Reklama

Umyślna niegospodarność w GetBack. Jest wyrok skazujący

1,3 mln zł zapłacił GetBack za bazę danych klientów, tyle że zaszyfrowaną i nie do otworzenia.

Publikacja: 09.10.2023 03:00

„Rzeczpospolita" poznała uzasadnienie wyroku w sprawie Getback

„Rzeczpospolita" poznała uzasadnienie wyroku w sprawie Getback

Foto: Marta Bogacz

Pięć osób, w tym była prokurentka GetBacku Karolina P., która dla „korzyści majątkowej” zawarła szkodzącą spółce umowę, oraz pomysłodawca całego przedsięwzięcia zostali skazani. „Rzeczpospolita” poznała uzasadnienie wyroku w sprawie, która pokazuje, jak z windykacyjnej spółki w czasie, kiedy kierował nią Konrad K., wyciekały pieniądze.

W tej historii jest brytyjska spółka i podszywający się pod nią dawny pracownik GetBacku, zahasłowana baza danych i przelewy na „słupy” – a chodzi o transakcję, którą rozpracowało CBA i Prokuratura Regionalna w Warszawie, rozliczająca aferę GetBacku.

W 2017 r. Karolina P. zawarła z brytyjską spółką umowę przeniesienia praw do bazy danych 200 tys. klientów jednego z banków (m.in. ten bank rozprowadzał obligacje GetBacku) – miała zawierać dane klientów, ich PESEL, telefony i stan kont. GetBack przelał 1,3 mln zł (w dwóch transzach), ale nie do zagranicznej spółki, lecz na polskie konta założone na tzw. słupy. Wyłapały to banki, większość środków zablokowały i zawiadomiły prokuraturę.

Czytaj więcej

Dawny GetBack znów notowany. Ogromna przecena akcji

Co ustalili śledczy, a w wyroku stwierdził sąd? Pomysłodawcą przedsięwzięcia był Zbigniew G., były pracownik GetBacku znający osobę, która chciała sprzedać bazę danych. To on ustalał z Karoliną P. szczegóły transakcji drogą mailową, a podawał się za rzekomych przedstawicieli brytyjskiej spółki (pod swoim nazwiskiem nie mógł wystąpić, bo był skonfliktowany z Karoliną P.). Zadbał o założenie kont na tzw. słupy, by szybko otrzymać i wybrać pieniądze. Blokada pokrzyżowała plany. Jeden ze „słupów” zdążył wypłacić tylko 330 tys. zł, które trafiły do Zbigniewa G. Tyle faktycznie stracił GetBack, resztę – 990 tys. zwrócono GetBackowi w restrukturyzacji.

Reklama
Reklama

– Oskarżonym zarzuciliśmy umyślną niegospodarność, polegającą na zakupie bazy danych ponad 200 tys. klientów za sumę 1,3 miliona złotych oraz pranie brudnych pieniędzy – mówi nam prok. Aleksandra Skrzyniarz, rzeczniczka Prokuratury Regionalnej w Warszawie.

Sąd Okręgowy w końcu września skazał Karolinę P. na rok pozbawienia wolności, 150 tys. grzywny i naprawienie 330 tys. zł szkody (solidarnie ze Zbigniewem G.) na rzecz następcy GetBack-Capitea SA. Pozostali mają kary w zawieszeniu.

Czytaj więcej

Deloitte Audyt z zakazem działalności w Polsce. Kiedyś pracował dla GetBack

Jak czytamy w uzasadnieniu wyroku, to na wyraźne polecenie Karoliny P. podniesiono cenę bazy danych z 3,80 zł do 6,60 zł za tzw. rekord (za osobę). „Różnica pomiędzy pierwotną ceną a zapisaną w umowie, miała być następnie wypłacona Karolinie P. i Konradowi K.” – wynika z przytoczonych zeznań.

Afera GetBack. Demaskatorskie maile

Sąd przywołuje korespondencję mailową między Karoliną P. a sprzedającym bazę. W jednym z maili czytamy: „to Państwo przekombinowaliście nasz deal”. W innym: „Na prośbę Pani Prezesa mamy podnieść cenę z 3,80 na 6,60, a różnicę przekazać Państwu. Wiec proszę mi tu nie mówić, że my kombinujemy, przez te Wasze kombinacje jest teraz jak jest” – wskazuje osoba podająca się za przedstawiciela brytyjskiej spółki, dodając, że „po zwolnieniu blokady środków prześle hasło do pliku”.

Rzeczywisty prezes brytyjskiej spółki nie podpisywał umowy z GetBackiem, i nic o niej nie wiedział (wykorzystano jego pełnomocnictwo).

Reklama
Reklama

Zbigniew G. przyznał się do zarzutów – wyjawił, że to on wymyślił przedsięwzięcie i negocjował z Karoliną P., podając się za fikcyjną postać (Grzegorza W.) lub za rzeczywistego prezesa brytyjskiej spółki. G. wyjaśniał, że „zgodnie z sugestią Karoliny P.” kwota 3,80 zł z jednego rekordu miała zostać dla niego, a „pozostała część tj. 2,80 zł z każdego rekordu miała zostać przekazana Karolinie P., która uzyskanymi w ten sposób pieniędzmi miała podzielić się z prezesem Konradem K.”.

Karolina P. twierdzi, że to ówczesny prezes GetBacku, Konrad K., decydował o tym, ile zapłaci za bazę danych. Jednak obciążają ją m.in. e-maile, jakie pisała do osób z brytyjskiej spółki. P. się nie przyznała, sugeruje, że transakcja była „prowokacją skierowaną przeciwko GetBackowi”.

Czytaj więcej

Afera GetBack – szósta odsłona. Jest akt oskarżenia ws. łowienia klientów niczym w filmie „Wilk z Wall Street”

GetBack, który kupił „kota w worku”, płacąc za „towar”, zanim go otrzymał, nie dowiedział się, co faktycznie zawiera „baza danych”, bo biegły nie był w stanie je otworzyć. A Zbigniew G. nie potrafił sobie przypomnieć hasła do pliku.

Były prezes Konrad K. – choć ma zarzut w tym wątku, to obecny akt oskarżenia go nie objął – jest rozliczany w innym procesie.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Przestępczość
Sąd nic nie wie o azylu Zbigniewa Ziobry – ustaliła „Rzeczpospolita”. A w PiS złość
Przestępczość
Zabił, bo kibic był za Wisłą Kraków. Policjanci wytropili go po 23 latach od zbrodni
Przestępczość
Gwałt na policjantce. Eksperci krytykują działania policji po ujawnieniu afery
Przestępczość
Dlaczego Zbigniew Ziobro tak długo ukrywał, że dostał azyl? Chodzi o posiedzenie aresztowe
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama