Dziennikarka ironicznie pisze o dyskryminowanych prawicowych dziennikarzach:
To, że mają do dyspozycji trzy ogólnokrajowe gazety („Rzeczpospolita”, „Gazeta Polska Codziennie”, „Nasz Dziennik”), dwa wysokonakładowe tygodniki („Uważam Rze” i „Gazeta Polska”), liczne portale internetowe, że są gośćmi publicznych i niepublicznych stacji radiowych i telewizyjnych – nie ma żadnego znaczenia. Czują się prześladowani, skazani na wegetację.
Pawlicka tłumaczy, czym są elity według prawicowych dziennikarzy:
Kim są elity? Ziemkiewicz od lat pisze o tym w swoich książkach - to warszawki salon i jego najgroźniejsza odmiana – michnikowszczyzna. Dziś dodaje, że te elitę „stworzono metodą ochrzczenia elity peerelowskiej przez bohaterów i intelektualistów opozycyjnych”, a jej głównym celem jest „pozbawienie głosy prawdziwych dziedziców ducha i tradycji Solidarności ukradzionej i zawłaszczonej przez zblatowanych w Magdalence cwaniaczków”. Ziemkiewicz, nie tylko prawicowy dziennikarz, lecz również pisarz science fiction, zdaje się w ostatnim czasie przekraczać granice realizmu także w agitacyjnej publicystyce.
Młodsi o pokolenie bracia Michał i Jacek Karnowscy w roli odrzuconych dopiero debiutują. Są wprawdzie czołowymi autorami tygodnika „Uważam Rze”, są twórcami prawicowego serwisu internetowego wPolityce.pl, ale czują się wykluczeni i poniżeni.
Autorka kontynuuje:
Tak jak PiS odzyskało publiczne media, co dziennikarze z kręgu Ziemkiewicza i Karnowskich przyjęli z euforią – nowe stanowiska, nowe możliwości – tak w 2010 r. PiS TVP straciło. Dla prawdziwych Polaków zaczął się trudny czas. Jacek Karnowski, który zmienił „Wiadomości” w propisowską propagandę, stracił funkcję szefa. Michał wyleciał z Trójki, gdzie prowadził „Salon polityczny”. Z „Antysalonu” Ziemkiewicza w TVP Info został „Antysalonik” nagrywany w wirtualnej scenerii dla telewizji internetowej. Działo się dokładnie to, co za rządów PiS w mediach publicznych nominaci PiS robili z tymi, których nie lubili. Tym razem był to jednak „zamach na patriotów”.
Pawlicka nie omieszka wyjaśnić czytelnikom „Wprost”, kim są „oni” oraz na czym polega "prawicowa rewolucja":
Szerzej „oni” to TVN, Polsat, „Gazeta Wyborcza”, „Polityka”, "Newsweek”, „Wprost”. (...) Walka z „onymi” to sedno rewolucji, trwającej wprawdzie od lat, ale w ostatnim czasie prowadzonej szczególnie aktywnie przez prawicowych agitatorów. (...) Prawicowa rewolucja, która ma zbudować Polskę wolnych Polaków, jest więc tak naprawdę walką o czwartą władzę: o media, o wpływy, o pieniądze i o własne kariery. W przypadku pokolenia w większości prawie 50-latków, którzy uważają, że zdobyli mniej niż to, na co zasługiwali, to walka o wszystko.
Nienawiść do TVN24 czy „Gazety Wyborczej” jest nienawiścią do tych, którym się udało, którzy odnieśli sukces. (...) Patriotyczny ton postulatów prawicowych rewolucjonistów jest w rzeczywistości tłem do głównego hasła tej rewolucji: zabrać „onym” to, co należy się nam.
Wspaniałe pióro, szerokie horyzonty, aż żal, że żaden z bohaterów tekstu Pawlickiej nie zająknął się o niej w dotychczasowej publicystyce. Problem jest tylko jeden - identycznych tekstów było już w GW" tak dużo, że nie sposób uwierzyć, iż redaktor Pawlicka ich nie czytała. Czyli co? Półplagiacik?