Zaczyna się jak „Niebezpieczne związki”, a kończy jak „Sherlock Holmes” w wydaniu Guya Ritchiego. Ba, nawet przydałby się łotrzykowski sequel w klimacie „Miłość, szmaragd i krokodyl”. Sporo tutaj jest kinofilskich odniesień. No, ale czego spodziewaliśmy się po romansie Wokulskiego i Łęckiej opowiadanym przez twórcę „Kosa”?

Reklama
Reklama

„Lalka” Netfliksa to wariacja na temat powieści Bolesława Prusa

Nie zamierzam netflixowej „Lalki” porównywać do dwóch klasycznych ekranizacji Bera i Hasa, które dla wielkiej części Polaków są produkcjami świętymi. Nie będę też zestawiał napisanego przez Pawła Demirskiego, Jagody Dudkiewicz i Pawła Maślony serialu z nadchodzącą kinową „Lalką” z duetem Marcin Dorociński/Kamila Urzędowska. Serial Netfliksa to wariacja oparta na motywach powieści Prusa oraz jej reinterpretacja ze zmienionym finałem. W progresywnym teatrze takie rzeczy to norma. W kinie jest inaczej, choć przyjmujemy przecież najróżniejsze wersje dzieł Williama Szekspira, na czele z ekranizacjami Baza Luhrmanna i Akiry Kurosawy. Ponury Charles Dickens miał przecież swoją wersję z lalkami Muppetów.

Czytaj więcej

Paweł Demirski: „Lalka" Netfliksa, czyli rewers znanych czytelnikowi wydarzeń

Nie razi mnie więc, że w „Lalce” Maślony widzimy seks, krew, narkotyki (elity biorą tutaj kokainę, a biedacy morfinę), zaś finałowy odcinek jest gatunkowym rollercoasterem krwawej groteski i heist movie. Widzowie emocjonalnie przywiązani do klasycznych interpretacji mogą czuć się jednak oszukani i oburzeni. Ten serial ma przecież tytuł „Lalka”, zaś głównym wątkiem jest toksyczna miłość odrzuconego przez arystokrację kupca Stanisława Wokulskiego (Tomasz Schuchardt) do pochodzącej z zubożałej arystokracji Izabeli Łęckiej (Sandra Drzymalska).

„Lalka” według Netfliksa: Szkielet klasyczny, mięso wyjęte z innych czasów

Aktorsko jest to pierwszorzędna robota. Schuchardt i Drzymalska mają ekranową chemię (to kolejny ich pokręcony filmowy związek po serialu „Breslau”) i wierzę w ich autodestrukcyjną miłość/nienawiść. Jest też wierny przyjaciel Wokulskiego Ignacy Rzecki (Dariusz Chojnacki), jego główne nemesis, baron Krzeszowski (Piotr Adamczyk) oraz oczywiście nieszczęsny Tomasz Łęcki (Jacek Braciak). Każda z postaci jest przefiltrowana przez spojrzenie scenarzystów i służy do ich własnej interpretacji Prusa. Szkielet jest klasyczny, ale mięso go oblepiające jest już wyjęte z innych czasów.

Przywołane wyżej ekranizacje Szekspira były wierne jego pierwotnej wymowie, choć zmieniały się narzędzia opowiadania. „Lalka” Maślony idzie znacznie dalej. Łęcka ma tutaj ciągoty emancypacyjne i intelektualne. Chce pracować w redagowanej przez kobiety gazecie. Jest to przeniesienie wątku z „Emancypantek” tegoż Prusa, ale w formie uwspółcześnionej. Łęcka słyszy nawet od ojca, że ten zrobił jej krzywdę „tym liberalizmem i oświeceniem”. Tak jak Wokulski chce się za wszelką cenę wkupić do arystokracji, tak Łęcka chce stać się częścią świata niezależnych kobiet jeszcze przed pierwszymi marszami sufrażystek i emancypantek. Girl power u Prusa? Nie zaskakuje u reżysera „Kosa”, który w swoim krwawym westernie o Kościuszce zrównał pańszczyznę z amerykańskim niewolnictwem. Maślona jest znany z takich bezczelnych i zarazem filmowo brawurowych uproszczeń, z czego ja mu zarzutu nie robię.

Nie jest bowiem Maślona efekciarzem. Kupuję wulgarność Wokulskiego, który klnie jak szewc w towarzystwie Ignacego, ale jest już wzorem galanterii na salonach. Nie jest to głupi zabieg, jeżeli twórcy chcą sprzedać „Lalkę” młodemu pokoleniu. Ono również lepiej zrozumie klasowe podziały tamtego świata z matrycą wojny klasowej świata późnego kapitalizmu. Choć odnajdziemy tutaj również wpływ „Ziemi obiecanej” w interpretacji Andrzeja Wajdy. Co prawda czerwona flaga na końcu się nie pojawia, ale feministyczne tyrady w ustach twardej kobiety granej przez Agnieszkę Grochowską już tak. Przesłanie „Lalki” Maślony jest rewolucyjne. Wygrywają tylko ci, którzy walczą z systemem i zrywają gorsety. Przesłanie mi bliskie, ale niech maturzyści najpierw obejrzą Dorocińskiego.

„Lalka”, reż. Paweł Maślona, dystr. Netflix