Analitycy o eksporcie zboża: „Idziemy na rekord”. Ukraina radzi sobie bez Polski

Polska mogła od początku roku wysłać za granicę nawet 11,8 mln ton zboża. To rekord. Wynik jest o połowę lepszy niż z czasów przed wojną w Ukrainie. Za to już nie jesteśmy potrzebni Ukrainie w eksporcie zboża i pytanie... czy kiedykolwiek byliśmy.

Publikacja: 07.06.2024 17:13

Analitycy o eksporcie zboża: „Idziemy na rekord”. Ukraina radzi sobie bez Polski

Foto: Bloomberg

 - Jak mówić o bezpieczeństwie żywnościowym w Polsce, gdy nie jesteśmy w stanie określić zapasów zbóż? – mówił Mirosław Marciniak, analityk rynku zbóż prowadzący firmę InfoGrain podczas dorocznej konferencji Polish Grain Day w czwartek w Warszawie.

Wskazał tym samym na znany problem – informacje o zapasach zboża w Polsce nie opierają się na twardych danych, tylko na szacunkach prowadzonych według tak różnych metod, że przed rokiem dały one rozstrzał od 3 do 9 mln ton. Zwłaszcza ten prognozowany jeszcze w ubiegłym roku poziom 9 mln ton zapasów zboża odbił się szerokim echem. Z powodu braku danych z rynku, Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej opracowuje swoje szacunki porównując rozmaite znane informacje.  Czyli na przykład do wyników żniw dodawany jest wynik importu zbóż z Ukrainy, od tego należy odjąć konsumpcję zboża i eksport, do tego dodać zapasy z ubiegłego roku. Ta arytmetyka dała w ubiegłym roku szacunek od 6 do 9 mln ton zbóż, co było absolutnym rekordem i zagrażało rynkowi przed żniwami, ponieważ magazyny mogłyby mieć problem ze znalezieniem miejsca na nowe zboże.

Czytaj więcej

Agroportów nie będzie. Utracona szansa na sukces Polski

Ile zapasu zboża ma Polska w 2024 r.? 

W tym roku sytuacja będzie wyglądała dość podobnie i to mimo wstrzymania eksportu zboża z Ukrainy. Według Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej na koniec czerwca 2024 roku, krajowe zapasy zbóż mogą sięgnąć 8,5 mln ton. Z tymi danymi po raz kolejny nie zgodził się w czwartek Mirosław Marciniak.

- Moja analiza zapasów znacząco się różni od szacunków IERiGŻ, mamy zapasy na poziomie 3 mln – powiedział podczas swojej prezentacji na konferencji. Według analityka, zapasy końcowe wynosiły 2,23 mln ton zbóż na koniec sezonu 2021/22, następnie mocno wzrosły, bo do 3,38 mln ton na koniec sezonu 2022/23, by w tym roku lekko spaść do 3,03 mln ton. Zapasy nie są tak rekordowe, jak ostrzegał IERiGŻ, bo Polska, mimo przestarzałych terminali portowych i braku strategii rozwoju dla infrastruktury do eksportu zbóż, w ostatnich latach niezwykle zwiększyła eksport zboża aż do 11,8 mln ton.

To bardzo dobry wynik, co widać gdy porównamy tegoroczny eksport do tego z ostatniego sezonu przed wojną w Ukrainie, czyli 2021/2022. Polska wysłała wtedy w świat 7,5 mln ton, czyli zaledwie 63 proc. aktualnego poziomu. - Mamy drugi rok, gdy idziemy na rekord, wyrazy szacunku dla eksporterów, choć zapewne mamy w Polsce najbardziej przestarzałą infrastukturę eksportową w Europie, a pewnie i na świecie – mówił Marciniak. Podkreślał, że za prawdziwością jego szacunków na temat krajowych zapasów przemawiają też zachowania uczestników rynku. - Jeśli mamy takie wysokie zapasy, to dlaczego rolnicy nie chcieli sprzedawać zboża w maju z dopłatami 300 zł, a zboża było tak mało, gdy mieliśmy import pszenicę paszową z Niemiec? To znaczy, że staliśmy się najdroższym rynkiem w Europie, bo zazwyczaj to my przywozimy im zboże – mówił analityk. Jego zdaniem, te 3 mln ton zapasów znajdują się w dużych silnych gospodarstwach, które nie miały potrzeby sprzedawać zboża niemal do końca sezonu. Powstaje pytanie, jaka część z tego zboża będzie dostępna dla przetwórców. Mirosław Marciniak odniósł się też do opisywanego wielokrotnie w „Rz” anulowania przetargów na dzierżawę kolejnych terminali zbożowych. - Anulowanie przetargów i inne tego typu decyzje sprawiają moim zdaniem, że nie ma szans w najbliższym czasie na poprawę wydajności naszej infrastruktury eksportowej – powiedział Marciniak.

Ukraina sobie radzi z eksportem bez Polski

O sytuacji na globalnym rynku zbóż mówił podczas konferencji Grzegorz Kozieja, dyrektor biura analiz sektora rolno-spożywczego w banku BNP Paribas. Przypomniał, że wojna Rosji z Ukrainą to wojna dwóch największych na świecie producentów zbóż, a każde zaburzenie dostaw to groźba niepokojów społecznych w krajach importujących ich zboże. Wynik tej wojny jest nadal nierozstrzygnięty, a trudna sytuacja może destabilizować rynki. To ważne także dla Polski, ponieważ nasz rynek jest silnie związany z rynkiem międzynarodowym i z pewnością będzie reagować na jego rytm. Przykładem, jak rynki międzynarodowe reagują na decyzje polityczne jest rekordowa cena 438 euro za tonę pszenicy. Ten szczyt został osiągnięty, gdy Antony Blinken, sekretarz stanu USA, powiedział, że Rosję należy zmusić, by handel na Morzu Czarnym się odbywał. Drugim przykładem wpływu politycznych decyzji na rynek zbóż jest przywrócenie transportu ukraińskiego zboża przez ten akwen. W efekcie przyniosło to obniżki cen i poprawiło wyniki eksportu zboża z Ukrainy. 

- Dziś wolumen ukraińskiego eksportu wrócił do poziomów odpowiadających potrzebom rynkowym – mówił Grzegorz Kozieja. - Ukraina za pomocą swoich portów jest w stanie obsługiwać potrzeby rynkowe. To także efekt decyzji politycznych, że da się pływać przez Morze Czarne, choćby w efekcie decyzji na temat dostaw broni, dzięki temu ten akwen jest bezpieczny – podkreślał. Według eksperta, dziś sytuacja Polski wygląda zupełnie inaczej niż jeszcze rok temu. - Polska przestała być krytycznie potrzebna dla eksportu zbóż z Ukrainy, pytanie, czy kiedykolwiek była – powiedział ekspert BNP Paribas.   

Czytaj więcej

Korupcja zatrzymała polsko-ukraińskie negocjacje rolne. Warszawa czeka

 - Jak mówić o bezpieczeństwie żywnościowym w Polsce, gdy nie jesteśmy w stanie określić zapasów zbóż? – mówił Mirosław Marciniak, analityk rynku zbóż prowadzący firmę InfoGrain podczas dorocznej konferencji Polish Grain Day w czwartek w Warszawie.

Wskazał tym samym na znany problem – informacje o zapasach zboża w Polsce nie opierają się na twardych danych, tylko na szacunkach prowadzonych według tak różnych metod, że przed rokiem dały one rozstrzał od 3 do 9 mln ton. Zwłaszcza ten prognozowany jeszcze w ubiegłym roku poziom 9 mln ton zapasów zboża odbił się szerokim echem. Z powodu braku danych z rynku, Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej opracowuje swoje szacunki porównując rozmaite znane informacje.  Czyli na przykład do wyników żniw dodawany jest wynik importu zbóż z Ukrainy, od tego należy odjąć konsumpcję zboża i eksport, do tego dodać zapasy z ubiegłego roku. Ta arytmetyka dała w ubiegłym roku szacunek od 6 do 9 mln ton zbóż, co było absolutnym rekordem i zagrażało rynkowi przed żniwami, ponieważ magazyny mogłyby mieć problem ze znalezieniem miejsca na nowe zboże.

Pozostało 80% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Rolnictwo
Komisja Europejska wprowadza cła na import owsa z Ukrainy
Rolnictwo
Jest cło zaporowe na zboże i oleje z Rosji i Białorusi. Poruszenie na Kremlu
Rolnictwo
Nietypowe żniwa w Bułgarii. Zbierają cud o trzydziestu płatkach
Rolnictwo
Polskie ekologiczne uprawy prezentują się słabo
Akcje Specjalne
Dekarbonizacja gospodarki bez wodoru będzie bardzo trudna
Rolnictwo
Słaba koniunktura obniża sprzedaż ciągników
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży