Przypomnijmy, że śmiertelnego postrzelenia policjanta doszło w kamienicy przy ul. Inżynierskiej 6 na warszawskiej Pradze Północ. Policjanci zostali wezwani na interwencję dotyczącą agresywnego mężczyzny. Podczas akcji jeden z policjantów „po cywilnemu”, 35-letni sierżant sztabowy, wybiegł z budynku do radiowozu. Wówczas 21-letni stażysta Bartosz Z. miał otworzyć ogień w stronę kolegi. Według pierwszych ustaleń miał krzyknąć "stój, bo strzelam". Sierżant został ranny, lekarzom nie udało się uratować jego życia. Pracował w policji od dziewięciu lat, osierocił dwójkę dzieci. Z kolei 21-letni funkcjonariusz, z którego broni padł strzał, służy w policji od lipca 2023 r.
Podczas przesłuchania młody funkcjonariusz nie przyznał się do zarzucanego mu czynu i złożył wyjaśniania. Regularnie stawia się na policyjny dozór. Prokuratura nie złożyła zażalenia na decyzję sądu, który odmówił jego tymczasowego aresztowania.
Młodemu policjantowi grozi kara także za przekroczenie uprawnień
RMF FM dowiedziało się, że akt oskarżenia dotyczący zdarzeń na ul. Inżynierskiej we wrześniu trafi do sądu. Śledczy nie zdecydowali się na zarzut zabójstwa, choć były takie plany. Podejrzanemu nie udało się przypisać nawet zamiaru ewentualnego. Prowadzący postępowanie uznali, że Bartosz Z. całkowicie niezasadnie użył broni. Oddanie strzału do kolegi było umyślne, natomiast skutek już nie.
Bartosz Z. będzie odpowiadał o spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, który spowodował śmierć oraz za przekroczenie uprawnień. Za te czyny grozi mu co najmniej 5 lat więzienia, a nawet dożywocie.
Czytaj więcej
Czy młody policjant, który śmiertelnie postrzelił kolegę z drugiego patrolu został poinformowany o tym, że do pomocy przyjadą nieumundurowani funkc...
Prokuratura: Bartosz Z. nie uprzedził o zamiarze użycia broni
Z ostatecznych ustaleń prokuratury ma wynikać, że do interwencji na ul. Inżynierskiej zadysponowano patrol po cywilnemu. O wezwaniu usłyszał przez radio patrol umundurowanych. Zameldował, że dołączą jako wsparcie. Byli jednak bliżej i na miejsce dotarli pierwsi. Podjęli interwencję nie czekając na kolegów po cywilnemu.
Prokuratura twierdzi, że materiał dowodowy jest ewidentny, bo przebieg zdarzenia dokumentują dwa nagrania: z kamery nasobnej na policyjnym mundurze oraz z telefonu świadka. Wynika z nich, że gdy mundurowi złapali agresywnego mężczyznę, doszło do szamotaniny. Wtedy na miejsce dotarł patrol policjantów po cywilnemu. Jeden z funkcjonariuszy z tego patrolu wybiegł z radiowozu, by pomóc kolegom. Po kilkudziesięciu sekundach młody funkcjonariusz z patrolu mundurowych oddał w jego kierunku strzał w klatkę piersiową. Wcześniej nie uprzedzał o zamiarze użycia broni.
Według informacji RMF24, prokuratura nie wyklucza, że u Bartosza Z., początkującego policjanta, górę wziął stres i brak doświadczenia. Opinia psychiatryczna wykazała, że w chwili zdarzenia miał jednak pełną poczytalność. Podejrzany będzie odpowiadać z wolnej stopy.
Czytaj więcej
Śmiertelne postrzelenie policjanta przez młodego i niedoświadczonego kolegę na warszawskiej Pradze pokazuje w najbardziej drastyczny sposób groźną...