Rozprawa toczyła się przed sądem od 11 czerwca z wyłączeniem jawności. W środę sąd publicznie ogłosił jedynie wyrok, bez uzasadniania.

Ćwierć wieku za kratami dla zabójcy Klaudii

Yomeykert S., który jest obywatelem Wenezueli, został skazany za zabójstwo w związku ze zgwałceniem doktorantki filologii angielskiej Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu Klaudii K. Sąd wymierzył mu też karę czterech miesięcy więzienia za grożenie innej osobie i orzekł karę łączną 25 lat i jednego miesiąca pozbawienia wolności. Zaliczył też na poczet kary okres przebywania oskarżonego w areszcie.

Skazany ma też zapłacić 250 tys. zł na rzecz reprezentujących prawa pokrzywdzonej. Ma to być częściowe zadośćuczynienie za krzywdy, doznane przez działania oskarżonego.

Czytaj więcej

Brutalny atak w Toruniu. Ciężko ranna 24-letnia kobieta nie żyje

Co się stało w Parku Glazja

Do tragicznego zdarzenia doszło w nocy z 11 na 12 czerwca 2025 r. około godziny 1.10 w Toruniu przy Placu Pokoju Toruńskiego, w Parku Glazja. Klaudia K. dorabiała jako barmanka w lokalu na toruńskiej starówce, dlatego często wracała z pracy nad ranem. Świadek, który usłyszał wołanie kobiety o pomoc i wybiegł z mieszkania, wystraszył agresora. Policja wkrótce go odnalazła. Okazał się nim 19-letni wówczas Wenezuelczyk.

Z ustaleń śledztwa wynika, że młoda kobieta została zaatakowana i dźgnięta nożem kilkadziesiąt razy. Miała rozległe urazy głowy, szyi i klatki piersiowej. Zmarła w szpitalu 27 czerwca 2025 r. w wyniku odniesionych obrażeń. 

W czasie śledztwa przesłuchany Yomeykert S. odmówił ustosunkowania się do przedstawionych mu zarzutów i skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień. Po obserwacji sądowo-psychiatrycznej biegli zgodnie uznali, że w czasie popełnienia zarzucanych mu czynów Wenezuelczyk miał zachowaną zdolność rozpoznania ich znaczenia i pokierowania swoim postępowaniem.

Czytaj więcej

Miał zamordować Klaudię w toruńskim parku. Ruszył proces Wenezuelczyka

Prokuratura zarzuciła Yomeykertowi S. również, że w nocy z 11 na 12 kwietnia w Toruniu groził mężczyźnie. W miejscu jego zamieszkania trzymał nóż w ręku i wymachiwał nim w jego kierunku, a następnie po opuszczeniu mieszkania stał na chodniku i patrząc w stronę stojącego w oknie mężczyzny, wykonywał w jego kierunku gest podcięcia gardła.