Co się stało?

Najpierw Schulz zdecydował, że wiele głosowań nad poprawkami do tego raportu będzie skumulowanych, co uniemożliwiło mojej grupie politycznej oddawania głosów na 'tak", lub na 'nie" przy poszczególnych poprawkach, i zmuszało nas do głosowania en bloc. Dlaczego tak się stało? Bo to odpowiadało interesom EPP i SD, czyli dwóch największych grup politycznych w PE. Pomimo naszych protestów, zadziałała chadecko-socjalistyczna maszynka do głosowania i Schulz postawił na swoim. Odbyło się to przy radości i ukontentowaniu europosłów z obu wielkich frakcji. Zwyciężyli, zaoszczędzili dwie minuty i szybko mogli pojechać do domów. Polecam ten obrazek wszystkim tym, którzy jeszcze mieli złudzenia co do demokratycznego charakteru naszej izby.

Migalski kontynuuje:

Kiedy pisałem o tym, że 90% parlamentarzystów nie wie w 90% przypadków nad czym głosuje, posypały się na moją głowę gromy. Warto więc zadać pytanie naszym kolegom z Platformy i z SLD, czy wiedzą, że przegłosowali taki oto zapis (nota bene, również niektórzy geniusze z PiS głosowali za tym czymś): "(PE)... proponuje, aby flaga europejska towarzyszyła głównym międzynarodowym wydarzeniom sportowym organizowanym na terenie UE, i proponuje europejskim federacjom sportowym rozważenie pomysłu, aby pojawiała się ona na strojach sportowców z państw członkowskich obok flag narodowych".

Migalski dodaje:

Ciekaw jestem, ilu z moich szanownych Kolegów i Koleżanek wiedziało, że głosuje za takim „szitem". Co prawda, ma to być dobrowolne, ale czy byli w pełni władz umysłowych naciskając przycisk za tym, żeby na koszulkach naszych piłkarzy była flaga europejska? Czy ma to się odbyć kosztem orzełka, czy też orzełek ma być wpisany w ową flagę? A może zamiast korony ów biedny ptak ma mieć 12 gwiazdek? A może, po prostu, nie wiedzieli za czym głosują? Ale to by chyba oznaczało, że miałem rację pisząc o zasadzie 90/90. A to przecież niemożliwe. Absolutnie niemożliwe...

Ciekawe, co na to przywołani przez Migalskiego do tablicy europosłowie PO, SLD i PiS.