Śledztwo dotyczyło przestępstwa z art. 240 Kodeksu karnego, który określa odpowiedzialność karną za niezawiadomienie o czynie zabronionym. W tym przypadku takiego czynu miał się dopuścić ksiądz Kazimierz K., kapelan szpitalny.
W ubiegłym roku RMF FM poinformowało, że w 2017 roku miał on molestować seksualnie pacjentkę oddziału geriatrycznego. Został przyłapany przez personel szpitala, gdy półprzytomną kobietą "dotykał w sposób, który jednoznacznie wskazywał na molestowanie". Księdzu zakazano wstępu do szpitala, a o wszystkim poinformowano krakowską kurię. Po tym ksiądz zniknął i do dziś nie wiadomo, gdzie się znajduje.
Czytaj więcej
W czwartek, 8 grudnia w Sądzie Okręgowym w Poznaniu ruszył proces odwoławczy Marka M., oskarżonego o publiczne nawoływanie do zabójstwa abpa Marka...
Kuria przez kilka lat miała ukrywać fakt, że ksiądz K. dopuścił się molestowania. Dopiero 19 lutego 2021 r. poinformowała prokuraturę o zdarzeniach z 2017 r. Krakowscy śledczy badali, czy metropolita abp Marek Jędraszewski, jako przełożony księdza, nie popełnił poważnego przestępstwa.
Jak dowiedział się Onet, 2 grudnia 2022 r. wydano postanowienie o umorzeniu śledztwa w sprawie tuszowania przestępstwa. Informację potwierdził portalowi rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Krakowie prok. Janusz Hnatko.
- Postępowanie zostało zakończone. 2 grudnia 2022 r. wydano postanowienie o umorzeniu śledztwa na podstawie art. 17 §1 pkt 2 k.p.k., to jest wobec stwierdzenia, że czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego - wyjaśnił prokurator.
Tym samym, zdaniem śledczych ani arcybiskup, ani jego współpracownicy nie popełnili w tej sprawie przestępstwa. Nie podano, dlaczego czekali aż 3,5 roku ze zgłoszeniem przestępstwa.