- Jak mówić o bezpieczeństwie żywnościowym w Polsce, gdy nie jesteśmy w stanie określić zapasów zbóż? – mówił Mirosław Marciniak, analityk rynku zbóż prowadzący firmę InfoGrain podczas dorocznej konferencji Polish Grain Day w czwartek w Warszawie.
Wskazał tym samym na znany problem – informacje o zapasach zboża w Polsce nie opierają się na twardych danych, tylko na szacunkach prowadzonych według tak różnych metod, że przed rokiem dały one rozstrzał od 3 do 9 mln ton. Zwłaszcza ten prognozowany jeszcze w ubiegłym roku poziom 9 mln ton zapasów zboża odbił się szerokim echem. Z powodu braku danych z rynku, Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej opracowuje swoje szacunki porównując rozmaite znane informacje. Czyli na przykład do wyników żniw dodawany jest wynik importu zbóż z Ukrainy, od tego należy odjąć konsumpcję zboża i eksport, do tego dodać zapasy z ubiegłego roku. Ta arytmetyka dała w ubiegłym roku szacunek od 6 do 9 mln ton zbóż, co było absolutnym rekordem i zagrażało rynkowi przed żniwami, ponieważ magazyny mogłyby mieć problem ze znalezieniem miejsca na nowe zboże.