W ubiegłym tygodniu głośno było o sprawie dr Michała Sopińskiego, który został odwołany z funkcji rektora-komendanta Akademii Wymiaru Sprawiedliwości (AWS). To państwowa uczelnia, której zadaniem ma być kształcenie kadr dla więziennictwa (stąd oryginalny tytuł „rektor-komendant”). Sopińskiego odwołał minister sprawiedliwości Waldemar Żurek, wyznaczając równocześnie na jego stanowisko prof. Sławomira Cudaka. Sprawa miała oczywiste tło polityczne: Sopiński zawdzięczał swoje stanowisko poparciu ministra sprawiedliwości z czasów PiS, Zbigniewa Ziobry. Ostatnio prowadził w mediach społecznościowych otwartą działalność polityczną, co szczególnie podkreślał Żurek w uzasadnieniu decyzji o odwołaniu.

Sam Sopiński twierdzi, że nie wiąże go decyzja ministra, która nie miała podstaw prawnych, a poza tym doręczono mu ją w nieprawidłowy sposób. Przebywał wówczas poza miejscem stałej pracy, bo w hotelu w Karpaczu podczas Forum Ekonomicznego. Kto ma tu rację?

Jak usuwano dr. Michała Sopińskiego z AWS

Przypomnijmy pokrótce, jaki był ciąg zdarzeń w tej sprawie. Otóż minister sprawiedliwości 20 marca br. ogłosił, że wszczyna procedurę odwołania Sopińskiego. Procedura ta jest przewidziana w art. 432 ust. 5 ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce. To przypadek, w którym rektor „rażąco lub uporczywie narusza przepisy prawa”. Minister może go wtedy odwołać po zasięgnięciu opinii Rady Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz opinii Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich. Gremia te mają 30 dni na wypowiedzenie się w takiej sprawie.

Jednak już 1 kwietnia, czyli zanim te 30 dni minęło, grupa posłów PiS złożyła do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o stwierdzenie niezgodności z konstytucją... właśnie wspomnianego art. 432 ust. 5 ustawy o szkolnictwie wyższym. Zarzucili ustawie zbyt daleko idącą ingerencję w konstytucyjnie gwarantowaną autonomię wyższych uczelni.

Czytaj więcej

Awantura o Akademię Wymiaru Sprawiedliwości. Żurek chce przejąć uczelnię Ziobry

Posłowie domagali się też wydania zabezpieczenia, czyli postanowienia zakazującego ministrowi działań na podstawie tego przepisu. Trybunał przyjął sprawę do rozpoznania i nadal jej sygnaturę K 11/26. Po kilku tygodniach namysłu, 27 maja (czyli – jak na TK – ekspresowo) takie zabezpieczenie wydał.

Minister Waldemar Żurek nie przejął się tym trybunalskim aktem i już następnego dnia wydał decyzję odwołującą Sopińskiego. Ten ostatni, jak można było się spodziewać, nie zgodził się z nią. Wykorzystał dwie równoległe możliwości obrony. Najpierw, 21 lipca, zaskarżył tę decyzję do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, a 4 sierpnia zwrócił się do ministra o ponowne rozpatrzenie sprawy. WSA jeszcze się sprawą nie zajął. Natomiast minister wydał 9 września decyzję, w której podtrzymał swoje stanowisko.

Czy Trybunał może bronić rektora postanowieniem? Spór ekspertów

Pytani przez „Rz” eksperci są zgodni, że decyzje ministra są skuteczne, gdy zostaną prawidłowo doręczone i gdy staną się prawomocne. Tak wynika z ogólnych reguł kodeksu postępowania administracyjnego. Wokół prawidłowości doręczenia drugiej decyzji jest nieco wątpliwości, natomiast wiadomo, że stanie się ona prawomocna najwcześniej dopiero w październiku. Wtedy – jeśli przyjąć, że doręczenie w hotelu w Karpaczu było skuteczne – upłynie 30 dni od jej doręczenia. Jeśli do tego czasu Michał Sopiński jej nie zaskarży do sądu administracyjnego, stanie się prawomocna.

Sporna jest natomiast wartość postanowienia TK, zakazującego ministrowi sprawiedliwości odwoływania rektorów na podstawie zaskarżonego przepisu. Waldemar Żurek w swojej decyzji z 9 września tłumaczył, że nie ma to znaczenia. Stwierdził, że postępowanie w TK w sprawie K 11/26 dotyczy kontroli konstytucyjności przepisów ustawowych. Nie chodzi w nim o indywidualną ocenę działań dr Michała Sopińskiego. Są to zatem „odrębne płaszczyzny prawne”. Minister dodał też, że „postanowienie zabezpieczające wydane w toku abstrakcyjnej kontroli norm nie może samoistnie prowadzić do czasowego wyłączenia obowiązującego przepisu ustawy ani do ustanowienia dodatkowego, niewynikającego z ustawy zakazu prowadzenia i zakończenia postępowania administracyjnego”.

Jak przyznaje prof. Jacek Zaleśny, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego, zabezpieczenia wydawane przez TK w trakcie postępowania nie mają bezpośredniego umocowania w ustawie o TK. – Jednak od 2015 r. są wydawane na podstawie odpowiedniego stosowania przepisów o procedurze cywilnej i w ten sposób stały się normą postępowania. Orzeczenia Trybunału, w tym owe postanowienia, są prawnie wiążące, a organy państwa mają obowiązek ich przestrzegania – przypomina Zaleśny.

Czytaj więcej

Wojna o AWS przed starciem o TK i wejściem Berka. Tusk woli sprawczość od estetyki

Inaczej ocenia to prof. Andrzej Jackiewicz, konstytucjonalista z Uniwersytetu w Białymstoku. Jego zdaniem TK nie ma kompetencji do wydawania postanowień zabezpieczających w toku postępowania. – Takie uprawnienie przysługuje sądom rozstrzygającym konkretne sprawy. Trybunał natomiast orzeka o zgodności ustaw z konstytucją, a więc w płaszczyźnie abstrakcyjnej, bez odniesienia do indywidualnych adresatów – przypomina ekspert.

Prof. Jackiewicz przyznaje, że w listopadzie 2015 r. zdarzył się przypadek, w którym TK sięgnął posiłkowo po procedurę cywilną, aby wydać takie postanowienie, a od 2020 r. praktyka ta stała się częstsza. – Nie oznacza to jednak, że została w ten sposób zalegalizowana. Powtarzanie działania pozbawionego podstawy kompetencyjnej nie tworzy tej podstawy – uważa ekspert. Natomiast obaj konstytucjonaliści są zgodni, że w tej sprawie rozstrzygające będzie stanowisko sądu administracyjnego rozpatrującego skargi na decyzje ministra.

Prof. Zaleśny dodaje jeszcze aspekt karny. Jego zdaniem, złamanie zabezpieczenia TK można rozpatrywać w kontekście odpowiedzialności karnej funkcjonariusza publicznego. Chodzi tu przede wszystkim o nadużycie uprawnień dla korzyści majątkowej lub osobistej (czyli przestępstw z art. 231 i 228 kodeksu karnego). – To do sądu powszechnego należy ocena, czy wskutek działania lub zaniechania tego funkcjonariusza został naruszony interes publiczny lub prywatny – wskazuje prof. Zaleśny.

Czytaj więcej

Poseł Cieszyński miał wynieść dokumenty z MS. Jest zawiadomienie do prokuratury

Władze zwalniają nowego rektora, a nowy rektor starych prorektorów

Sprawa Michała Sopińskiego i jego następcy Sławomira Cudaka może mieć jeszcze inny aspekt prawny, związany już z prawem pracy i przepisami o Służbie Więziennej. Otóż z komunikatu opublikowanego na stronie internetowej AWS 10 września wynika, że nieokreślone bliżej „władze uczelni” odwołały Cudaka ze stanowiska ze skutkiem natychmiastowym. Komunikatu nikt nie podpisał, a jako podstawę prawną podano kilka przepisów „ustawy z 26 czerwca 1974 r.”, jednak bez podania jej nazwy.

Z kontekstu tego dość niestarannie napisanego komunikatu można wywnioskować, że chodzi o kodeks pracy. Przywołane w komunikacie przepisy dotyczą natychmiastowego rozwiązania umowy o pracę ze względu na popełnienie przestępstwa.

Jednak już następnego dnia prof. Sławomir Cudak ogłosił w tym samym miejscu podpisany przez siebie komunikat, w którym zapewnił, że od 9 września pełni obowiązki rektora-komendanta AWS. Ogłosił też, że odwołał dwoje prorektorów: dr Iwonę Lewandowską-Pierzynkę i dr. Mariusza Kuryłowicza. Na nowego prorektora powołał dr. Jakuba Czarkowskiego. Jako podstawę podał art. 66a ust. 3 ustawy z 9 kwietnia 2010 r. o Służbie Więziennej oraz § 34 ust. 2 pkt 6 i § 46 statutu Akademii Wymiaru Sprawiedliwości.