Z tego artykułu dowiesz się:

  • Na jaką kwotę Skarb Państwa wycenił krzywdę wynikającą z niesłusznego aresztowania w sprawie gen. Papały.
  • Na jakich dowodach oparto oskarżenie, które sąd określił mianem „konfabulacji”.
  • Jakie metody stosowano w areszcie, by skłonić Igora M. do przyznania się do winy.
  • Dlaczego ten wyrok to dopiero początek roszczeń odszkodowawczych w tej sprawie.

Były szef policji Marek Papała zginął w czerwcu 1998 r. od strzału w głowę na parkingu przed domem. O tę zuchwałą zbrodnię łódzka prokuratura oskarżyła Igora M., ps. „Patyk”. Sprawa okazała się blamażem śledczych. Igor M. został prawomocnie uniewinniony i oczyszczony z zarzutów. A dzisiaj Sąd Okręgowy w Płocku nie miał wątpliwości, że jego aresztowanie było „niewątpliwie niesłuszne”.

Żadne pieniądze nie wyrównają krzywdy mojego klienta, który spędził niemal 43 miesiące w areszcie jako podejrzany, a potem oskarżony o zabójstwo generała Papały

mecenas Marcin Zalewski, pełnomocnik Igora M.,

Z tytułu zadośćuczynienia „za krzywdę wynikającą z niewątpliwie niesłusznego tymczasowego aresztowania” sąd przyznał Igorowi M. 3 mln 40 tys. zł, czyli po ok. 70 tys. zł za każdy miesiąc spędzony w areszcie. Resztę – 244 tys. 993 zł stanowi odszkodowanie za szkodę związaną z utraconymi zarobkami.

– Żadne pieniądze nie wyrównają krzywdy mojego klienta, który spędził niemal 43 miesiące w areszcie jako podejrzany, a potem oskarżony o zabójstwo generała Papały. Na pewno przyznana kwota stanowi choćby częściowe złagodzenie krzywdy, na pewno nie jest mała. Czy nie jest jednak za niska, ocenimy po pisemnym uzasadnieniu wyroku sądu – mówi „Rzeczpospolitej” mec. Marcin Zalewski, pełnomocnik Igora M., który pozwał Skarb Państwa. I zaznacza: – Zadowolony byłbym i ja, i pan Igor, gdyby on, wzorowo wypełniający obowiązki świadka koronnego, człowiek, który po nadaniu mu tego statusu zupełnie zmienił swoje życie na życie uczciwe, nigdy by nie trafił do aresztu – dodaje mec. Zalewski.

Czytaj więcej

Ile dostanie Igor M. ps. Patyk za niesłuszny areszt w sprawie zabójstwa gen. Papały?

„Rzeczpospolita” wielokrotnie pisała o sprawie zabójstwa gen. Papały, oskarżeniu o nie i uniewinnieniu Igora M., pierwsi napisaliśmy o wniesionym do sądu pozwie jego pełnomocnika o zadośćuczynienie. Dzisiejszy wyrok zapadł w pierwszej instancji.

Były szef policji zginął w czerwcu 1998 r. Zabójca podszedł, strzelił raz, w głowę, zanim generał zdążył wysiąść ze swojego Daewoo Espero. Samochodu nie ukradł.

Igor M. w przeszłości (w latach 90.) działał w gangu samochodowym, ale kiedy wpadł, opowiedział o tej działalności i został świadkiem koronnym, zmienił swoje życie.

O zabójstwo Marka Papały oskarżyła go nieoczekiwanie Prokuratura Regionalna w Łodzi. Bo po 13 latach od zbrodni posądził go o to niejaki Robert P. ps. Biker, jego dawny kompan. Na pełnej luk i sprzeczności relacji P. łódzcy śledczy oparli wersję o złodzieju samochodów, który zabił Papałę, żeby mu ukraść Daewoo Espero. I chociaż nic w tej wersji się nie zgadzało, prokuratorzy zażądali dożywocia. Sąd Okręgowy w Warszawie w 2020 r. uniewinnił „Patyka” oraz pozostałych, którzy mieli być na miejscu zabójstwa, a zeznania Roberta P. nazwał wręcz „konfabulacją”.

W sprawie zabójstwa byłego komendanta policji „Patyk” trafił do aresztu w kwietniu 2012 r., wyszedł w listopadzie 2015 r.

„Był to najtrudniejszy i najbardziej dramatyczny okres w jego życiu” – napisał w pozwie o zadośćuczynienie mec. Zalewski.

Igor M. siedział w Piotrkowie Trybunalskim, potem w Warszawie. Na oddziale dla tzw. N – szczególnie niebezpiecznych, bo – jak słyszał – „sprawa ma bardzo duży rozgłos medialny i zarzucane jest mu zabójstwo”. W celi z sanitariatem bez kotary, kamerami, które go „widziały” i słyszały 24 godz. na dobę, kontrolowany co trzy godziny, w tym nocą. Podobnie było w areszcie w Warszawie.

Sam „Patyk” do zabicia Papały nigdy się nie przyznał – „Zabójstwa z bronią, to nie moja bajka” – mówił przed sądem karnym.

Czytaj więcej

Zabójstwo gen. Marka Papały: „Patyk” uniewinniony

Jak pisała „Rzeczpospolita”, Igor M. uważa, że padł „ofiarą rywalizacji” prokuratur (oskarżyli go prokuratorzy z Łodzi, wcześniej śledczy z Warszawy stawiali na inną hipotezę). Przez cały czas pobytu w areszcie dostał tylko dwa razy listy od żony, a pisała regularnie. Więzienna cenzura w listach od bliskich zamazywała słowa „wiemy, że jesteś niewinny”. Siostrze wolno go było odwiedzać raz w miesiącu i tylko w tygodniu (musiała wziąć 40 dni urlopu), choć dla innych widzenia były w weekendy. – Chcieli mnie złamać i żebym się przyznał do zabójstwa, którego nie popełniłem – twierdził „Patyk”.

Bał się o życie, był przekonany, że z aresztu nie wyjdzie żywy – osadzeni wiedzieli, że „to ten słynny „Patyk”, który zeznawał w tylu procesach”. „Doznawał naruszania intymności, prywatności, ograniczonego kontaktu z rodzinną”, co powodowało „bardzo znaczne cierpienia fizyczne i psychiczne” – napisał mec. Zalewski w pozwie (wystąpił o 5,2 mln zł zadośćuczynienia i odszkodowania).

Wersja z „Patykiem” jako zabójcą gen. Papały okazała się blamażem prokuratury – większym niż po pierwszym procesie, gdy z zarzutu podżegania do mordu uniewinniono Andrzeja Z. ps. Słowik i Ryszarda B. (oskarżyła ich warszawska prokuratura). Teraz za trzyipółletni areszt zapłaci Skarb Państwa. Nie doszłoby do niego, gdyby łódzka prokuratura należycie zweryfikowała zeznania Roberta P., które od początku były sprzeczne z innymi dowodami. 

Pozew „Patyka” nie jest jedyny. Wszyscy, którym łódzka prokuratura zarzuciła, że wraz z Igorem M. byli pod blokiem Papały (oraz zarzuciła im kradzieże z lat 90.), zostali uniewinnieni w tym samym procesie, przez Sąd Okręgowy w Warszawie.

Czytaj więcej

Państwo zapłaci za niesłuszne oskarżenie ws. zabójstwa Papały

Zadośćuczynienia domagał się także Robert J. – jeden z braci, któremu przypisano, że wraz z „Patykiem” chciał ukraść Daewoo Papały. Sąd Okręgowy w Sieradzu w maju tego roku przyznał mu – o czym pisaliśmy – 75 tys. zł za 58 dni pobytu w areszcie. Był to pierwszy wyrok odszkodowawczy po uniewinnieniu w głośnej sprawie zabójstwa szefa policji. 

– Mój klient w areszcie spędził trzy miesiące w 2012 r.. W izolacji, w małej celi, nadano mu status więźnia niebezpiecznego i poddano drastycznym rygorom. Jego żona, będąca wtedy w ciąży, o mało nie poroniła – mówił nam mec. Grzegorz Cichewicz, pełnomocnik Roberta J. (w procesie karnym bronił „Patyka”). – Aresztowanie nastąpiło na podstawie dowodów, które nie były dostatecznie uprawdopodobniające popełnienie zarzucanych mu przestępstw – podkreślał. 

Wyrok odszkodowawczy w sądzie w Płocku jest nieprawomocny.