„Będę tak długo drążył tę sprawę, aż ostatnia osoba, która za tym stoi znajdzie się w więzieniu” – mówi „Rzeczpospolitej” szef Telewizji Republika Tomasz Sakiewicz. To komentarz do serii prowokacji, których doświadczyła w ostatnich dniach jego stacja, jej współpracownicy i on sam.
Prowokacje są wyjątkowo bolesne; to fałszywe zgłoszenia o sytuacjach krytycznych (np. zapowiedź samobójstwa dziecka), po których policja zmuszona jest interweniować. I to sprawa pierwsza; w pełni rozumiem rozżalenie i desperację ludzi związanych z Republiką, ale wydają się nie rozumieć, że nie są to ciosy wymierzone im przez „reżim” Donalda Tuska, tylko rutynowe działanie służb, które nie mają w takiej sytuacji wyboru. Każde zgłoszenie musi być sprawdzone. Policja nie ma prawa dokonywać arbitralnej oceny, czy zgłoszenie jest fejkiem, czy nie. Musi podjąć czynności sprawdzające i kropka. Tyle że… i tu dwie uwagi.
Czytaj więcej
Piątkowa interwencja policji w mieszkaniu prezesa Telewizji Republika, Tomasza Sakiewicza, wywołała burzę polityczną i medialną. Wyjaśniamy krok po...
Tomasz Sakiewicz ma rację w sprawie braku profesjonalizmu policji
Akcja w domu Sakiewicza w jakimś stopniu była jednak kompromitacją interweniujących. Policjanci nie byli odpowiednio oznaczeni, nie wylegitymowali się na żądanie i zapewne niepotrzebnie (możliwe, że oceni to sąd) skuli przebywającą w lokalu pracownicę. Trudno w tej sprawie nie podzielać zdania szefa Telewizji Republika. Każda tego typu interwencja powinna być przeprowadzana z dochowaniem zasad i procedur. W tej sprawie nie ma zmiłuj.
I sprawa druga. Państwo polskie przez swoje organy ścigania musi dołożyć wszelkich starań, by dotrzeć do sprawców serii prowokacji i oddać ich w ręce prokuratora. Sposób działania, skala wiedzy i determinacja sprawców wskazują, że nie są to „żarciki rozbrykanych gimnazjalistów”. W Sakiewicza i jego ekipę uderzyli ludzie świetnie przygotowani. Zrobili to z premedytacją i na swój sposób profesjonalnie. Trudno mieć też wątpliwości, że akcja była motywowana politycznie. Właśnie dlatego państwo polskie powinno dołożyć wszelkich starań, by pomóc Sakiewiczowi w osądzeniu sprawców i ukaraniu ich w sposób, na który zasługują (czy ukarać więzieniem, to już sprawa sądu, a nie Tomasza Sakiewicza).
Czytaj więcej
Rząd nie może zbagatelizować sprawy wejścia policji do mieszkania redaktora naczelnego TV Republika Tomasza Sakiewicza, bo obecna koalicja rządząca...
TV Republika od dawna nie ma nic wspólnego z profesjonalnym dziennikarstwem
Dziennikarz zajmujący się tematyką prawniczą postawiłby pewnie w tym miejscu kropkę. Ja mogę pozwolić sobie na więcej. Bo trudno się nie odnieść do tego, że motywowana zapewne politycznie akcja anonimowych sprawców uderza nie w jakiegoś neutralnego nadawcę i niezależnych dziennikarzy, ale w organizację, która z profesjonalnym dziennikarstwem od dawna nie ma nic wspólnego. Telewizja Republika to nie obserwator, ale uczestnik polityki i to wagi ciężkiej. Niegdyś była „tylko” medialną witryną Prawa i Sprawiedliwości. Dziś gra własną grę, łamiąc przy okazji wszelkie zasady profesjonalnego dziennikarstwa. Nie uprawia krytyki (co mieściłoby się w normie) politycznych przeciwników prawicy, ale sięga po medialny terror i hejt. Dawno temu odstawiła prawdę na rzecz propagandy.
Motywowana zapewne politycznie akcja anonimowych sprawców uderza nie w jakiegoś neutralnego nadawcę i niezależnych dziennikarzy, ale w organizację, która z profesjonalnym dziennikarstwem od dawna nie ma nic wspólnego
Najświeższym, jaskrawym tego przypadkiem jest powierzenie roli telewizyjnego „komentatora” uciekającemu przed polskim wymiarem sprawiedliwości politykowi – Zbigniewowi Ziobrze. Pomijając wszystkie inne kwestie, to akcja haniebna i ostateczny dowód, jak bardzo Tomasz Sakiewicz oddalił się od elementarnego rozumienia sensu i przesłania zawodu dziennikarza. On i jego medium są głęboko w polityce. I zbierają tego plon.
I pointa na koniec; skądinąd niezwykle przewrotna. Paradoksem jest, że zaatakowany brutalnie Sakiewicz domaga się ochrony od systemu, z którym tak konsekwentnie walczy. Bo wesprzeć w jego słusznych prawach mają go nie koledzy z PiS, Mariusz Błaszczak, Przemysław Czarnek czy sam prezes Jarosław Kaczyński, tylko znienawidzony przez niego „reżim Tuska”. Jest nadzieja, że zrobi to skutecznie. Czy wtedy szef Republiki podziękuje?