Reklama
Rozwiń
Reklama

Na leczenie glejaka zebrali pół miliona złotych. Grozi im 10 lat więzienia

Grzegorz P. przez sześć lat udawał chorego na guza mózgu. Razem z żoną organizował zbiórki pieniędzy na leczenie. Teraz oboje odpowiedzą za oszustwo.

Publikacja: 07.04.2025 22:07

Na leczenie glejaka zebrali pół miliona złotych. Grozi im 10 lat więzienia

Foto: Adobe Stock

dgk

Grzegorz P. i Joanna P. ze Strzelina zostali oskarżeni o to, że w okresie od maja 2018 roku do kwietnia 2024 roku doprowadzili nie mniej niż 3055 osób do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w łącznej wysokości ponad 500 000 złotych. Innymi słowy – oszukali darczyńców na ponad pół miliona złotych.

Oszust się przyznał, żona twierdzi, że sama jest oszukana

"W toku śledztwa ustalono, że Grzegorz P. symulował chorego na glejaka, przygotował dokumentację medyczną mającą to uwiarygodnić, a następnie wspólnie z Joanną P., wprowadzili w błąd pokrzywdzonych co do stanu jego zdrowia i w ten sposób uzyskiwali środki pieniężne z organizowanych zbiórek na portalu www.pomagam.pl i  przez Stowarzyszenie ze Strzelina oraz przyjmując bezpośrednie wpłaty na założone rachunki bankowe" - wyjaśnia Karolina Stocka-Mycek, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu. Dodała, że Grzegorz P. jest oskarżony również o sfałszowanie dokumentacji, m.in. medycznej.

W czasie przesłuchania mężczyzna przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów i obszernie wyjaśnił okoliczności z nimi związane. Nie przyznała się natomiast jego żona. Jak wskazała, była przekonana, że jej mąż jest ciężko chory i dlatego pomagała w organizowaniu środków pieniężnych na jego leczenie. Oskarżonym grozi kara pozbawienia wolności od 1 roku do lat 10.  

Czytaj więcej

Ofiary fałszywych zbiórek publicznych będą mieć sprawę z fiskusem.

Ofiary oszustów nie kryją żalu

Jak donosi Radio Wrocław, w sieci wciąż można znaleźć wpisy zarówno oszustów, jak i darczyńców. Na Facebooku aktywna jest grupa pod nazwą "Grzegorzowi pomagamy – licytacje wygrywamy" opatrzona zdjęciem małżeństwa i ich kilkuletniej córki. Grzegorz P. opisywany jest jako "kochany mąż i Tata Dorotki", który "o chorobie dowiedział się zupełnie przez przypadek, w dniu, kiedy jego wyczekana córeczka obchodziła swoje pierwsze urodziny". Twierdził, że na leczenie miał wówczas wydać już ponad 600 tysięcy złotych. Zbierane pieniądze miały być przeznaczone na nowy lek. Jeden cykl leczenia nim miał rzekomo kosztować 75 tysięcy złotych.

Reklama
Reklama

W jednym z komentarzy p. Anna napisała: "Justynę znam 33 lata. Poznałyśmy się w pierwszej klasie. (...) Byłam pierwszą osobą, którą Justyna z płaczem poinformowała o "chorobie" Grześka (styczeń 2019 r.). Zawoziłam im jedzenie na święta, bo przecież tam taka bieda... Kiedy oboje płakali, że brakuje im pieniędzy na kolejną dawkę chemii, moja rodzina pożyczyła im łącznie 25 tysięcy złotych... Ja, samodzielna mama dziecka chorego przewlekle i nieuleczalnie, pożyczyłam im 10 tysięcy... Bo przecież trzeba było ratować Grześka – męża i ojca..." 

Podatki
Od 7 stycznia nowe zasady rozliczania podatku od spadków i darowizn
Nieruchomości
Trudniej będzie zablokować sąsiadowi budowę. Wchodzą w życie nowe przepisy
Prawo dla Ciebie
Abonament RTV w górę. Tyle zapłacimy w 2026 r.
Praca, Emerytury i renty
Kiedy wypłaty 800 plus w styczniu 2026? Zmiany w terminach przelewów
Nieruchomości
SN: Współwłaściciel nie ma prawa żądać całego odszkodowania za czynsz
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama