Czytaj więcej
W wieku 74 lat zmarł Tomasz Wołek, dziennikarz, publicysta i działacz opozycji w okresie PRL.
Miłośnicy piłki nożnej cenili jego wiedzę, dotyczącą tej dziedziny sportu. W sprawach argentyńskiego futbolu był niekwestionowanym, najwyższym autorytetem w Polsce.
W III Rzeczpospolitej Jego poglądy ewoluowały. Przez pierwsze kilkanaście lat wyraźnie sympatyzował z prawicą i oczekiwał współpracy ugrupowań wywodzących się z solidarnościowego pnia. Obawiał się rządów SLD, widząc w tej formacji politycznych spadkobierców PRL i PZPR.
Od 2005 roku w jego poglądach następowała znacząca zmiana. Bardzo wcześnie dostrzegł zagrożenia dla ładu konstytucyjnego i demokracji związane z polityką prowadzoną przez obóz Jarosława Kaczyńskiego. Stał się jego konsekwentnym krytykiem. Zbliżył się do liberalnych i lewicowych środowisk, ale nie zapomniał o swych prawicowych korzeniach, czego świadectwem jest zwierająca wybór jego publicystyki książka „Historia pewnej prowokacji”, która ukazała się w 2020 roku.
Czytaj więcej
Usłyszałem o nim pierwszy raz od brata, który wrócił z obozu naukowego studentów historii w Zakopanem.
Pragnę przypomnieć kartę w życiu Tomka, która miała szczególne znaczenie: jego zaangażowanie w działalność antykomunistyczną, zanim nadeszła wolna Polska. Przez całą ostatnią dekadę PRL, Tomek Wołek był jednym z liderów Ruchu Młodej Polski. Przyczynił się do odnowy „Bratniaka” i wniósł nieoceniony wkład w powstanie i linię polityczną „Polityki Polskiej”, kwartalnika politycznego, które nasze środowisko zaczęło wydawać w stanie wojennym. Był to czas, w którym następował sprawdzian ludzkich charakterów. Tomek zdał go znakomicie, działając w podziemiu. Pomimo ponurych okoliczności w działanie naszego środowiska wnosił nie tylko swe pisarskie i redaktorskie talenty, ale także – tak wówczas potrzebne – optymizm, sprawność organizacyjną i ofiarność.
Troszczył się o ukrywających się przyjaciół. Byłem jednym z nich i bardzo wiele z tamtego czasu mu zawdzięczam. Gdy ukrywałem się w Warszawie i Milanówku, starał się nie tylko o zapewnienie mi bezpiecznego schronienia, ale także psychicznego komfortu. Takich spraw się nie zapomina. W latach osiemdziesiątych Tomek był niekwestionowanym liderem warszawskiego środowiska Ruchu Młodej Polski, w którym działało wiele osób zajmujących dziś znaczące pozycje w życiu publicznym. Część z nich z czasem znacząco oddaliła się od dawnego Nauczyciela. Mam nadzieję, że zwłaszcza w tych dniach pamiętają o tym, co mu zawdzięczają.
Straciłem Przyjaciela. Dziękuję za to, że mogliśmy razem działać dla Polski w niezwykłych czasach, które przyniosły nam niepodległość.