Reklama

Zuzanna Kurtyka: Byli po wojnie zdrajcy, i byli "Żołnierze Wyklęci"...

Wdowa po prezesie IPN – w przeddzień Narodowego Dnia Pamięci "Żołnierzy Wyklętych", które po raz drugi będzie obchodzone 1 marca – przygląda się jednej z wielu wybitnych postaci powojennego podziemia antykomunistycznego

Publikacja: 29.02.2012 16:25

Zuzanna Kurtyka: Byli po wojnie zdrajcy, i byli "Żołnierze Wyklęci"...

Foto: W Sieci Opinii

Fenomen "Ognia" polega na tym, że potrafił zgromadzić wokół siebie tak wielu ludzi. Szli do niego młodzi chłopcy w czasie, gdy komuna ofiarowała im, nie burżujom, tylko synom małorolnych chłopów, taki "piękny" nowy świat, świat, w którym władza jest w rękach "ludu pracującego miast i wsi". Skąd wiedzieli, że to kłamstwo? Kto ich nauczył od dziecka, że to tylko pułapka zastawiona dla głupich i naiwnych, prostych ludzi przez sowiecki aparat bezpieki poszerzany szybko o podobne duchem szeregi Polaków. 

Zuzanna Kurtyka zaznacza:

A to był dopiero początek wynaradawiania Polaków. Przeżyć miał tylko ten, kto ugiął kark i kolana przed Sowietami. Hyrny góral nigdy tego nie mógł zrobić i nie zrobił. I tak narasta jego legenda. Niszczono ją i nadal próbuje się niszczyć.

Zauważa też, że "Ogień" ruszył do walki z "władzą marionetkowego państwa, zwanego PRL", choć:

Inni, bardziej wykształceni, doświadczeni, mądrzejsi, na tę współpracę z sowieckim reżimem instalowanym w Polsce rękami Polaków poszli. Gdyby ich nie było, Sowieci nie mogliby zalegalizować PRL na świecie.

Reklama
Reklama

Skąd u Józefa Kurasia wzięła się umiejętność odróżnienia prawdy od kłamstw, zrozumienia, że nowy ustrój niesie za sobą zburzenie tak ważnych dla życia punktów odniesienia, jak własny kraj, naród, suwerenność narodu, jego przodkowie, przeszłość i pamięć, rodzina, ojciec i matka, wiara w Boga?

Kurtyka przywołuje maksymę "Patriam amamus, non quia magna, sed quia nostra" (Ojczyznę kochamy nie dlatego, że jest wielka, ale że jest nasza).

Dla młodych ludzi, czar legendy Józefa Kurasia, odważnego, niezależnego, najbardziej znienawidzonego przez pachołków Rosji dowódcy Podhala, jest zbyt mocny, by się mu zdołali oprzeć. Wartości, którym się poświęcił, są zbyt stare, jak stare złoto, czyste i sprawdzone przez minione pokolenia, by nie przyciągały młodych, niezdeprawowanych jeszcze umysłów do siebie.

Czy, gdy przyjdzie zły czas, ludzie będą odwoływać się do zdrajców, którzy na swoich donosach zrobili kariery lub pobudowali domy? Czy będą dumni z dziadka, który był szefem rejonowego Urzędu Bezpieczeństwa w Nowym Targu? A może opowiedzą swoim dzieciom o wujku, któremu było wszystko jedno, komu służy, byleby służba ta była prosta i przyjemna? Nie. Gdy dotknie ich zły czas, będą szukać siły w Bogu, w rodzinie, w narodowych bohaterach.

To o nich narody opowiadają swym dzieciom legendy, jeśli chcą przetrwać. Opowiedzmy dziś wszystkim o "Ogniu", o innych bliskich nam Żołnierzach Wyklętych. Podziękujmy im i podziękujmy za to, że ich mamy.

Publicystyka
Estera Flieger: Wagary od płynnej nowoczesności
Publicystyka
Jacek Czaputowicz: Małe exposé prezydenta Nawrockiego
Publicystyka
Zuzanna Dąbrowska: Edukacja zdrowotna bez seksu i bez sensu
Publicystyka
Marek A. Cichocki: Niemcy w sprawie Grenlandii rozgrywają własne interesy kosztem Polski
Publicystyka
Port Haller, czyli czego Jarosław Kaczyński nie wie o Królewcu, portach i Polsce
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama