Podczas czwartkowego posiedzenia Sejmu doszło do szeroko komentowanego incydentu z udziałem posła Konfederacji Ryszarda Wilka.
Najpierw został upomniany z racji swojego zachowania podczas obrad (pokrzykiwał), a niedługo później – z polecenia marszałka Szymona Hołowni – musiał opuścić salę sejmową.
- Poseł Płaczek pana wyprowadzi, bo zdaje się, że nie jest pan w stanie uczestniczyć w obradach - mówił marszałek Sejmu.
Nazajutrz Szymon Hołownia odniósł się do tego incydentu we wpisie w mediach społecznościowych. Zadeklarował złożenie wniosku o ukaranie posła karą w wysokości 20 tys. złotych.
Czytaj więcej
„Nie ma zgody na warcholstwo. Kończymy długą tradycję tolerowania obecności pijanych posłów. Not on my watch (dosł. nie na mojej zmianie - red.)” -...
Zasugerował jednocześnie, że za karygodnym zachowaniem parlamentarzysty mógł stać alkohol. Jak czytamy we wpisie, marszałek zlecił Kancelarii Sejmu przygotowanie rozwiązań, które pozwolą badać posłów alkomatem.
- Kończymy długą tradycję tolerowania obecności pijanych posłów- podkreślił.
W swoim oświadczeniu potwierdził to zresztą sam zainteresowany i przy okazji przeprosił za swoje zachowanie.
„Oddaję się do dyspozycji Klubu. Starałem się sumiennie wykonywać obowiązki posła, ale przegrywam z chorobą alkoholową. Podejmowałem próby, żeby temu zaradzić, jednak jak się okazało te próby zawiodły. Nie zawieszam rękawic - walczę dalej. Moim kolejnym krokiem będzie terapia i poddanie się leczeniu" - napisał Wilk w oświadczeniu opublikowanym w mediach społecznościowych
Jaką odpowiedzialność ponoszą posłowie
W takiej sytuacji posłowie ponoszą zupełnie inne konsekwencje aniżeli pracownicy zatrudnieni na umowie o pracę.
- Procedura jest taka, że marszałek Sejmu składa wniosek o opinię do Komisji Regulaminowej, Spraw Poselskich i Immunitetowych, a następnie rozpatruje ją (opinię) Prezydium Sejmu. I to tam zapadają ostateczne decyzje- tłumaczy Gniewomir Wycichowski-Kuchta, prawnik z kancelarii DZP.
Jak wskazuje, katalog konsekwencji obejmuje przede wszystkim kary finansowe.
Czytaj więcej
- Powiem szczerze: to już nawet nie jest ułańska fantazja - tak marszałek Sejmu, Szymon Hołownia, skomentował wniosek prokuratury o uchylenie immun...
- Przyjmuje to formę obniżenia uposażenia lub diety parlamentarnej posła, w wysokości połowy uposażenia poselskiego (które wynosi 13.467,92 zł brutto) lub pełnej diety parlamentarnej (która wynosi 4.208,73 zł brutto) miesięcznie na okres nie dłuższy niż trzy miesiące – wyjaśnia.
Zwraca uwagę, że może zostać też wymierzona kara uwagi, nagany lub upomnienia.
Zdaniem eksperta wykluczenie z obrad może nastąpić jedynie ad hoc, np. gdy poseł narusza powagę Sejmu lub zakłóca obrady, ale nie jest to rozwiązanie długofalowe.
- Ma on mandat, który nie może w takiej sytuacji zostać zawieszony – dodaje.
Czytaj więcej
Poseł Konfederacji Ryszard Wilk, który z powodu "niedyspozycji" został wyproszony z sali obrad Sejmu, złożył oświadczenie. Przeprasza i zapowiada p...
Konsekwencje może wyciągnąć klub
Ekspert zwraca też uwagę, że w takim wypadku w kompetencjach klubu, do którego należy niezdyscyplinowany parlamentarzysta pozostaje kwestia jego ewentualnego zawieszenia w prawach członka.
- Nie oznacza to jednak, że traci on możliwość uczestnictwa w obradach Sejmu. Wprost przeciwnie, może w nich brać udział, ale nie jako członek tego klubu. W efekcie nie ma też np. oficjalnego dostępu do informacji z partii. Może też zostać odwołany z członkostwa w komisjach sejmowych, które wiąże się dla posłów z dodatkowym zarobkiem- wyjaśnia Gniewomir Wycichowski-Kuchta.
I przywołuje przykład posłanki Pauliny Matysiak z Koła Poselskiego Razem, którą w październiku odwołano z Komisji Infrastruktury, co miało być formą „ukarania” posłanki.
Czytaj więcej
Na słowa posła Siarki nie ma zgody. Nie może być zgody! - napisał na platformie X minister sprawiedliwości Adam Bodnar i zapowiedział złożenie zawi...
Kolejny incydent w Sejmie
Podczas czwartkowego posiedzenia miał miejsce jeszcze inny incydent, którego bohaterem był z kolei poseł PiS Edward Siarka.
Gdy parlamentarzyści zajmowali się rozpatrzeniem sprawy uchylenia immunitetu i zastosowaniem aresztu wobec Zbigniewa Ziobry, były minister sprawiedliwości tradycyjnie zadeklarował, że "Donald Tusk pójdzie siedzieć". Na co siedzący na sali poseł Edward Siarka (PiS) zareagował wykrzykując pod adresem premiera słowa: "kula w łeb!". Natychmiast został upomniany przez wicemarszałkinię Dorotę Niedzielę i od razu przeprosił za swoje zachowanie.
Spotkało się to nie tylko z oburzeniem opinii publicznej, ale też z reakcją polityków. Europoseł Krzysztof Brejza (PO) poinformował z kolei o skierowaniu do prokuratury zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez posła PiS.
-Są granice, których przekroczenie jest niedopuszczalne i musi powodować sprzeciw społeczny oraz zdecydowaną reakcję państwa- napisał w mediach społecznościowych.
Jak wskazuje Gniewomir Wycichowski-Kuchta, w tym przypadku pociągniecie do odpowiedzialności karnej byłoby możliwe jedynie za zgodą Sejmu i po uchylenie immunitetu.
Na razie wisi nad nimi widmo zapłaty 20 tys. kary, o którą zawnioskował marszałek Hołownia.
Czytaj więcej
Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła postępowanie sprawdzające wobec posła PiS Edwarda Siarki, który wczoraj na sali sejmowej krzyknął: "Kula...