Marek Kozubal: Morawiecki bagatelizuje temat rakiety

Rząd wykreował kryzys, a teraz stara się umniejszać fakt, że rosyjska rakieta obnażyła luki w bezpieczeństwie państwa.

Publikacja: 16.05.2023 13:33

Andrzej Duda staje w konflikcie między MON a generałami po stronie wojska

Andrzej Duda staje w konflikcie między MON a generałami po stronie wojska

Foto: PAP/Adam Warżawa

- Nie ma żadnego konfliktu na linii MON-wojsko. Jeśli były rozbieżności to zostały one już wyjaśnione, albo zostaną wkrótce wyjaśnione - przekonywał na konferencji prasowej premier Mateusz Morawiecki. - Przypomnę pewne zdarzenie, które miało miejsce dwa i pół miesiąca temu na niebie, nad USA, najpotężniejszym państwem na świecie. Chińskie balony szpiegowskie pojawiły się nad Alaską, potem nad Kanadą i znów nad USA. Dopiero po kilku dniach te balony zostały zestrzelone. Przypomnę też incydent z dronem, który przeleciał nad terytorium Rumunii, spadł w Chorwacji, o rakietach, które spadają na terytorium Mołdawii - wyliczał.

I zgodnie z narracją, od miesięcy lansowaną przez PiS, odpowiedzialnością obarczył opozycję i media. - Ja rozumiem, że opozycja i sprzyjające opozycji media próbują wzniecić atmosferę strachu - dodał. - Niestety tego typu rzeczy w całej Europie zdarzają się, mogą się zdarzać. Jesteśmy w stałym kontakcie z naszymi sojusznikami z NATO - podsumował premier.

Czytaj więcej

Morawiecki o rosyjskiej rakiecie pod Bydgoszczą: W Europie to się zdarza

Rosyjska rakieta pod Bydgoszczą: Generałowie mówią jedno, minister drugie

Bagatelizowanie tematu, bez wyciągania wniosków świadczy właśnie o tym co napisałem tydzień temu w „Rzeczpospolitej” w tekście „Państwo abdykowało”. „Można odnieść wrażenie, że przedstawiciele rządu bagatelizują ten temat. Ich narracja sprowadza się do stwierdzenia, że „przecież nic nie wybuchło i nikt nie zginął”. Niektórzy nawet twierdzą, że być może „system nie jest w 100 proc. szczelny”. Ale to przecież szef MON w połowie października głosił tezę, że „zbudowaliśmy wielowarstwowy system obrony przeciwlotniczej. Mamy pioruny, zestawy Pilica, Małą Narew i patrioty. Dzięki staraniom rządu PiS nasze niebo jest bezpieczne”. Teraz w tym kierunku poszedł premier.

Dzisiaj znamy mniej więcej sekwencję zdarzeń i wiemy, że obydwie strony: Dowódca Operacyjny gen. Tomasz Piotrowski oraz szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Rajmund Andrzejczak, zupełnie inaczej, niż minister Mariusz Błaszczak opisują działania związane z rakietą. Z upublicznionego fragmentu raportu wynika, że 16 grudnia 2022 r. Dowództwo Operacyjne faktycznie nie informowało o naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej, ale już następnego dnia zasygnalizowało to Centrum Operacji Powietrznych podległe Dowódcy Operacyjnemu. Mowa była jednak o obiekcie niezidentyfikowanym. Nie oznacza to, że wojsko powinno sobie odpuścić poszukiwanie tego obiektu, tym bardziej, że o tym, iż coś do nas wleciało informowali Ukraińcy.

Odpowiedzialnością za zaniedbania szef MON obarczył publicznie dowódcę operacyjnego. Jednak zamiast rozwiązać problem MON wykreował sytuację kryzysową.   

Ciągle otwarte są pytania: czy właściwie w grudniu 2022 r. zareagowały systemy NATO-wskie wczesnego ostrzegania i przechwycenia rakiety, czy zadziałał też system powiadamiania o takich sytuacjach na linii Rosja – NATO?

Unaoczniła ona pęknięcie, pomiędzy dowództwem, a ministrem. Pokazał, że kryzys związany z ćwiczeniami „Zima -20”, w trakcie których do tego pęknięcia doszło, tlił się nadal. Błaszczak podważył wtedy kompetencje najwyższych dowódców, twierdząc, że w przypadku wojny są gotowi wpuścić Rosjan na teren kraju. Być może właśnie generał Andrzejczak stanął po stronie Piotrowskiego, bo od lat się znają, ufają sobie, współpracują i dla nich interes armii jest ważniejszy, niż polityków. Wiadomo, że obydwie strony za sobą nie przepadają. Generał Andrzejczak „oszczędnie” uczestniczy w „eventach” organizowanych przez szefa MON, których celem jest głównie autopromocja ministra i jego formacji politycznej.   

Prezydent staje po stronie wojska

Obserwujemy dzisiaj najpoważniejszy kryzys w relacjach pomiędzy dowództwem armii, a cywilnym zwierzchnictwem. I to pomimo tego, że prezydent stanął po stronie wojska i na razie nie planuje wyciągać konsekwencji personalnych wobec dowódców. Tymczasem wbrew, próbom bagatelizowania przez premiera ciągle otwarte są pytania: czy właściwie w grudniu 2022 r. zareagowały systemy NATO-wskie wczesnego ostrzegania i przechwycenia rakiety, czy zadziałał też system powiadamiania o takich sytuacjach na linii Rosja – NATO?

Można zakładać, że na część pytań odpowiedzą kontrolerzy NIK, którzy rozpoczęli kontrolę w MON i dowództwach wojsk.

A może tłem konfliktu jest próba szukania haków na generałów, aby ich odwołać. Warto zwrócić uwagę, że w omówieniu raportu końcowego Błaszczaka, który trafił do premiera i prezydenta RP Andrzeja Dudy znalazł się fragment : „Wnioski z Raportu są zbieżne z wynikami przekazanej niedawno Ministrowi Obrony Narodowej, kontroli Najwyższej Izby Kontroli, która wykazała zaniedbania Dowódcy Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych w obszarze organizowania i funkcjonowania systemu obrony powietrznej kraju”. Czy taką zagrywką Błaszczak chciał oddalić od siebie odpowiedzialność za rzeczywisty stan bezpieczeństwa państwa?

- Nie ma żadnego konfliktu na linii MON-wojsko. Jeśli były rozbieżności to zostały one już wyjaśnione, albo zostaną wkrótce wyjaśnione - przekonywał na konferencji prasowej premier Mateusz Morawiecki. - Przypomnę pewne zdarzenie, które miało miejsce dwa i pół miesiąca temu na niebie, nad USA, najpotężniejszym państwem na świecie. Chińskie balony szpiegowskie pojawiły się nad Alaską, potem nad Kanadą i znów nad USA. Dopiero po kilku dniach te balony zostały zestrzelone. Przypomnę też incydent z dronem, który przeleciał nad terytorium Rumunii, spadł w Chorwacji, o rakietach, które spadają na terytorium Mołdawii - wyliczał.

Pozostało 87% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Marek Kozubal: Zimna wojna na szczytach
Publicystyka
Jerzy Haszczyński: Prezydent Litwy chce być jak Jarosław Kaczyński
Publicystyka
Tajwan ma nowego prezydenta. Jak wygląda sytuacja polityczna na wyspie?
Publicystyka
Jacek Nizinkiewicz: Przemysław Czarnek jako homofobiczna twarz PiS szkodzi partii i dzieli społeczeństwo
Publicystyka
Rusłan Szoszyn: Tomasz Szmydt napuszczony na polską ambasadę w Mińsku. Dlaczego Aleksandr Łukaszenko to robi?
Publicystyka
Sondaż: Komisja ds. badania wpływów rosyjskich dzieli Polaków. Wyborcy PiS przeciw