Reklama

Jan Pospieszalski: Media przemilczały przełomowe wyznanie Stanisława Kani

Autor programu "Warto rozmawiać" (przemianowanego w TVP Info na "Bliżej") zwraca uwagę na przemilczenie przez media wyznania Stanisława Kani przed sądem, że groźby interwencji sowieckiej w 1981 roku nie było

Publikacja: 10.01.2012 11:24

Jan Pospieszalski: Media przemilczały przełomowe wyznanie Stanisława Kani

Foto: W Sieci Opinii

Jan Pospieszalski w "Gazecie Polskiej Codziennie" pisze:

Nie wierzyłem własnym uszom. W swoim ostatnim słowie w sali sądowej Stanisław Kania, były I sekretarz PZPR, oświadczył: „Wbrew temu, co piszą i mówią niektórzy, jesienią 1981 r. groźby interwencji radzieckiej nie było!”.

Publicysta dodaje, że ostatni akt sześcioletniego procesu „o bezprawne wprowadzenie stanu wojennego i udział w zbrojnym spisku przestępczym” z oskarżonymi m.in. Czesławem Kiszczakiem i Stanisławem Kanią przyciągnął większość telewizji, stacje radiowe, agencje prasowe.

I oto jesteśmy świadkami, jak po raz pierwszy członek najwyższych ówczesnych władz obala lansowaną od dziesięcioleci tezę o gen. Jaruzelskim – wybawicielu, który wprowadzając stan wojenny, ocalił Polskę przed sowiecką agresją.

Propagandowy mit o patriotach Kiszczaku i Jaruzelskim został zakwestionowany nie przez historyków i ekspertów, ale przez jednego ze sprawców. Ponieważ okoliczności wprowadzenia stanu wojennego są jedną z fundamentalnych kontrowersji dzielących polską opinię publiczną, a jednocześnie czymś podstawowym dla rozumienia Okrągłego Stołu i III RP

Reklama
Reklama

I dlatego – pisze Pospieszalski:

Byłem przekonany, że będziemy świadkami wyścigu, zażartej rywalizacji: która telewizja jako pierwsza na czerwonym pasku poda: „Z ostatniej chwili. Kania: >>Groźby interwencji radzieckiej nie było!

Popieszalski podsumowuje:

Marginalizacja czy wręcz nieobecność tej niezmiernie ważnej informacji w głównych mediach polskich pokazuje żywotność propagandowej tezy o generałach – ludziach honoru, którzy musieli wybrać tzw. mniejsze zło. Trwałość tego kłamstwa w III RP jest nie tylko jedną z gwarancji bezkarności odpowiedzialnych za komunistyczne zbrodnie.

Dowodzi także, jak dalece mentalność dziennikarzy, ale i układ organizacyjny polskich mediów jest konsekwencją stanu wojennego.

 

Publicystyka
Jacek Czaputowicz: Małe exposé prezydenta Nawrockiego
Publicystyka
Zuzanna Dąbrowska: Edukacja zdrowotna bez seksu i bez sensu
Publicystyka
Marek A. Cichocki: Niemcy w sprawie Grenlandii rozgrywają własne interesy kosztem Polski
Publicystyka
Port Haller, czyli czego Jarosław Kaczyński nie wie o Królewcu, portach i Polsce
Publicystyka
Janusz Lewandowski: Nowy rozdział dziejów polskiej głupoty
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama