Nie jestem wielbicielem murów ani zasieków. W przypadku mojego pokolenia to całkiem normalne. Mury i zasieki kojarzą nam się z komuną. Honeckerowską wersją wolności, która polegała na strzelaniu do tych, którzy przedzierali się przez zasieki do wolnego świata.
Mury i zasieki były i pozostaną dla nas synonimem zniewolenia i upodlenia. I nikt nigdy tych skojarzeń w moim sumieniu nie wymaże. Dlatego mam prawo w wolnym i demokratycznym kraju, o którego wolność i demokrację całą młodość walczyłem, domagać się, by władze niepodległej ojczyzny nie podpisywały się pod tym symbolem przeszłości. To nie ta ścieżka, nie ta droga. W cywilizowanym świecie, w którym żyjemy, dla uchodźców przewidziano standardy międzynarodowej ochrony. Wielu z nas z tego prawa w przeszłości korzystało, nie ma więc dziś dla demokratycznej Polski innej drogi, niż wpisywać się w te normy. Z empatią wspierać ludzi zagrożonych i dać przestrzeń do życia w naszej rzeczywistości. Odpłacą za to po stokroć.
W cywilizowanym świecie, w którym żyjemy, dla uchodźców przewidziano standardy międzynarodowej ochrony.
Zarazem nie jestem ślepy na zagrożenia, jakie niesie ze sobą masowa migracja. Tu musimy się wpisać w politykę Unii Europejskiej. Uszczelnić granicę, wypowiedzieć wojnę handlarzom ludzi, wykorzystać służby wywiadowcze do ochrony granic przed importem radykalizmu i terroryzmu. To bardzo ważne wyzwania, głównie dla rządzących, którzy muszą znaleźć właściwą drogę, by im sprostać, nie rezygnując z norm międzynarodowego prawa i zasad humanitaryzmu. Jeśli zamierzamy uszczelniać granice, to róbmy to z głową, zachowując pełną możliwość wypełniania procedur uchodźczych na przejściach granicznych. Niech uciekinierzy do wolnego świata mają świadomość, że między Unią a Białorusią nie trzeba się przedzierać przez zieloną granicę, że ktoś czuły i kompetentny czeka we właściwym miejscu.
Czytaj więcej
U progu kryzysu uchodźczego MSWiA likwiduje departament, który zajmował się polityką migracyjną. Skąd ta decyzja akurat teraz?
Czy to zbyt wielkie wymagania? Zwykła normalność. Takie byłyby moje oczekiwania wobec każdej polskiej władzy. A do dziś rządzących apelować mogę tylko o jedno. Mniej demonstracji siły i mniej jadu w kontrolowanych przez partię mediach. Pamiętajcie o wahadle historii. Po mocnym wychyleniu w jedną stronę, kiedyś wychyli się w przeciwną.