A "Ponieważ grupa medialnych uspokajaczy ogłosiła zbliżający się koniec kryzysu" przywołuje fragment dzisiaj opublikowanego raportu Banku Światowego o perspektywach globalnej gospodarki w latach 2012-2013, który zdaniem BŚ jest ważny:
Dalsze nasilanie się kryzysu może doprowadzić do tego, że wzrost gospodarczy w krajach rozwiniętych i rozwijających spadnie bardziej niż w latach 2008-2009. Nikt nie zostanie oszczędzony.
Dalej pisząc w salonie24.pl Profesor Rybiński podkreśla:
W raporcie jest też napisane, że działania z obszaru polityki fiskalnej i pieniężnej będą tym razem znacznie mniej efektywne niż w 2009 roku, z oczywistych względów, zatem okres wolnego wzrostu będzie dłuuuuuuuugi.
A przede wszystkim:
Raport na stronie 3 dodaje ostrzeżenie, które jest ważne dla Polski. Jeżeli banki w krajach rozwiniętych będą zmuszone sprzedać swoje spółki córki w krajach mniej rozwiniętych (np. w Polsce – moje przypomnienie) wówczas giełdowe wyceny banków z kapitałem zagranicznym i banków krajowych mogą gwałtownie spaść, pogarszając wskaźniki adekwatności kapitałowej i prowadząc do dalszego ograniczenia kredytu. Przypomnę, że region o największym udziale kapitału zagranicznego w sektorze bankowym na świecie to Europa Środkowo-Wschodnia, więc ten efekt będzie mocno odczuwalny w naszym regionie, również w Polsce.
Zatem:
Najpierw Eurogeddon, potem Developeddon, potem Globalgeddon. Tak ostrzega Bank Światowy, dla którego jest to scenariusz ostrzegawczy. Dla mnie to scenariusz podstawowy.
Jeśli tak, to co będzie z "zieloną wyspą"? I czy wówczas minister Rostowski, jak zapowiadał, wybierze "zielone karty"?