szklany sufit. Więcej kobiet u władzy

Foto: Adobe Stock

W I połowie tego roku kobiety stanowiły nieco ponad jedną czwartą członków rad nadzorczych w największych spółkach giełdowych tworzących indeks WIG20 na warszawskiej giełdzie. To sporo poniżej średniej dla czołowych spółek w krajach Unii Europejskiej, która wynosiła prawie 32 proc.

Czytaj więcej

Kończą się czasy „męskich klubów” w dużych firmach

Według jej zapisów w ciągu niespełna czterech lat, do lipca 2026 r., duże spółki giełdowe mają zwiększyć udział „niedostatecznie reprezentowanej płci” (z reguły to kobiety) do 40 proc. w radach nadzorczych, albo do 33 proc., uwzględniając również zarządy. Oznacza to spore wyzwanie dla polskich spółek, wśród których nawet 20 największym daleko jest do unijnego celu. Tymczasem nowe regulacje obejmą wszystkie spółki z co najmniej 250 pracownikami, a więc większość ze 140 firm tworzących główne indeksy warszawskiej giełdy. A tam średni udział kobiet w radach wynosi 19 proc.

– Spółki, którym na razie daleko do wskaźników określonych w dyrektywie, powinny jak najszybciej podjąć działania na rzecz różnorodności w zarządach i radach nadzorczych – podkreśla Milena Olszewska-Miszuris, prezeska WM Advisory i współprzewodnicząca 30% Club Poland, polskiego oddziału globalnej inicjatywy, której celem jest osiągnięcie co najmniej 30-proc. udziału kobiet we władzach spółek. Według niej to ostatni moment, by zająć się kwestią różnorodności we władzach firm i wdrożyć odpowiednie działania. Tym bardziej że będzie to z korzyścią dla biznesu.

– Badania pokazują, że większa różnorodność we władzach firm pomaga im uzyskać lepsze wyniki. Zwiększenie udziału kobiet powinno więc wynikać nie tylko z regulacji, ale także z rachunku ekonomicznego – zaznacza Małgorzata Lelińska, dyrektorka w Konfederacji Lewiatan. Eksperci są pewni, że o członkinie zarządów i rad nadzorczych nie będzie trudno. – Dobrych kandydatek jest bardzo wiele, również w strukturach firm, które powinny zadbać o kariery kobiet, by nie musieć szukać kandydatek na rynku – zaznacza Piotr Wielgomas, prezes firmy rekrutacyjnej Bigram.

Czytaj więcej

Katarzyna Kucharczyk: Szklany sufit nadal nie pękł

W I połowie tego roku kobiety stanowiły nieco ponad jedną czwartą członków rad nadzorczych w największych spółkach giełdowych tworzących indeks WIG20 na warszawskiej giełdzie. To sporo poniżej średniej dla czołowych spółek w krajach Unii Europejskiej, która wynosiła prawie 32 proc.

Według jej zapisów w ciągu niespełna czterech lat, do lipca 2026 r., duże spółki giełdowe mają zwiększyć udział „niedostatecznie reprezentowanej płci” (z reguły to kobiety) do 40 proc. w radach nadzorczych, albo do 33 proc., uwzględniając również zarządy. Oznacza to spore wyzwanie dla polskich spółek, wśród których nawet 20 największym daleko jest do unijnego celu. Tymczasem nowe regulacje obejmą wszystkie spółki z co najmniej 250 pracownikami, a więc większość ze 140 firm tworzących główne indeksy warszawskiej giełdy. A tam średni udział kobiet w radach wynosi 19 proc.

Rynek pracy
Pensje menedżerów zależne od hakerów. Nowy pomysł korporacji
Rynek pracy
Biznes czeka niecierpliwie na rządową strategię migracyjną Polski
Rynek pracy
Imigranci: Kogo najbardziej obawiają się Polacy
Rynek pracy
Nikt w UE nie pracuje tyle, co Grecy. Teraz będzie jeszcze gorzej
Akcje Specjalne
Naszym celem jest osiągnięcie 9 GW mocy OZE do 2030 roku
Rynek pracy
Pokolenie Z i silversów więcej łączy niż dzieli na rynku pracy
Rynek pracy
Mocna strona polskich pracowników. Firmy mogą na niej skorzystać