"Tusk genialny. Powiedział, że ko­goś na sali brakuje i postawił na mównicy maskotkę rudego lisa" - komentował na gorąco w zeszły wtorek Tomasz Machała galę tygodnika „Wprost", podczas której przyznano premierowi tytuł Człowieka Roku. Rudy lisek był ukłonem premiera Tuska w stronę zwolnionego kil­ka godzin wcześniej redaktora naczelnego tygodnika, Tomasza Lisa.

I choć następ­nego dnia serwisy informacyjne cytowały słowa medioznawcy prof. Wiesława Godzica, że publiczne okazywanie sympa­tii dziennikarzowi przez polityka tej rangi w demokratycznym kraju oznacza pocału­nek śmierci, nikt nie brał ich na poważnie.

Z "Newsweeka" dowiadujemy się, jakim wymagającym i światłym szefem "Wprost" był Tomasz Lis. Mówi, anonimowo, dziennikarz redakcji:

Przyjeżdżałem do redakcji około 8.30, a jego samochód już stał na parkingu. Na codziennym porannym kolegium miał już ze sobą prasówkę krajową i zagraniczną.

 "Newsweek" przytacza opinię europosła SLD Marka Siwca:

Przynaj­mniej od pół roku było wiadomo, że Lis tworzy portal internetowy. Musieli o tym wiedzieć także właściciele. Mieli więc dość czasu, aby określić zasady dalszej współpracy. Tymczasem zachowali się po chamsku i wyrzucili Lisa na oczach całej Polski, tak jak wyrzuca się pijanego pala­cza z kotłowni.

Magda Gessler, "wieloletnia przyjaciółka Lisów, felietonistka kulinar­na", zapewnia, że Lis:

Jest nie tylko inteligentny i dowcipny, ale jeszcze szalenie przystojny i ma tego świadomość.

Kolega Lisa ze studiów dodaje:

Z całą pewnością jest charyzmatyczny.  Podczas trasy promocyjnej swojej książ­ki „Co z tą Polską" w roku 2004 prze­mawiał do tłumów młodych ludzi jak polityk, a nie dziennikarz. Miał wyznaw­ców, nie czytelników. I wizerunek człowieka ponad układami, dziennikarza prawego i nieskalanego.

A ks. Marcin Luter, znajomy Lisa od wielu lat, ocenia:

Tomasz Lis jest twardzielem, który prze do przodu i odnosi sukcesy, a to już budzi zawiść.

Dziennikarz i były dyrektor TVP1, Sławomir Zieliński ocenia:

Chłopak z Zielonej Góry założył sobie cel, by być na szczycie, i osiągnął to.

My zaś oceniamy, że Tomasz Lis osiągnął wiele szczytów: szczyt lizusostwa wobec Donalda Tuska, szczyt kompromitacji poczas wywiadu z Jarosławem Kaczyńskim, czy szczyt hipokryzji, gdy pomstował na upolitycznienie TVP za czasów Andrzeja Urbańskiego, a chwilę potem przyjmował od niego posadę. Szczyt na szczycie i szczytem pogania...