14 mld rubli, czyli ponad 180 mln dolarów, przeznaczy Kreml na dodatkowe wsparcie firm informatycznych i specjalistów IT w Rosji. Przyjęta w tym tygodniu rezolucja rosyjskiego rządu przewiduje hojne granty i preferencyjne kredyty dla spółek IT, które mają być też przez trzy lata zwolnione z podatku dochodowego. Dzięki temu firmy będą mogły podwyższyć płace specjalistów IT, którzy mają też zostać objęci preferencyjnymi kredytami hipotecznymi no i zwolnieni z poboru do wojska.

Czytaj więcej

Niespodziewany cios w Rosję. Masowo uciekają informatycy
70 tys.

specjalistów IT wyjechało z Rosji po agresji na Ukrainę do połowy marca.

Groźny odpływ

Kreml chce w ten sposób powstrzymać exodus specjalistów IT wywołany przez wybuch wojny w Ukrainie, a konkretnie przez wprowadzone przez Zachód sankcje. Zachodnie firmy – w tym globalni giganci IT, na czele z Google’em, Apple’em, Cisco – już w kilka dni po agresji zaczęli zamykać oddziały w Rosji i wstrzymywać kontrakty. Skutki sankcji szybko odczuła szybko rosnąca w Rosji branża outsourcingu IT, pracująca zdalnie dla zachodnich firm, które zamroziły zlecenia. Specjaliści IT, w tym właściciele wielu start-upów z międzynarodowymi ambicjami, nie namyślali się długo. Ruszyli do Turcji, Gruzji czy Armenii.

250 tys.

specjalistów IT w Rosji, Ukrainie i Białorusi pracowało dla zachodnich firm przed wybuchem wojny w Ukrainie.

Skala wyjazdów była tak duża, że zaniepokoiła branżę IT i władze na Kremlu. Sergiej Plugotarenko, prezes Rosyjskiego Stowarzyszenia Komunikacji Elektronicznej (RAEC), w szeroko komentowanym marcowym wystąpieniu w Dumie Państwowej oceniał, że po 24 lutego z Rosji wyjechało 50–70 tys. fachowców z branży IT, zaś w kwietniu szykuje się wyjazd 70–100 tys. osób. Był to przejaw nie tyle antywojennych protestów, ile obaw przed poborem do wojska i utratą dochodów, co dotknęło tysiące specjalistów IT pracujących zdalnie dla zachodnich firm.

Todd Prince, reporter radia Wolna Europa (RWE), przypominał opinie amerykańskich ekspertów, że exodus specjalistów IT poważnie osłabi potencjał rozwojowy Rosji i cyberbezpieczeństwo. – Odpływ informatyków to tragedia dla rosyjskiej gospodarki i uderzenie w jej zdolności cybersecurity – podkreślał w rozmowie z RWE James Lewis, ekspert z waszyngtońskiego Center for Strategic and International Studies.

Milionowy deficyt

Wprawdzie ubytek 170 tys. informatyków przy łącznej liczbie ponad 1,8 mln rosyjskich specjalistów ICT (na tyle szacowano ich populację w 2020 r.) nie wydaje się znaczący, ale oznacza pogłębienie niedoboru kadr IT. Na początku 2021 r. rosyjskie Ministerstwo Cyfryzacji szacowało, że w Rosji brakuje co najmniej 500 tys. do nawet 1 mln takich specjalistów.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Zgłoś swój projekt w konkursie dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ

Nic więc dziwnego, że zaraz po wystąpieniu szefa RAEC zaczęły pojawiać się pomysły na ograniczenie fali emigracji informatyków. „Metodę kija” zaproponowała spółka Concord należąca do kremlowskiego oligarchy Jewgienija Prigożyna, stojącego podobno za słynną petersburską „farmą trolli”. Sugerowała, by w imię obrony strategicznych interesów Rosji wprowadzić administracyjne ograniczenia dla specjalistów IT – w tym konieczność uzyskania zgody służby bezpieczeństwa FSB na wyjazd za granicę.

Propozycje firmy Prigożyna szybko zostały storpedowane przez sprzeciw RAEC i Ministerstwa Cyfryzacji. Rosyjski resort cyfryzacji argumentował, że jedynym skutecznym sposobem na powstrzymanie fali emigracji informatyków jest zapewnienie im przyzwoitych, konkurencyjnych warunków pracy i stworzenie komfortowych warunków dla rozwoju biznesu IT w Rosji.

Te argumenty przekonały władze na Kremlu, które w branży IT postawiły na marchewkę zamiast kija. Ulgi podatkowe i granty dla rosyjskich spółek mają im pomóc przetrwać sankcje, zwiększając zatrudnienie i pensje specjalistów.

Szansa dla Polski

Kremlowska marchewka wpłynie na inne kraje, w tym Polskę. Według danych firmy Gantner w Ukrainie, Rosji i Białorusi co najmniej 250 tys. specjalistów realizowało usługi IT dla zachodnich firm. Teraz te kontrakty przenoszą się do innych krajów, w tym do Polski, gdzie – jak niedawno oceniał Konrad Weiske, wiceprezes Organizacji Pracodawców Usług IT SoDA – widać już zwiększony wzrost zapotrzebowania na usługi IT.

Na napływ specjalistów z Rosji nie ma co liczyć, ale firmy zabiegają o informatyków z Białorusi i Ukrainy. – Nasz rynek już ma wiele zalet, w tym bliskość geograficzną, kulturową i językową. Możemy zachęcić najlepszych, wdrażając ułatwienia w podejmowaniu pracy dla tej grupy zawodowej, ograniczając biurokrację, zwiększając benefity i oferując możliwości rozwoju przy ciekawych projektach – podkreśla Kinga Marczak, szefowa spółki HRS-IT.