"Wsi spokojna, wsi wesoła,

Który głos twej chwale zdoła?

Kto twe wczasy, kto pożytki

może wspomnieć za raz wszytki?"?

- pytał kiedyś Jan Kochanowski. Dziś usłyszał:

Polska wieś jest piękna. Niestety nie dzieje się na niej dobrze, bo nikt poza SLD o nią nie dba.

Tak odpowiedział poecie szef SLD - Grzegorz Napieralski. A my od razu poczuliśmy zapach siana i świeżego mleka. Dlaczego? "Nowoczesna wieś - konkurencyjne rolnictwo" - pod takim hasłem Rada Krajowa SLD przygotowała program dla wsi i rolnictwa, który przedstawiono na konwencji programowej Sojuszu w Ośrodku Przygotowań Olimpijskich w Spale. Nie dziwi nas wybór miejsca. Wszak wybory parlamentarne to mała Olimpiada. Ale do rzeczy: o czym mówił Napieralski? ?

Chcemy poprawić bezpieczeństwo na wsi, chcemy, żeby było tam przedszkole i dostęp do nauki. Na wsi musi się pojawić kanalizacja, wodociąg i Internet. Polski rolnik musi się czuć bezpiecznie, kiedy przechodzi na emeryturę i ta emerytura musi być godna, bo ciężko pracował dla nas wszystkich. Jesteśmy w stanie to zrobić i to zrobimy.?

Zapachniało kiełbasą wyborczą. A skoro jesteśmy przy "wyborczej": w dzisiejszym numerze, za programem odnowy wsi i samym Napieralskim, stanęła, jako się rzekło. Krystyna Naszkowska. Ona również opisuje ostatnie wystąpienie szefa SLD:?

W programie rolnym przez niego przygotowanym jest dużo o konieczności podniesienia poziomu życia na wsi, o edukacji dzieci wiejskich, przedszkolach, programach dla młodych rolników, dzieleniu unijnych pieniędzy w sposób bardziej sensowny, o biogazowniach itd.?

Przez moment poczuliśmy się, jakbyśmy czytali "Trybunę Ludu"?.

Ponieważ program rolny SLD jest ciekawy i merytoryczny, a mało populistyczny, to pewnie partia ta przegra batalię o głosy wyborców wiejskich na rzecz PiS i PSL - pisze dalej publicystka "GW".

Jak wiemy, ludzie Sojuszu to wybitni specjaliści w kwestiach wsi. Wojciech Olejniczak był ministrem rolnictwa. Grzegorz Napieralski potrafił "skombinować" te jabłka, które rozdawał pod zakładami pracy. Teraz się pewnie odwdzięcza. A publicystka "Wyborczej" dalej swoje:

Gdyby inne partie śladem SLD zechciały też bić się na argumenty i programy. moglibyśmy w tej kampanii mieć wielką debatę o sprawach rolnictwa i wsi. Może nawet powstałyby z tego jakieś sensowne wnioski. Byłby to pewnie pierwszy przypadek, kiedy kampania wyborcza zostawiła po sobie coś więcej niż personalne przepychanki polityków.?

I tak dalej, do końca artykułu. Grzegorz Napieralski w Spale, a Krystyna Naszkowska w "Wyborczej", wykonali zaiste 300% normy. Brawo!