W wypowiedziach publicznych wskazuje pan, że potrzebna jest w Polsce zmiana mentalna, jeżeli chodzi o podejście do profilaktyki raka szyjki macicy. Chodzi przede wszystkim o sposób myślenia lekarzy ginekologów?

Z niezrozumiałych dla mnie powodów część poradni ginekologiczno-położniczych w Polsce wciąż nie wdrożyła badań HPV HR, choć od włączenia ich do programu profilaktyki raka szyjki macicy minęło już dziewięć miesięcy. Mówimy o kilkuset placówkach, które nadal nie realizują tego świadczenia, choć są do tego zobowiązane zarówno przez Ministerstwo Zdrowia, jak i Narodowy Fundusz Zdrowia. Przyczyny są różne, ale jedną z nich jest właśnie podejście części lekarzy, którzy dalej preferują cytologię. Dochodzą do tego także problemy organizacyjne, czyli sposób zarządzania częścią placówek czy brak odpowiedniego wdrożenia procedur przez kierowników i dyrektorów. Trudne do zrozumienia jest dla mnie to, że w części poradni badanie to w ogóle nie jest oferowane, mimo że jest ono dla pacjentek bezpłatne, a sama procedura pobrania materiału jest refundowana. Wydaje się więc, że rzeczywiście potrzebna jest zmiana podejścia. Jest to jednak proces, który będzie trwał jeszcze kilka lat. Dotyczy on nie tylko lekarzy, ale też pacjentek, a nawet szerszej –świadomości społecznej. We wszystkich badaniach ankietowych cytologia jest nadal wskazywana jako główne badanie profilaktyczne w kierunku raka szyjki macicy. Musimy więc popracować nad tym, aby tym najbardziej rozpoznawalnym, akceptowalnym i docenianym był test HPV HR.

Jakie jest podejście kobiet do tego testu?

W poradni, którą kieruję, obserwujemy różne zachowania. Większość pacjentek decyduje się już na test HPV HR, ale wciąż zdarzają się osoby, które z różnych powodów odmawiają jego wykonania. Trzeba mocno podkreślić, że test HPV HR nie ma nic wspólnego z oceną stylu życia seksualnego. To badanie przesiewowe, którego celem jest wczesne wykrycie ryzyka rozwoju zmian przednowotworowych. Zakażenie wirusem HPV jest bardzo powszechne i w praktyce dotyczy większości osób aktywnych seksualnie w pewnym momencie życia. Nie jest to jednak test mówiący o „rozwiązłości seksualnej”, tylko o obecności wirusa o potencjale onkogennym. Warto też zaznaczyć, że zakażenie HPV nie zalicza się do grupy zakażeń wenerycznych. To wirus przenoszony drogą kontaktów seksualnych, więc ryzyko infekcji jest wpisane w życie każdego człowieka, który rozpoczął jakąkolwiek formę aktywności seksualnej. Dlatego tak ważne jest, by odczarować to badanie i traktować je wyłącznie jako narzędzie profilaktyki onkologicznej.

Czyli kobiety częściowo boją się stygmatyzacji i dlatego nie chcą wykonywać tego badania?

Tak. Już kilka lat temu profesor Suzanne Garland z Australii, która gościła w Polsce na kongresie poświęconym HPV, zwracała uwagę na problem niepotrzebnej stygmatyzacji osób z dodatnim wynikiem testu HPV HR. To jest coś, co musimy zmienić w świadomości społecznej. Warto też podkreślić, że testów HPV HR nie wykonuje się u mężczyzn, m.in. właśnie po to, by uniknąć takiego efektu stygmatyzacji, szczególnie że nie mamy leczenia samego zakażenia HPV. Gdyby istniał skuteczny lek eliminujący wirusa, być może diagnostyka wyglądałaby inaczej. Dziś jednak testy HPV HR są stosowane przede wszystkim w badaniach przesiewowych raka szyjki macicy, rzadziej w diagnostyce innych zmian, np. w obrębie pochwy czy odbytu. Nie są natomiast rutynowo wykorzystywane u mężczyzn.

Cytologia przestaje być wystarczającym standardem badań przesiewowych w kierunku raka szyjki macicy?

Już w dokumencie Światowej Organizacji Zdrowia z 2020 r., dotyczącym globalnej strategii eliminacji raka szyjki macicy jako problemu zdrowia publicznego, wskazano, że cytologia nie jest optymalnym badaniem przesiewowym. Za metodę o wyższej skuteczności uznaje się test HPV HR. W Polsce wciąż jednak nie wszystkie pacjentki mają tego świadomość, a część lekarzy nadal pozostaje przy cytologii jako podstawowym badaniu i nie zawsze w pełni ufa nowym testom. Tymczasem wyniki naszego badania, przeprowadzonego na dużej, reprezentatywnej próbie i opublikowanego w renomowanym czasopiśmie naukowym, nie pozostawiają złudzeń co do tego, z jakiego badania przesiewowego powinny korzystać kobiety.

Chodzi o badanie na próbie ponad 33 tys. kobiet zrealizowane przez zespół naukowców Narodowego Instytutu Onkologii pod pana przewodnictwem, którego wyniki opublikował właśnie „The Lancet”. Co zmieniło to badanie w praktyce profilaktyki raka szyjki macicy?

Ono zmienia wszystko. Przez dziesięciolecia, od lat 60., cytologia była podstawą badań przesiewowych i narzędziem wykrywania stanów przedrakowych oraz raka szyjki macicy. Jednak już od kilku lat to testy HPV HR są standardem w wielu krajach, natomiast w Polsce zostały włączone do programu profilaktycznego dopiero w lipcu 2025 r. i funkcjonują równolegle z cytologią. Wyniki naszego badania przypieczętowują kierunek zmian. Pokazują, że to właśnie test HPV HR powinien stać się podstawą nowoczesnego screeningu i punktem odniesienia dla dalszej praktyki klinicznej w zakresie wczesnego wykrywania raka szyjki macicy.

Cytologia stanowi obecnie mniej niż 10 proc. wykonywanych badań, co jest dobrą wiadomością i pokazuje, że mimo stosunkowo niedawnego startu programu test HPV HR bardzo szybko staje się standardem w diagnostyce.

Czytaj więcej

Profilaktyka zamiast leczenia. Rusza przełomowy program badań dzieci

Jaką przewagę ma test HPV HR nad cytologią?

Kluczowa przewaga testu HPV HR to jego bardzo wysoka czułość. W przypadku cytologii wynosi ona około 70–80 proc., co oznacza, że u części pacjentek z istniejącą patologią wynik może być fałszywie prawidłowy. Dla testu HPV HR czułość sięga około 97–98 proc., co sprawia, że sytuacje, w których choroba jest obecna, a wynik pozostaje ujemny, zdarzają się niezwykle rzadko. W praktyce oznacza to znacznie większą pewność, że osoby zagrożone zostaną wychwycone na wczesnym etapie.

Czy czułość jest tym samym, co skuteczność?

Nie do końca. Czułość to jeden z kluczowych parametrów testu. Mówi o tym, jak dobrze badanie wykrywa osoby chore, czyli takie, u których rzeczywiście istnieją zmiany przedrakowe. Drugim parametrem jest swoistość, czyli zdolność do prawidłowego rozpoznawania osób zdrowych. W przypadku testów HPV HR część kobiet będzie miała dodatni wynik testu, ale nie będzie miała zmian przednowotworowych i nowotworowych. To oznacza, że będą one wymagać jedynie dalszej kontroli, a nie od razu leczenia. Swoistość testu HPV HR jest nieco niższa niż w cytologii, ale rekompensuje ją znacznie wyższa czułość testu.

Z przeprowadzonego przez pana zespół badania wynika, że test HPV HR ma blisko dwukrotnie wyższą skuteczność względem cytologii. Co w takim razie oznacza to dla pacjentek? 

W naszym projekcie ocenialiśmy zdolność obu testów do wykrywania stanów przedrakowych szyjki macicy, czyli przede wszystkim dysplazji dużego stopnia. W przeliczeniu na liczbę przebadanych kobiet okazało się, że test HPV HR wykrywał te zmiany niemal dwukrotnie częściej niż cytologia.

Czyli można powiedzieć, że jest to po prostu dokładniejsze narzędzie diagnostyczne?

Tak, dokładnie tak.

Czy dzięki testowi HPV HR można wydłużyć odstępy między badaniami bez utraty bezpieczeństwa pacjentek?

Tak i jest to jedna z kluczowych zmian, jakie wprowadza test HPV HR. W europejskich rekomendacjach przez lata standardem był trzyletni odstęp między badaniami cytologicznymi i taki model funkcjonował również w polskim programie. W przypadku testów HPV HR ten minimalny odstęp został wydłużony do pięciu lat dla kobiet z populacji ogólnej, które nie należą do grup ryzyka. Takie podejście wynika z aktualnych zaleceń Komisji Europejskiej, w których przygotowaniu brałem udział. Co więcej, w krajach o bardzo wysokim poziomie wyszczepienia przeciw HPV, czyli powyżej 75 proc. populacji, rozważa się jeszcze dłuższe, nawet dziesięcioletnie odstępy między badaniami, bez utraty bezpieczeństwa dla pacjentek.

Badanie co pięć lat może dla wielu osób wydawać się, że jest przeprowadzane zbyt rzadko. W przestrzeni publicznej pojawiają się nawet obawy, że w tak długim czasie może dojść do rozwoju choroby. Tymczasem ujemny wynik testu HPV HR ma bardzo wysoką wartość prognostyczną. Dlatego można powiedzieć, że przy prawidłowym wyniku badania ryzyko w pięcioletnim horyzoncie jest naprawdę niewielkie.

Zastanawiam się, na ile sukces profilaktyki zależy także od szczepień przeciw HPV. Czy powinniśmy traktować szczepienia i test HPV HR jako dwa filary jednej strategii?

Światowa Organizacja Zdrowia wskazuje nawet trzy takie filary. Pierwszy to wysoki poziom wyszczepialności, czyli objęcie około 90 proc. dziewcząt w wieku nastoletnim szczepieniem przeciw HPV. Drugi to skuteczny screening, czyli objęcie około 70 proc. kobiet badaniem przesiewowym. Tu kluczowy jest właśnie test HPV HR, a nie cytologia. Trzeci filar to skuteczne leczenie wykrytych zmian przedrakowych i raka szyjki macicy. To bardzo ważne, bo sama diagnostyka nie wystarczy. Nie chodzi tylko o wykrywanie zmian, ale też o to, żeby je odpowiednio wcześnie leczyć – inaczej cały system profilaktyki traci sens. Szczepienia pozostają dziś jednak fundamentem. Polska rozpoczęła je relatywnie późno, więc efekt populacyjny będzie widoczny dopiero za około dekadę, podczas gdy w krajach, które wdrożyły je wcześniej, już teraz widać wyraźny spadek ryzyka zachorowań u młodszych kobiet.

Czytaj więcej

Polska wciąż przegrywa z HPV

Polska ma nadal wyższe wskaźniki zachorowalności i umieralności na raka szyjki macicy, niż inne kraje w UE. Czy wdrożenie HPV HR może to realnie zmienić w ciągu kilku lat?

Gdyby wszystkie kobiety w Polsce zaczęły regularnie wykonywać badania oraz byłyby objęte odpowiednią diagnostyką kolposkopową, czyli diagnostyką pogłębioną, podczas której ocenia się stan szyjki macicy pod powiększeniem i ewentualnie przeprowadza biopsję, zmniejszenie zachorowalności na raka szyjki macicy obserwowalibyśmy niezmiernie szybko. Wydarzyłoby się to w ciągu kilku lat.

Tylko dalej musimy popracować nad samą zgłaszalnością się do badań...

To jest pięta achillesowa polskiej profilaktyki raka szyjki macicy. Drugim problemem jest brak centralnego rejestru badań przesiewowych w kierunku raka szyjki macicy. Wiemy, że bardzo duża rzesza kobiet wykonuje te badania całkowicie poza programem profilaktyki, ale nie mamy ani danych statystycznych dotyczących ich uczestnictwa, ani danych dotyczących jakości tych badań realizowanych poza programem. Centralny Ośrodek Koordynujący Program Profilaktyki Raka Szyjki Macicy, którym kieruję, może analizować i kontrolować jedynie dane z programu. Tymczasem doświadczenia innych krajów pokazują jasno, że pełna kontrola jakości całego systemu, również badań poza programem, jest jednym z kluczowych warunków jego skuteczności.