W ubiegłym roku posłowie z parlamentarnego zespołu ds. bezpieczeństwa ruchu drogowego zaproponowali, by wprowadzić obowiązkową wymianę opon na zimowe.
Propozycję, sceptycznie zaopiniowało właśnie Ministerstwo Transportu. ?W oficjalnym stanowisku wyraża wątpliwości co do realizacji tego obowiązku.
– Brak jest jednoznacznych wyników badań co do zachowania opon zimowych w różnych warunkach pogodowych – argumentuje Mikołaj Karpiński, rzecznik ministerstwa. Dodaje, że w Polsce występuje duża dynamika zmian warunków atmosferycznych, uniemożliwiająca optymalne dostosowanie pojazdu do tych zmian.
W Europie jedynie niektóre kraje o specyficznych warunkach pogodowych i geograficznych wprowadziły na całym swoim terytorium obowiązek używania opon zimowych. Należą do nich Austria, Szwecja, Finlandia, Niemcy, Islandia, Chorwacja). Inne ograniczyły go tylko do określonych regionów.
Ostrożnie wobec poselskiej propozycji wypowiadają się też Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego i sami kierowcy.
Włodzimierz Zientarski, prezes Stowarzyszenia Kierowca.pl, mówi, że zdałby się raczej na rozsądek kierowców. – Nie jest sztuką wprowadzać kolejne obowiązki – mówi. I dodaje, że nie widzi powodu, dla którego ktoś, kto rzadko czy nawet sporadycznie korzysta zimą z auta, miałby wydawać spore pieniądze na zimowe opony. Czy jest jakiś sposób, by bez uszczerbku na bezpieczeństwie zmusić kierowców, którzy używają aut na co dzień, do wymiany opon?
– Jest kilka sposobów. Na przykład w razie wypadku, który spowodował kierowca autem na letnich oponach, właściciel nie dostałby pieniędzy z ubezpieczenia. To byłaby najsurowsza i dotkliwa kara – uważa Zientarski.
Stanowisko resortu ostudziło zamierzenia posłów. Na razie nie zamierzają zgłaszać projektu w tej sprawie. A propozycja jest już gotowa. W jej myśl jazda na oponach zimowych lub uniwersalnych miałaby obowiązywać w okresie zimowym – od 1 listopada do 15 marca. Za łyse opony – obok utraty dowodu rejestracyjnego – groziłby mandat karny od 20 do 500 zł, a nawet kosztowne holowanie na policyjny parking. Konsekwencje miałyby zależeć od sytuacji, w jakiej znalazł się kierowca. Jeśli swoim zaniedbaniem doprowadził do poważnego zagrożenia, musiałby się liczyć ze sporym wydatkiem. Zatrzymanie dowodu to najmniej dolegliwa kara. Laweta to koszt ok. 300 zł. Każdy dzień na parkingu to ok. 40 zł. Do tego dodać trzeba mandat za prowadzenie auta niesprawnego technicznie. Kary za brak zimówek nie byłoby w dni, w których panowałaby dodatnia temperatura.