Reklama

Janusz Lewandowski: Nowy rozdział dziejów polskiej głupoty

W obliczu nieuleczalnie imperialnej Rosji Putina i nieprzewidywalnej Ameryki Trumpa rośnie odpowiedzialność klasy politycznej za bezpieczeństwo Polski. Działania niektórych polityków to zaprzeczenie lekcji, którą udzieliła nam historia - pisze europoseł KO.

Publikacja: 15.01.2026 04:41

Janusz Lewandowski

Janusz Lewandowski

Foto: PAP/Radek Pietruszka

30 lat demokracji, bezpieczeństwa w NATO i szans rozwojowych w UE to niebywały epizod w historii narodu, który z własnej winy stracił niepodległość na 123 lata, oparł się bolszewikom, ale osamotniony przeżył koszmar okupacji i z wyroku Jałty wegetował jako PRL. Klimat debaty politycznej w dzisiejszej Polsce przeczy tej jednoznacznej lekcji historii. Jest taki, jakby normalność się znudziła, a zwłaszcza młode pokolenia zapragnęły nowej ustrojowej i geopolitycznej przygody. Wzgardzenie normalnością III RP ma swoich politycznych wodzirejów. To nie tylko Kaczyński, który politykę czerpie z mrocznych stron polskiej duszy. To Mentzen, który na tyle uwiódł młodzież, że gotowa jest głosować na jego tzw. „piątkę”, która zawiera m.in. wyjście Polski z UE, czyli koniec otwartych granic, funduszy rozwojowych, Erasmusa (ponad 260 tys. polskich stypendystów), czy płatne studia. Czyli samobójstwo młodej Polski! Do tego ponad milion wyznawców Brauna, czyli antysemityzmu i faszyzmu w otwartej postaci.

To zaprzeczenie lekcji, której nam udzieliła historia. Tak, mieliśmy czas świetności i potęgi w epoce Jagiellonów. Jakże to obnaża głupotę sztandaru na marszu narodowców, któremu patronował Nawrocki: „Jeden Naród – silna Polska”. Byliśmy potęgą jako Rzeczypospolita Obojga Narodów, a dziś zamieszkałe u nas mniejszości wzbogacają rynek pracy, kulturę i nasz dochód narodowy.

Zmarnowany podziw świata

Dziś prawica kusi zły los, poniżając wielkie momenty naszej najnowszej historii, kiedy Polska budziła podziw całego świata. Tak było przy narodzinach 10-milionowej Solidarności w roku 1980 Ale dla piszących historię na nowo lider tego ruchu, laureat Nagrody Nobla, to tylko „Bolek”. Konsekwentnie, porozumienie Okrągłego Stołu, kiedy wskazaliśmy wzór pokojowych przemian, podziwiany jako świadectwo naszej mądrości, nazwano zdradą narodową. Wpisując się w taką narrację prezydent Nawrocki wycofał ten historyczny mebel z swego pałacu.

Wielkim darem pokolenia Solidarności dla następnych pokoleń było bezpieczeństwo w NATO (1999) i szanse cywilizacyjne w Unii Europejskiej (2004). Ale za sprawą Macierewicza straciliśmy wiarygodność w NATO (odzyskaną), a p. Szydło wyprowadziła flagę UE ze swego gabinetu. Żeby była jasność: Polska Kaczyńskiego, tak rządzona jak po roku 2015, nie zostałaby przyjęta do NATO i UE! Wreszcie najnowszy powód podziwu świata – Polska jako mocarstwo humanitarne po agresji Putina na Ukrainę. Wizerunek paskudzony poprzez rozbudzanie nastrojów antyukraińskich, a nawet jawnie prorosyjskich.

Czytaj więcej

Ukraińcy jak inni cudzoziemcy. Czy likwidacja przywilejów odwróci antyukraińskie nastroje w Polsce?
Reklama
Reklama

Wzgarda wobec dorobku pokolenia Solidarności, budującego III RP zupełnie rozmija się z wysoką oceną tego epizodu naszej historii ze strony demokratycznego świata. Tym bardziej trzeba pytać o alternatywę. Jest ona wypełniona po brzegi bogoojczyźnianymi frazesami, które kryją przyziemne interesy.

Było to widoczne od początku polskich przemian. Gdy moje środowisko uczestniczyło w reformach – zgoda, trudnych dla postsocjalistycznego społeczeństwa, ale stanowiących przepustkę do NATO i UE, środowisko Kaczyńskiego uwłaszczało się na majątku po PZPR. Alternatywę najlepiej ilustruje nieszczęsny epizod PiS w UE po roku 2015 To nie tylko zniesławianie Unii słowem i czynem – „wyimaginowana wspólnota”, „zgniły Zachód”, ale także brak jakichkolwiek pieniędzy, stanowisk, wpływów, a do tego wygłup w postaci zamachu na Tuska z wynikiem 1:27. Polska tak wstawała z kolan, by nabić sobie guza. Niezadeklarowany polexit!

Fobie sprzeczne z polską racją stanu

W książce „Dzieje głupoty w Polsce” z z roku 1947 Aleksander Bocheński eksponuje udział winy własnej, ale też niekorzystnej koniunktury geopolitycznej w upadku Rzeczypospolitej w XVIII wieku. Istnieje związek lepszej koniunktury czasu Jelcyna i Gorbaczowa oraz mądrości własnej z powodzeniem Okrągłego Stołu pod koniec XX wieku. Teraz koniunktura geopolityczna pogorsza się. Wojna za miedzą, nieobliczalny Wuj Sam za Atlantykiem, ale też populizm i ksenofobia, rozsadzające UE od środka. Tym trudniejszy egzamin z odpowiedzialności za kraj zdaje nasza klasa polityczna i tym mniej jest bezpiecznie, gdy ten egzamin oblewa.

Nie ma pożądanej synergii pomiędzy prezydentem i rządem, a podział zadań łatwo sobie wyobrazić. Pielęgnowanie więzi transatlantyckiej powinno należeć głównie do ośrodka prezydenckiego, byle tylko nie miało to obecnych znamion wasalstwa i zlecenia na rozbijanie UE. I nie oznaczało zawieszenia całego naszego bezpieczeństwa na kapryśnym Trumpie, pamiętając jego deklarację z Davos roku 2020: „jeśli zostaniecie napadnięci na pewno wam nie pomożemy”. Narodowa Strategia Bezpieczeństwa, wdrożona w Caracas, to jasny komunikat: Europo, radź sobie sama! Nasze oczekiwania to stały kontyngent USA na naszej ziemi.

Bezpieczeństwo to zbrojenia własne i siła zbiorowa 27 krajów tworzących Unię Obronną i Strefę Schengen. Fundamentalnie sprzeczne z polską racją stanu jest budzenie nastrojów antyunijnych. A takie są chore wypowiedzi Kaczyńskiego o Francji i Niemczech, czyhających na naszą suwerenność. Dziwaczne deklaracje Nawrockiego o obronie granicy zachodniej. Jakże łatwe i bezsensowne jest pobudzanie fobii antyniemieckiej, gdy Niemcy są naszym partnerem w NATO, a niemiecki rynek jest jedną z przesłanek naszej pomyślności gospodarczej.

Czytaj więcej

Michał Szułdrzyński: Czy Europa umie wymyślić się na nowo pod wpływem Trumpa
Reklama
Reklama

Polexit i pożyteczni idioci Kremla

Nieodpowiedzialne i niemoralne jest rozbudzanie nastrojów antyukraińskich, gdy ten kraj, krwawiąc kupuje nam czas na zbrojenia. Nikczemne są słowa wymierzone w jednego z bohaterów współczesności: „Zełenski! Oddaj nasze 100 miliardów” podczas pikiety Mentzena, i to nie tylko przez wierutne kłamstwo liczbowe. W obliczu imperialnej Rosji, która uważa Polskę za utraconą strefę wpływów atakujący Ukrainę są pożytecznymi idiotami Kremla.

Pośród kłamstw i niedorzeczności przebija się nurt całkowicie dla Polski samobójczy – nurt polexitu. Już nie skryty. Wylał się na główną polityczną scenę. Mieści się w „piątce” Mentzena i wśród zwolenników Brauna. Ustrojowo droga do tego historycznego samobójstwa nie jest trudna. Większość parlamentarna plus notyfikacja prezydenta.

Czytaj więcej

Sondaż: Więcej niż co piąty Polak uważa, że powinniśmy wyjść z UE

Polska dwukrotnie znikała z mapy świata. O ile wrzesień 1939 r. to była „siła złego na jednego”, o tyle upadek I Rzeczypospolitej był świadectwem polskiej głupoty. Po latach anarchii i prywaty Sejm Czteroletni podjął próbę naprawy państwa, czego owocem była Konstytucja 3 Maja 1791 roku. Reakcją na spóźnioną próbę modernizacji Polski był spisek części magnaterii i Kościoła (pobłogosławiony przez papieża Piusa VI) zawiązany w Targowicy w roku 1792.

Warto osadzić próbę skoku cywilizacyjnego w stronę Zachodu, podjętą pod koniec XIII wieku w realiach dzisiejszych. III RP zwróciła nas ku europejskim standardom, wyrwała ciało i duszę ze Wschodu. Prawica odrzuca europejskie standardy ustrojowe i obyczajowe w imię tradycji, którą w XVIII wieku stanowiło liberum veto i szlachecka samowola. Połowiczna próba rozwiązania problemu związków partnerskich, honorowanych w 20 krajach UE (np. Węgry!) będzie zawetowana, bo to sprzeczne z tradycją, która w mieście i na wsi kryje wiele rodzinnych patologii.

Demokracja jest śmiertelna. Wybory w 2027 r. mogą zniweczyć dorobek ustrojowy i europejski pokolenia Solidarności. Alternatywę znamy z rządów PiS z lat 2015-23. Tyle że teraz kuszenie przekleństwa geopolityki i europejskie samowykluczenie to egzystencjalne zagrożenie bytu narodowego. Tym razem bez historycznego fatum. Alternatywa to brunatne, europejskie Jackowo – marzenie Kremla. Przybywa chętnych do pisania kolejnego rozdziału dziejów polskiej głupoty.

Reklama
Reklama

Janusz Lewandowski

Autor jest ekonomistą, europosłem KO oraz byłym komisarzem UE ds. budżetu i programowania finansowego

Publicystyka
Piotr Madajczyk: Wysiedlenia znów rozpalają emocje. Niemiecko-polski powrót do przeszłości
Publicystyka
Jan Zielonka: Z kim trzyma Donald Trump? Czy jest w cichym sojuszu z Rosją Putina?
Publicystyka
Marcin Ociepa: Co zrobić, by uczynić polską dyplomację silną? Osiem zadań dla MSZ
Publicystyka
Jacek Nizinkiewicz: Zgody Karola Nawrockiego z Donaldem Tuskiem nie ma. Ale jedna osoba może ich pogodzić
Publicystyka
Bogusław Chrabota: Zwolennicy umowy z Mercosurem wygrali. Komu należy pogratulować?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama