Inaczej obowiązani do kwarantanny narażają innych i sami ryzykują odpowiedzialność.

Karta lokalizacji

Przylatujący czy przyjeżdżający do Polski z zagranicy wypełniają karty lokalizacji pasażera lub podróżnego, gdzie podają swe dane osobowe (są w ich paszportach czy dowodach osobistych), ale też adres i miejsce zamieszkania – czego tam nie ma. Wprawdzie mogą mieć inne dokumenty z adresem, np. prawo jazdy, i nie ma przeszkód, by kontrola graniczna je sprawdziła, podobnie jak nr telefonu – w praktyce kontrola graniczna ogranicza się do odebrania wypełnionej karty lokalizacji.

Czytaj także: Koronawirus: kwarantanna obywatelska

– Nie docierają do mnie sygnały, abyśmy mieli problemy z nieprawdziwymi danymi na granicy. W kartę lokalizacji podróżny wpisuje adres, pod którym będzie odbywał kwarantannę, i nie musi to być adres stałego zameldowania. Adres ten trafia do służb sanitarnych, a to, czy osoba przebywa pod wskazanym przez siebie adresem, sprawdza policja – mówi „Rz" por. SG Agnieszka Golias, rzecznik prasowy komendanta głównego Straży Granicznej.

Niech jednak nikogo nie zmyli i nie zachęci do podania nieprawdy fakt, że w dowodach osobistych i paszportach nie ma adresu – a może być przecież wiele pokus, np. gdy ktoś ukrywa się przed wierzycielami. Podanie nieprawdziwych danych adresowych zostanie wykryte w razie kontroli prewencyjnej policji. Jest też groźba zakażenia kogoś, kto miał z osobą podającą nieprawdziwy adres kontakt np. w autobusie.

Na przejściach granicznych (między Polską a państwami UE i granicą zewnętrzną) służbą dominującą jest Straż Graniczna. Policja wspiera służby sanitarne m.in. przy sprawdzaniu osób, w stosunku do których zarządzono kwarantannę.

Policja sprawdza

– Ważne jest też bezpieczeństwo policjantów zaangażowanych w czynności związane ze sprawdzeniem, czy osoby poddane kwarantannie przebywają w wyznaczonych miejscach, dlatego policjanci mają nie mieć kontaktu bezpośredniego z tymi osobami – mówi insp. Mariusz Ciarka, rzecznik prasowy komendanta głównego policji. – W praktyce zatem sprawdzenia odbywają się przez domofon, telefon komórkowy lub w bezpiecznej odległości. W przypadku stwierdzenia naruszenia zasad kwarantanny czy wobec nieobecności takich osób na miejscu informujemy inspektorów sanitarnych i dalsze decyzje podejmowane są przez te służby – dodaje inspektor Ciarka.

Jan Bondar, rzecznik głównego inspektora sanitarnego, wskazuje, że naruszeń kwarantanny – a ważniejsza dla bezpieczeństwa od tej granicznej o charakterze prewencyjnym jest ta orzekana w kraju na podstawie decyzji inspektora sanitarnego – jest poniżej jednego procenta. To świadczy, że Polacy są bardzo zdyscyplinowani, a same naruszenia są stosunkowo drobne, np. objęty kwarantanną wyskoczył do sklepu.

Autopromocja
Real Estate Impactor

Gala wręczenia nagród liderom w branży nieruchomości

ZOBACZ RELACJĘ

A co z przypadkami losowymi? W razie gdyby z jakichś powodów objęty kwarantanną musiał zmienić miejsce pobytu, bo np. zalało mu pokój i musi zmienić mieszkanie, powinien to zgłosić powiatowemu inspektorowi sanitarnemu, który ma adresy wszystkich osób objętych kwarantanną – dodaje rzecznik GIS.

Za naruszenie rygorów kwarantanny grozi do 5 tys. zł grzywny, ale w poważniejszych przypadkach będą pewnie rozpatrywane także inne naruszenia, np. dyscyplinarne. Pokazuje to sprawa lekarki z Górnego Śląska, która już po dwóch dniach od przyjazdu z Hiszpanii przyjmowała pacjentów, o czym dowiedziała się policja, sprawdzając wcześniej czy kobieta przebywa w miejscu zamieszkania. Przestrogą niech będzie, że po jej zbadaniu okazało się, iż jej test na koronawirusa dał wynik pozytywny.

Liczby:

- 14 dni trwa obowiązkowa kwarantanna i związane z nią rygory

- 500 zł grzywny grozi za złamanie nakazów kwarantanny